Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest sobota, 25 kwietnia 2026, 04:33

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 19 lutego 2010, 14:09 
Poświst napisał(a):
Powracając do tytułu wątku - Sens życia
- radość życia
- radość innych że żyjemy my (w tym się zawiera dobro, spolegliwość Kotarbińskiego, większość zasad moralnych)
- naturalny bieg rzeczy

- zycie :D


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 19 lutego 2010, 14:45 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 28 grudnia 2009, 13:28
Posty: 401
Lokalizacja: z spod Gdańska
Widzę ze kilka dni w robocie a tu całkiem ciekawie ;]

Według mnie (zaznaczam to) sens życia , cel istnienia jest tak samo potrzebny jak religia , wiara. Jak były "twardy" ateista czuję, że bez wiary w jakiś wyższy sens jest dużo ciężej. Jakoś tak się nie chce schodzić z łóżka bo i po co ;]. Jeśli wierzysz, ze istnieje jakaś wyższa siła do której możesz się zwrócić życie staje się troszeczkę łatwiejsze do zniesienia ;).

Analogiczna sytuacja jest w przypadku celu/ sensu. Tak jest po prostu łatwiej.

Ps. Odnosząc się do posta Hakkena kilka postów wcześniej - tego z piętrzeniem przez poglądy problemów. Ja sądzę ze tak poglądy piętrzą problemy. O to nawet w nich wchodzi ! Bo rozwiązując jedno pytanie stawiasz kolejne dwa i na nie szukasz odpowiedzi. Moment w których popada się w samo zachwyt (ohh znam wszechrzecz i jest genialny , zjadłem wszelkie rozumy) to chyba nie to chodzi ;) - taka luźna dywagacja ;]. Z poważaniem

_________________
Picus (łac. dzięcioł)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 19 lutego 2010, 14:46 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 maja 2009, 16:15
Posty: 184
Lokalizacja: Łódź
agni napisał(a):
Poświst napisał(a):
Powracając do tytułu wątku - Sens życia
- radość życia
- radość innych że żyjemy my (w tym się zawiera dobro, spolegliwość Kotarbińskiego, większość zasad moralnych)
- naturalny bieg rzeczy

- zycie :D



kurcze, to chyba jedyna trafna odpowiedź. Podpisuję się pod nią wszystkimi czterema łapami.

_________________
Wiedz że mając przyjaciela, często go odwiedzać należy: droga zielskiem i drzewem zarośnie , jeśli ustawnie chodzić nie będziesz.

Havamal


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 15:42 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Picus napisał(a):
Ps. Odnosząc się do posta Hakkena kilka postów wcześniej - tego z piętrzeniem przez poglądy problemów. Ja sądzę ze tak poglądy piętrzą problemy.


Nie chodziło mi o tego typu przeszkody :)
To odnosiło się jedynie do postu Agni, która stwierdziła, że nie wierząc w celowość zaistnienia i istnienie celu do którego dążymy jest w czymkolwiek łatwiej. Mówienie o tym, że nie ma się czym przejmować jest dość... dziwne. Są akcje i są reakcje, coś robimy i w efekcie czego coś się dzieje. Zatem sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, w mojej opinii to dużo większa odpowiedzialność niż sad ostateczny czy karma. Ale oczywiście można to traktować jak się komu żywnie podoba.
Co do problemów o których piszesz, to tak zgadzam się, każdy pogląd je piętrzy i tak, o to w nich właśnie chodzi :)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 15:50 
Hakken napisał(a):
Są akcje i są reakcje, coś robimy i w efekcie czego coś się dzieje. Zatem sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, w mojej opinii to dużo większa odpowiedzialność niż sad ostateczny czy karma. Ale oczywiście można to traktować jak się komu żywnie podoba.

A po co mieszac cel/sens istnienia z sadem ostatecznym? I dlaczego cel istnienia kloci ci sie z odpowiedzialnoscia za swoje wlasne czyny? Przeciez to dwie rozne rzeczy. My chyba zuplnie inaczej rozumiemy sens, cel i zycie.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 16:08 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
agni napisał(a):
A po co mieszac cel/sens istnienia z sadem ostatecznym? I dlaczego cel istnienia kloci ci sie z odpowiedzialnoscia za swoje wlasne czyny?


1. Bo sąd ostateczny, podobnie jak np. karma, są właśnie koncepcjami wynikającymi z takiego poglądu. To były jedynie przykłady i bynajmniej nie twierdzę, ze każdy kto wierzy w cel/sens istnienia wyznaje którąś z tych koncepcji, jednak patrząc po ludzkości jako takiej to jest to zdecydowana większość.

