Softon napisał(a):
Ty wiesz ilu tzw. Polaków nie wie, kto to Swaróg ?
Dużo nie wie, ale chyba nie wśród pogan. Ci orientują się dość dobrze, nawet jeśli są na innych ścieżkach wiary. Nie mówię o znawstwie tematu ale o samym kojarzeniu imienia.
Softon napisał(a):
Jestem globalistą i nigdy nie czułem jakiejś wielkiej miłości do polski, równie dobrze mogłem urodzić się Rosjaninem, Niemcem, albo kimś jeszcze, tak się składa, że z polską łączy mnie tylko to, że to język w którym mówię biegle zresztą tak jak ty, czy inny "Polak"
Co ma globalizm (wolność przepływu informacji, kapitału, towarów i ludzi) do bycia czy niebycia Polakiem nie mam pojęcia. Sądzę, że chodziło Ci o kosmopolityzm.
Poza tym jako Rosjanin wyznania pogańskiego lub o takich zainteresowaniach pewnie wiedziałbyś kto to Swaróg, i drugie - w końcu przecież piszesz, że nie urodziłeś się Niemcem, i że Polskę z racji urodzenia znasz, choćby językowo (dobrze, jak zaznaczasz). W języku Polskim funkcjonuje wspomniane imię, wśród Polaków pogan, również wśród rosyjskich, znane. Tak więc nie wiem przeciw czemu się gwałtownie buntujesz, kto niby ma wiedzieć kim był Swaróg? Eskimos?
Softon napisał(a):
nie wykluczam też tego, że by było bardziej kolorowo biorąc coś czego nie widziałem za prawdziwe. Może jest jakiś bóg/Bóg, ale jak na razie żaden nie odpowiada
Dziwnie do tego podchodzisz. Od końca. Moim zdaniem albo nic w związku z wiarą Ci nie wyjdzie albo wręcz jesteś prowokatorem. Mam nadzieję, że nie, to byłoby niesmaczne.
Dla konkretnego człowieka nie liczy się bóg bez wiary. Może być bogiem innych ale jeśli nie wierzysz to jaki możesz mieć do niego stosunek? Jakikolwiek? Najpierw musi powstać potrzeba wiary (i tego szukasz, o ile nie prowokujesz), później się ona wypełnia sposobem, rytem przypisanym wyznaniu, i Bogami (lub jakimś absolutem, duchami itd.). Rzecz w tym, że jeśli się wierzy, to w coś, i jakoś. Ale jeśli się nie wierzy to nie ma ani czegoś, ani sposobu wiary, której nie ma.
Softon napisał(a):
teraz znowu jakoś się tym zainteresowałem, ale widzę, że to nic nie daje, bo sprowadza mnie do punktu wyjścia, ale może oczywiście więcej o tym myślę. Może faktycznie nic nie mogę z tym zrobić, może jedynie poczekać na jakiś znak, sen, wizję, śmierć kliniczną, albo całkowity out.
Szukając jak na sklepowych półkach, dość merkantylnie bo chyba wcześniej pisałeś o tym co mogą Ci Bogowie dać, nic nie znajdziesz. Piszesz o chaosie, goryczy i izolacji. Wiara i Bogowie to sens i pewien porządek. Musisz znaleźć sens, pod jego kątem zaprowadzić porządek a wtedy, wraz z wiarą, w czasie jej konkretyzacji (nie z wyboru lecz samoistnie, z serca) pojawią się Bogowie (czy ich odpowiednik - różnie to ludzie ujmują). Będziesz mógł zacząć pytać o wyznanie, jego zasady, o ile będziesz zainteresowany studiowaniem reguł. W tej chwili możesz pytać o etykę i filozofię różnych ścieżek - to pomoże Ci dopasować sytuację własną do określonego porządku i odnaleźć sens. Mam wrażenie, że zaczynasz od końca, merkantylnie i egocentrycznie. Chcę Bogów, dajcie mi ich, przedstawcie, nie odpowiadają mi, to wyznanie także mi się nie podoba. To nie sklep, w taki sposób nic nie dostaniesz.
Do wiary biegnie ścieżka, do Bogów także, jeszcze dłuższa, na końcu jest mistyczne przeżycie. Musisz tę ścieżkę przejść. Możesz pytać o drogę, możesz mieć towarzyszy wędrówki ale i sam musisz iść. Nikt Cię nie poniesie.
Jeśli brak Ci wiedzy pytaj (filozofia i etyka), jeśli wiary to ją znajdź.
Jeśli brak Ci wiedzy lecz nie wiary to pytaj jak badacze a nie grymaś.