Artykuł z Polityki o miejscach świętych różnych religii
tutajCytuj:
Na Sulawezi, w Indonezji, trafiłam do wioski, gdzie czczono drzewo, w którym składano ciałka zmarłych niemowlaków. Wierzono, że gdy zwłoki dzieci rozpuszczą się w drzewie, ich dusze zostaną wyniesione do nieba, ale drzewa czcili też Bałtowie, Słowianie czy Celtowie – mówi prof. Halina Grzymała-Moszczyńska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, psycholog religii. Przyroda ma naturalny mistycyzm – podczas wędrówki po górach wiele osób ma wrażenie rozpuszczania się w naturze, co jest rodzajem doświadczenia duchowego. Badania prof. Davida Haya z Religious Experience Research Unit w Oksfordzie dowiodły, że współczesny człowiek częściej doświadcza uniesień w kontakcie z naturą niż w kościele. – Może dlatego, że jesteśmy coraz większymi indywidualistami, kościół zaś utożsamiamy z instytucją? – zastanawia się prof. Grzymała-Moszczyńska.
Samo piękno nie wystarczało, by miejsce uznano za sacrum. Wyznaczano je tam, gdzie człowiek doświadczał czegoś niezwykłego, co sprawiało, że nabierało ono mistycznego charakteru. – Takim miejscem mogło być źródło dobrej wody, przy którym bratali się najwięksi wrogowie, albo polana, na której rosły halucynogenne grzyby. Dla Indian święte było miejsce występowania katlinitu – miękkiego kamienia, z którego wyrabiano święte fajki – tłumaczy prof. Bartłomiej Dobroczyński z Uniwersytetu Jagiellońskiego, psycholog i znawca duchowości.