2. Cel istnienia nie kłóci mi się z odpowiedzialnością za swoje czyny, nic takiego nie napisałem. Nie zgodziłem się jedynie z tym, że niewiara w tenże cel/sens cokolwiek ułatwia czy utrudnia a przede wszystkim z tym, że oznacza ona wolną amerykankę.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 16:35 
@ Hakken: mnie sie wydaje ze ty mowisz o indywidualnym sensie indywidualnego zywota a ja o sensie calego istnienia z perspektywy jednostki jak i calego istnienia. Wiem ze te dwie sprawy sa ze soba niejako powiazane ale jednak jest pewna roznica. Mamy po prostu rozne perspektywy i chyba nie ma po co dalej sie przekonywac.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 17:18 
Hakken napisał(a):
Są akcje i są reakcje, coś robimy i w efekcie czego coś się dzieje. Zatem sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, w mojej opinii to dużo większa odpowiedzialność niż sad ostateczny czy karma.

Wolnego, akcja i reakcja to właśnie karma. W tej koncepcji człowiek jest sam za siebie odpowiedzialny w tym i przyszłych żywotach. ;)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 17:42 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
-> Agni
Ależ ja nikogo do niczego nie przekonuję.
Mówię o sensie istnienia z perspektywy wszechrzeczy a nie jednostki. Choć w gruncie rzeczy sprowadzają się do tego samego.

-> Rawimir
To zależy czy wg. buddyzmu czy hinduizmu. Ponadto gdyby karma sprowadzała się jedynie do tego to bym to bez problemu łyknął, niestety jest w to zamieszana ludzka moralność co, w mojej opinii, wyklucza ją z kręgu praw bardziej uniwersalnych. Nie wierzę by dla rzeczywistości miało znaczenie to czy zachowuję się dobrze czy nie wedle praw jakiejś kultury. To o czym mówię to bardziej buddyjskie kamma-vipaka, bezosobowy i uniwersalne prawo przyczyny i skutku, nie nadzorowane przez żadnych bogów ani nie skrępowane żadną ludzką moralnością.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 26 lutego 2010, 18:21 
Hakken napisał(a):
Ależ ja nikogo do niczego nie przekonuję. Mówię o sensie istnienia z perspektywy wszechrzeczy a nie jednostki. Choć w gruncie rzeczy sprowadzają się do tego samego.


Pisales o odpowiedzialnosci za swoje czyny itp wiec wydawalo mi sie ze mowisz o jednostkowych celach. Jesli jednostka moze miec cel/sens to czemu wszechrzecz nie moze. Zabawie sie w animistke: jesli wszystko ma ducha i swiadomosc to znaczy ze tak samo jak jednostka moze miec swiadomosc i ducha tak i wszechrzecz moze miec ducha i swiadomosc. Nawet jesli mi powiesz ze wszechrzecz nie istnieje bo nie wierzysz w absolut to ja ci powiem ze istnieje przynajmniej jako idea i jako ta idea ma ducha i swiadomosc a wiec zarazem moze miec i sens i cel istnienia. Poza tym jakis czas temu postawiliscie znak rowny pomiedzy czlowiekiem a jego palcem. Pisaiscie ze oboje maja ducha a duch palca jest zarowno czescia skladowa ducha czlowieka jak i posiada swojego indywidualnego autonomicznego ducha. Czyli palec moze miec cel i sens istnienia niezalezny od celu i sensu istnienia czlowieka choc oczywiscie takze mu podlegajacy z drigiej strony. Jesli czlowiek jest takim bytem dla wszechrzeczy jak palec dla czloweika to czemu jedno i drugie nie moze miec swoich celow i swojego sensu. Wiem ze nie jestes zwolennikiem pogladu ze czlowiek i wszechswiat sa polaczone i wszystko jest jednym wielkim organizmem wiec ta analogia pewnie do ciebie nie przemawia i dlatego uwazam ze nie ma sensu ciagnac tej dyskusji bo znowu zjedziemy na te niekonczace sie rozmowy o absolucie i jednosci itp.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: poniedziałek, 1 marca 2010, 15:06 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 4 października 2007, 10:30
Posty: 636
Lokalizacja: Wilkowo
Dusz napisał(a):
...a dokładniej to chodzi mi o sens tzw. "Stworzenia".

Tak właściwie, to po jakiego diaska bogowie (Bóg/Boginii/Manitou/Papa Chaos/Wielki Potwór Spagetti, w zależności od wyznawanej ścieżki niepotrzebne skreślić) stworzyli cały ten cały rozgardiasz?

Nudziło im się?


A moze to efekt uboczny wiekszego procesu...
Albo tylko pewien drobny element takiego wiekszego porcesu...
Powstal tak niejako przy okazji?...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: poniedziałek, 1 marca 2010, 16:48 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
agni napisał(a):
Zabawie sie w animistke: jesli wszystko ma ducha i swiadomosc to znaczy ze tak samo jak jednostka moze miec swiadomosc i ducha tak i wszechrzecz moze miec ducha i swiadomosc. Nawet jesli mi powiesz ze wszechrzecz nie istnieje bo nie wierzysz w absolut to ja ci powiem ze istnieje przynajmniej jako idea i jako ta idea ma ducha i swiadomosc a wiec zarazem moze miec i sens i cel istnienia.


Ależ oczywiście, że wierzę w istnienie wszechrzeczy, jakby to nazwać "ducha rzeczywistości" jedynie nie widzę powodu dla którego miałby być absolutem. Nic na to nie wskazuje, wszystko wokół nas się ciągle zmienia. Rozwija lub ulega regresowi, więc nijak nie pasuje mi to do idei absolutu. Tym bardziej nie wiem czemu zakładać, ze ma to świadomy cel i sens, poza trwaniem i rozwojem, czyli generalnym celem wszystkich innych bytów w tejże wszechrzeczy. Nie uważam również aby był on do końca samoświadomy a przynajmniej nie w naszym rozumieniu (oczywiście świadomość i percepcja to rzeczy bardzo złożone i możemy wszystko porównać jedynie do siebie).

agni napisał(a):
Wiem ze nie jestes zwolennikiem pogladu ze czlowiek i wszechswiat sa polaczone i wszystko jest jednym wielkim organizmem wiec ta analogia pewnie do ciebie nie przemawia


Bardzo się mylisz. Przecież wielokrotnie zgodziłem się z tym poglądem. Kwestia tylko tego, że moim zdaniem wyciągasz z tego faktu zbyt daleko idące wnioski i przykładasz do niego zbyt dużą wagę. Nie to abym to krytykował, po prostu dla mnie nie jest to takie znowu ważne, bo dużo bardziej mnie interesują sprawy indywidualne, osobnicze a nie holistyczne, na które mam praktycznie zerowy wpływ. Ale masz rację nie ma co o tym dyskutować, wystarczy spojrzeć co już na ten temat napisaliśmy.

agni napisał(a):
Poza tym jakis czas temu postawiliscie znak rowny pomiedzy czlowiekiem a jego palcem.


Chyba spokojnie można już zaliczyć ta metaforę do najbardziej niezrozumiałych przykładów. Nie, nie postawiliśmy miedzy nimi znaku równości. Wybacz jednak, ale nie chce mi się po raz kolejny tego tłumaczyć, kto nie zrozumiał do tej pory, pewnie i tak zrozumieć nie chce, więc nie ma co wypisywać kolejnych długich i nudnych postów.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: poniedziałek, 1 marca 2010, 17:32 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
Rork napisał
Cytuj:
A moze to efekt uboczny wiekszego procesu...
Albo tylko pewien drobny element takiego wiekszego porcesu...
Powstal tak niejako przy okazji?...


A czy masz jakiś pomysł cóż to mógł być za proces? Czy tylko rzuciłeś luźną uwagę co do tematu? Jeśli masz jakiś pomysł to mógłbyś go tu umieścić?

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: poniedziałek, 1 marca 2010, 17:54 
Hakken napisał(a):
Ależ oczywiście, że wierzę w istnienie wszechrzeczy, jakby to nazwać "ducha rzeczywistości" jedynie nie widzę powodu dla którego miałby być absolutem. Nic na to nie wskazuje, wszystko wokół nas się ciągle zmienia. Rozwija lub ulega regresowi, więc nijak nie pasuje mi to do idei absolutu.


Moze po prostu inaczej rozumeimy absolut. Ok - filozoficzna definicja absolutu - pojęcie oznaczające byt doskonały, najwyższy, pełny, niezależny, nieuwarunkowany, bezwzględny. Jako termin filozoficzny, absolut został wprowadzony przez Schellinga i Hegla. U Hegla absolut jest całością istniejących rzeczy rozpatrywaną w całej jej złożoności. Całość ta jest rozumna i zmienna, a jej rozwój podlega dynamicznym prawom dialektyki, będącymi w mniemaniu Hegla i jego następców czymś więcej niż "statyczną" logiką. Podobne koncepcje absolutu występują u neoheglistów angielskich, w szczególności zaś u Bradleya, w systemie, którego wszystkie zjawiska (fenomeny) istnieją samodzielnie i są jednocześnie składnikami wszechobejmującego absolutu.

A zatem jesli wszechrzecz oznacza wszystko wszechrzecz to wszechrzecz jest tym samym co absolut - duch wszystkiego to duch absolutu, zlozony z samodzielnych skladnikow/duchow ktore sa jednak ze soba polaczone w jednosc/calosc. I oczywiscie ze sie rozwija, aby byc absolutem musi zawierac w sobie i rozwoj i regres, wszelkie zmiany a takze stagnacje. Absolut nie moze byc statyczny, dynamizm jest w niego wpisany. Jednym slowem wszystyko. Inaczej nie bylby absolutem.

Hakken napisał(a):
Tym bardziej nie wiem czemu zakładać, ze ma to świadomy cel i sens, poza trwaniem i rozwojem, czyli generalnym celem wszystkich innych bytów w tejże wszechrzeczy. Nie uważam również aby był on do końca samoświadomy a przynajmniej nie w naszym rozumieniu (oczywiście świadomość i percepcja to rzeczy bardzo złożone i możemy wszystko porównać jedynie do siebie).


Kilka postow wyzej napisalam ze celem i sensem zycia jest zycie. To bardzo dobry cel i oczywiscie ze moze byc jak najbardziej swiadomy. Jesli my mozemy byc swiadomi to dlaczego odmawiac tego wszechrzeczy/absolutowi. W koncy skladaja sie na niego takze nasze pojedyncze swiadomosci.

Hakken napisał(a):
Bardzo się mylisz. Przecież wielokrotnie zgodziłem się z tym poglądem. Kwestia tylko tego, że moim zdaniem wyciągasz z tego faktu zbyt daleko idące wnioski i przykładasz do niego zbyt dużą wagę. Nie to abym to krytykował, po prostu dla mnie nie jest to takie znowu ważne, bo dużo bardziej mnie interesują sprawy indywidualne, osobnicze a nie holistyczne, na które mam praktycznie zerowy wpływ. Ale masz rację nie ma co o tym dyskutować, wystarczy spojrzeć co już na ten temat napisaliśmy.


Taka sama wage przykladam do naszej osobniczej perspektywy jak i holistycznej perspektywy absolutu. Uwazam ze prawdziwe zrozumienie przychodzi kiedy popatrzymy ze wszystkich mozliwych, danych nam perspektyw, nie odrzucajac zadnej. Ale o tym tez juz pisalam i nie ma sensu rozwodzic sie nad tym po raz kolejny.

Hakken napisał(a):
Chyba spokojnie można już zaliczyć ta metaforę do najbardziej niezrozumiałych przykładów. Nie, nie postawiliśmy miedzy nimi znaku równości. Wybacz jednak, ale nie chce mi się po raz kolejny tego tłumaczyć, kto nie zrozumiał do tej pory, pewnie i tak zrozumieć nie chce,


Chyba nie o brak checi chodzi a raczej o to ze nie potraficie tego wytluamczyc tak zeby mialo rece i nogi. Ja w waszych postach widze wiele sprzecznosci, raz mowicie jedno potem sie okazuje ze jednak mowicie cos innego. A wierz mi ze bardzo chce was zrozumiec i pozanc 'wasza perspektywe' i nie jestm na nia zamknieta.

Hakken napisał(a):
więc nie ma co wypisywać kolejnych długich i nudnych postów.

Dla odmiany calkowicie sie zgadzam.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: wtorek, 2 marca 2010, 14:44 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Absolut w ujęciu heglowskim jest wewnętrznie sprzeczny i jako taki kompletnie już do mnie nie przemawia. Skoro absolut jest idealny nie może dynamicznie się rozwijać. Jeżeli się rozwija znaczy, ze nie jest idealny a zatem nie jest absolutem. Stan idealny jest zero-jedynkowy, albo coś idealne jest albo nie. Nie jest to stan subiektywny (czyli np. idealne dla ludzi) ale zupełnie obiektywne (jest ideałem). Ideału nie da się już ulepszyć, inaczej nie byłby idealny. Rozwój zakłada zmianę a każda zmiana w wypadku ideału oznaczała by albo zadanie kłamu twierdzeniu o stanie idealnym albo wprowadzenie wady, która zmieniła by ten stan na nie idealny a zatem nie mógłby być absolutem.

agni napisał(a):
I oczywiscie ze sie rozwija, aby byc absolutem musi zawierac w sobie i rozwoj i regres, wszelkie zmiany a takze stagnacje. Absolut nie moze byc statyczny, dynamizm jest w niego wpisany. Jednym slowem wszystyko. Inaczej nie bylby absolutem.


Musi zawierać w sobie rozwój, ale rozwijać się nie może z powodów, które podałem powyżej.

agni napisał(a):
Kilka postow wyzej napisalam ze celem i sensem zycia jest zycie. To bardzo dobry cel i oczywiscie ze moze byc jak najbardziej swiadomy. Jesli my mozemy byc swiadomi to dlaczego odmawiac tego wszechrzeczy/absolutowi. W koncy skladaja sie na niego takze nasze pojedyncze swiadomosci.


Życie jako cel może być uświadomione, ale nigdy nie będzie świadome.
Odmawiać? Raczej dlaczego przypisywać swoje ludzkie cechy i percepcję oraz świadomość? Są byty, które mają świadomość podobną do naszej oraz takie, które są ją w stanie zrozumieć i dzięki temu porozumieć się z nami. Są jednak takie które są nam tak obce, że nigdy ich nie pojmiemy, nie będziemy w stanie nawiązać z nimi kontaktu a prawdopodobnie nawet ciężko nam będzie je zaobserwować. Zatem skoro w rzeczywistości znajdują się tak różne od siebie byty to czemu jej duchowi przypisywać akurat nasze osobnicze cechy? Czemu w ogóle je przypisywać? Nawet jeżeli taki duch potrafi okazać cechy zbliżone do naszej świadomości jeszcze nie oznacza to, że jest do niej ograniczony. Zatem przypisywanie mu naszych cech jest jedynie antropocentryzmem.

Z tego samego powodu holistyczne spojrzenie na rzeczywistość jest dla mnie bezsensowne. tak naprawdę nie możemy tego zrobić, więc po co się oszukiwać. Oczywiście można spojrzeć z nieco szerszej perspektywy ale na pewno nie z holistycznej.

agni napisał(a):
Chyba nie o brak checi chodzi a raczej o to ze nie potraficie tego wytluamczyc tak zeby mialo rece i nogi.


No widzisz a ja dla odmiany czuję wręcz frustrujący mur niezrozumienia i za każdym razem mam wrażenie, ze jest to kompletny brak chęci zrozumienia. Ale w porządku, skoro mówisz, że chcesz zrozumieć to spróbuję to przedstawić w sposób (wydaje mi się) prosty i krótki:
Wyobraź sobie człowieka jako twór biologiczny. Złożony jest z wielu komórek z których każda jest istotą żywą pracującą jako jeden byt. Co więcej mamy tu również istoty żywe będące zupełnie obce a jednak niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu (choćby bakterie w przewodzie pokarmowym).
Podobnie jest z duchem. Duch na poziomie skomplikowania ducha człowieka składa się z bardzo wielu innych duchów, które współpracują ze sobą aby tworzyć jeden byt. Zatem odcięty palec a i owszem ma ducha i to nawet nie jednego, podobnie jak to, że ma komórki. Jednak ciężko postawić znak równości pomiędzy duchem człowieka a duchem palca podobnie jak cięzko go postawić pomiędzy palcem a człowiekiem.
To porównanie można oczywiście ciągnąć zarówno "w dół" rozbijając duchy na coraz mniejsze części (choć wtedy lepiej sprawdza się porównanie do programu komputerowego) oraz "w górę" mówiąc o tym, ze duchy są częścią jakiegoś większego ducha.
Czy teraz jest to już w miarę jasne i spójne?

agni napisał(a):
Hakken napisał(a):
więc nie ma co wypisywać kolejnych długich i nudnych postów.

Dla odmiany calkowicie sie zgadzam.


No i nie udało się. Mam jednak nadzieję, że dość szybko dojdziemy do konsensusu i tym razem nie zanudzimy czytelników kolejnymi czterema stronami wyjaśnień ;)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: wtorek, 2 marca 2010, 15:27 
Hakken napisał(a):
Skoro absolut jest idealny nie może dynamicznie się rozwijać. Jeżeli się rozwija znaczy, ze nie jest idealny a zatem nie jest absolutem.

Chyba ze rozwoj jest idealnym stanem absolutu. :wink: Nie wiem dlaczego brak rozwoju mialby byc idealny. Moze to jeden z tych pozornych paradoksow ktore tak bardzo lubie w magii.

Hakken napisał(a):
Życie jako cel może być uświadomione, ale nigdy nie będzie świadome.

Myslisz ze zycie samo w sobie nie ma swojego wlasnego ducha i swojej wlasnej swiadomosci? Przeciez jesli wszystko ma to zycie tez powinno miec.

Hakken napisał(a):
Odmawiać? Raczej dlaczego przypisywać swoje ludzkie cechy i percepcję oraz świadomość? Są byty, które mają świadomość podobną do naszej oraz takie, które są ją w stanie zrozumieć i dzięki temu porozumieć się z nami. Są jednak takie które są nam tak obce, że nigdy ich nie pojmiemy, nie będziemy w stanie nawiązać z nimi kontaktu a prawdopodobnie nawet ciężko nam będzie je zaobserwować.

No wlasnie, to dlaczego kiedy cale miesiace temu mowilam dokladnie to samo co ty teraz, ze nie mozna przypisywac ludzkich cech innym bytom oraz ze niektore duchy nie posiadaja swiadomosci w ludzkim sensie i nie mozna sie z nimi porozumiec to sie z tym nie zgdzaliscie.

Hakken napisał(a):
Z tego samego powodu holistyczne spojrzenie na rzeczywistość jest dla mnie bezsensowne. tak naprawdę nie możemy tego zrobić, więc po co się oszukiwać. Oczywiście można spojrzeć z nieco szerszej perspektywy ale na pewno nie z holistycznej.

Ale co ma holistyczne podejscie do antropomorfizacji. Pierwsze uwazam za sensowne drugiego wogole prawie nie stosuje w swojej praktyce. Wrecz uwazam ze antromorfizacja nie pozwala na holistyczne podejscie bo wtedy patrzysz tylko z jednej 'ludzkiej' perspektywy.

Hakken napisał(a):
No widzisz a ja dla odmiany czuję wręcz frustrujący mur niezrozumienia i za każdym razem mam wrażenie, ze jest to kompletny brak chęci zrozumienia. .

Nawzajem :wink:

Hakken napisał(a):
Podobnie jest z duchem. Duch na poziomie skomplikowania ducha człowieka składa się z bardzo wielu innych duchów, które współpracują ze sobą aby tworzyć jeden byt. Zatem odcięty palec a i owszem ma ducha i to nawet nie jednego, podobnie jak to, że ma komórki. Jednak ciężko postawić znak równości pomiędzy duchem człowieka a duchem palca podobnie jak cięzko go postawić pomiędzy palcem a człowiekiem.


Zlozonosci i odrebnosci roznych duchow mysle, ze nie trzeba mi tlumaczyc. To w koncu ja ciagle pisze o jednosci w wielosci i wielosci w jednosci. To co napisales powyzej jest jasne i moge sie z tym zgodzic, sama zrezta juz wiele razy pisalam podobnie. Do tej pory jednak wydawalo mi sie ze pisaliscie czesto ze duch palca to taki sam duch jak duch kaloryfera czy czlowieka itp.

Hakken napisał(a):
No i nie udało się. Mam jednak nadzieję, że dość szybko dojdziemy do konsensusu i tym razem nie zanudzimy czytelników kolejnymi czterema stronami wyjaśnień ;)

Czy doszlismy do konsensusu? :wink:


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: wtorek, 2 marca 2010, 17:22 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Jednak nie wiem czy do końca można nazwać to antropomorfizacją, to raczej kwestia tego, ze bogowie ukazują nam się tak byśmy jak najlepiej pojęli ich ideę.
Oczywiście można za bogów czcić duchy dużo bardziej odległe i nie zrozumiałe, tylko imho mija się to trochę z celem (lubię mity Cthulhu, ale jedynie jako literaturę :) ).
Więcej grzechów antropomorfizmu nie pamiętam :)

agni napisał(a):
Ale co ma holistyczne podejscie do antropomorfizacji.


Widzisz pojęcie holistyczne zakłada spojrzenie całościowe a więc takie, którego jako ludzie nie jesteśmy w stanie osiągnąć ze względu na swoją ograniczoną percepcję (i to nawet dodając już do tego tak stan mistyczny jak i osiągnięcia nauki). Zatem albo mówiąc o holistycznym spojrzeniu staramy się rzeczywistość ograniczyć jedynie do naszej skromnej percepcji (czyli w pewien sposób antropomorfizować) albo nie mówimy o spojrzeniu holistycznym :)

agni napisał(a):
Czy doszlismy do konsensusu? :wink:


Mniej więcej tak, choć są rzeczy w których raczej nie mamy szans się zgodzić. Ważne tylko byśmy się dobrze rozumieli :)

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: wtorek, 2 marca 2010, 22:12 
Hakken napisał(a):
Jednak nie wiem czy do końca można nazwać to antropomorfizacją, to raczej kwestia tego, ze bogowie ukazują nam się tak byśmy jak najlepiej pojęli ich ideę.

Sama wiele razy dokladnie to samo pisalam wiec ciesze sie ze sie zgadzamy. :)

Hakken napisał(a):
Widzisz pojęcie holistyczne zakłada spojrzenie całościowe a więc takie, którego jako ludzie nie jesteśmy w stanie osiągnąć ze względu na swoją ograniczoną percepcję (i to nawet dodając już do tego tak stan mistyczny jak i osiągnięcia nauki). Zatem albo mówiąc o holistycznym spojrzeniu staramy się rzeczywistość ograniczyć jedynie do naszej skromnej percepcji (czyli w pewien sposób antropomorfizować) albo nie mówimy o spojrzeniu holistycznym :)


Poczekaj, antropomorfizacja lub antropomorfizm (za wiki) to zabieg polegający na nadawaniu nie będącym ludźmi przedmiotom, pojęciom, zjawiskom, zwierzętom itp. cech ludzkich i ludzkich motywów postępowania. A wiec antropomorfizacja moze znieksztalcic rzeczywistosc. Holizm (za wiki) to pogląd według którego wszelkie zjawiska tworzą układy całościowe, podlegające swoistym prawidłowościom, których nie można wywnioskować na podstawie wiedzy o prawidłowościach rządzących ich składnikami. Co ma piernik do wiatraka? Nawet jesli mamy wiedze o prawidlowosciach rzadzacych skladnikiem ludzkim to bez wzgledu czy przeniesiemy te prawidlowosci na inne zjawiska czy nie to nie uda nam sie spojrzec calkowicie holistycznie (w tym sie zgadzamy?). Co nie znaczy ze nie mozna probowac. Oczywiscie na co dzien nie zapominajac o idywidualnych punktach widzenia. A moze zmiana perspektywy pomoze nam zrozumiec cos wiecej. Aby spojrzec holistycznie trzeba zrezygnowac z punktu widzenia poszczegolnych skladnikow lub wziac pod uwage je wszystkie a antropomorfizm, jak sam piszesz ogranicza nas, przeszkadza w tym bo wszystkim skaldnikom narzuca ludzki punkt widzenia.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 3 marca 2010, 10:29 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): piątek, 7 sierpnia 2009, 01:20
Posty: 14
Lokalizacja: Nottinghamshire/Kielce
Witam po dłuższej przerwie.
Poszukiwacz, według Ciebie świat jest wieczny, więc jak odeprzesz fakt, że otacza nas zewsząd entropia. Wszystko pomału się rozpada, my, Ziemia, gwiazdy. Można by przytoczyc powiedzenie że "w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela" - z energii w materię, i znowu - ale to nie do końca prawda, bo jakiś tam procent energii zawsze przepada bezpowrotnie. Wszystko więc wskazuje na to że kiedyś tej energii zabraknie i nastanie koniec "znanego nam świata". Początku należy szukac w Osobliwości, bądź jego braku, spoglądając poprzez nią. W każdym razie nasze "tu i teraz" kiedyś się skończy.

Dusz pisze o cierpieniu i jego sensie. Czy aby nie służy ono by nas motywowac? Czy pławiąc się w nieprzerwanym i głębokim szczęściu, mielibyśmy ochotę włożyc wysiłek w cokolwiek? Czy pijak lejąc pod siebie, martwi się że po chwili przyjemnego ciepełka, jego zimne ciuchy zaczną się kleic do ciała? Według mnie cierpienie jest równie potrzebne jak szczęście, bez którego również nie można by funkcjonowac.

Wracając jednak do tematu.
Cóż, ciężka sprawa. Na moją, chłopską filozofię, to co nas obecnie wypełnia, dusza\duch\inteligencja (wybierz, lub wstaw własne), wróci kiedyś do właściciela, tyle że bogatsze o doświadczenia. Byc może właśnie o te doświadczenia chodzi właścicielowi?

_________________
"-Hej, ty. Kimkolwiek jesteś, wiesz, co Freud pisał o snach o lataniu? Znaczą one, że naprawdę śnimy o seksie.
-Naprawdę? Powiedz mi zatem, co znaczą sny o seksie?" N. Gaiman "Dom lalki"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 3 marca 2010, 10:39 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
Brat Dębu napisał:
Cytuj:
Witam po dłuższej przerwie.
Poszukiwacz, według Ciebie świat jest wieczny, więc jak odeprzesz fakt, że otacza nas zewsząd entropia. Wszystko pomału się rozpada, my, Ziemia, gwiazdy. Można by przytoczyc powiedzenie że "w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela" - z energii w materię, i znowu - ale to nie do końca prawda, bo jakiś tam procent energii zawsze przepada bezpowrotnie. Wszystko więc wskazuje na to że kiedyś tej energii zabraknie i nastanie koniec "znanego nam świata". Początku należy szukac w Osobliwości, bądź jego braku, spoglądając poprzez nią. W każdym razie nasze "tu i teraz" kiedyś się skończy.


Witaj. Twój argument odeprę w sposób, który został już nazwany w tym wątku jako semantyka. Otóż to, że świat zmieni formę to będzie jak przejście z gąsienicy w poczwarkę, lub z poczwarki w motyla- zmieni się niemalże nie do poznania ale nadal będzie ten sam. Nie wiadomo jak będzie wyglądał, nie sądzę, żebyśmy mogli sobie nawet wyobrazić świat po przemianie, być może prawa fizyki się przeorganizują, wszystkie wymiary będą w jednym"wymiarze" a nie tak jak teraz głosi jakaś teoria(przepraszam, nie pamiętam czyja), że wymiar 4,5,6(albo 5,6,7) są obok, zostały zgniecione przez te 3/4 które znamy i w których funkcjonujemy.
Zresztą tak na prawdę nie wiadomo w 100% co się dzieję z ową uciekającą energią. Gdzieś musi uciekać. Może po zmienia w jakiś sposób swoją naturę, tak, że przy danym poziomie nauki nie jesteśmy w stanie jej wykryć, może ucieka to pozostałych wymiarów? Tego nie wiem, to tylko luźna uwaga.

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 3 marca 2010, 10:51 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): piątek, 7 sierpnia 2009, 01:20
Posty: 14
Lokalizacja: Nottinghamshire/Kielce
Poszukiwacz napisał(a):
Zresztą tak na prawdę nie wiadomo w 100% co się dzieję z ową uciekającą energią. Gdzieś musi uciekać. Może po zmienia w jakiś sposób swoją naturę, tak, że przy danym poziomie nauki nie jesteśmy w stanie jej wykryć, może ucieka to pozostałych wymiarów? Tego nie wiem, to tylko luźna uwaga.


Jest późno, bądź wcześnie, zależy jak na to patrzec :wink: Dla mnie w każdym razie jest późno, więc mogę bredzic.
Mój błąd, energia nie ginie tylko ulega nieodwracalnemu nieuporządkowaniu.

_________________
"-Hej, ty. Kimkolwiek jesteś, wiesz, co Freud pisał o snach o lataniu? Znaczą one, że naprawdę śnimy o seksie.
-Naprawdę? Powiedz mi zatem, co znaczą sny o seksie?" N. Gaiman "Dom lalki"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 3 marca 2010, 11:03 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 21 sierpnia 2009, 18:56
Posty: 811
Lokalizacja: Orzesze, Śląsk
Zatem wiemy co się dzieje z energią. Może gdy cała się wyczerpie świat się zmieni a może nim to się stanie wszechświat zdąży się skurczyć znów? I znowu wybuchnąć w innej formie? Tak czy owak wiedza o tym co się dzieje z energią w żaden sposób nie jest odpowiedzią na moją tezę metamorfozy ;)

_________________
"Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth can you?
Can you hear the Spirits of the Earth?
Can you hear them call, can you hear them sing?" Damh, the Bard


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 3 marca 2010, 11:36 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): piątek, 7 sierpnia 2009, 01:20
Posty: 14
Lokalizacja: Nottinghamshire/Kielce
Niestety nie czytuję Denikena, więc nie wiem czy to będzie ten sam wszechświat jeśli się przenicuje na drugą stronę, stopi z innymi wymiarami i rozpocznie się panowanie Yog-Sothotha i Azathotha.

_________________
"-Hej, ty. Kimkolwiek jesteś, wiesz, co Freud pisał o snach o lataniu? Znaczą one, że naprawdę śnimy o seksie.
-Naprawdę? Powiedz mi zatem, co znaczą sny o seksie?" N. Gaiman "Dom lalki"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: niedziela, 7 marca 2010, 20:35 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1134
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Brat Dębu napisał(a):
Witam po dłuższej przerwie.
Poszukiwacz, według Ciebie świat jest wieczny, więc jak odeprzesz fakt, że otacza nas zewsząd entropia. Wszystko pomału się rozpada, my, Ziemia, gwiazdy. Można by przytoczyc powiedzenie że "w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela" - z energii w materię, i znowu - ale to nie do końca prawda, bo jakiś tam procent energii zawsze przepada bezpowrotnie. Wszystko więc wskazuje na to że kiedyś tej energii zabraknie i nastanie koniec "znanego nam świata"
To obraz pobieżny. Sprawdza się przy pominięciu rozszerzania się wszechświata. On stygnie bo się rozszerza. Gdy wyhamuje (po uwzględnieniu ciemnej materii wystarczy grawitacji) i zacznie się kurczyć, materii i energii na jednostkę objętości będzie coraz więcej. Aż do wielkiego BUM! (wg. hindusów parę razy już tak było). Czyli uwzględniając zmianę gęstości wszechświata wynikającą z rozszerzania mamy constans energii wraz z materią.
Brat Dębu napisał(a):
Dusz pisze o cierpieniu i jego sensie. Czy aby nie służy ono by nas motywowac? Czy pławiąc się w nieprzerwanym i głębokim szczęściu, mielibyśmy ochotę włożyc wysiłek w cokolwiek? Czy pijak lejąc pod siebie, martwi się że po chwili przyjemnego ciepełka, jego zimne ciuchy zaczną się kleic do ciała? Według mnie cierpienie jest równie potrzebne jak szczęście, bez którego również nie można by funkcjonowac
Z tym się kompletnie nie zgadzam. Chrześcijańska kultura cierpienia w ogóle do mnie nie przemawia. Motywowanie negatywne nie tylko jest mało efektywne ale dodatkowo budzi ciemną stronę natury. O wiele lepiej motywują możliwości zaspakajania potrzeb. A te są nieskończone bo pojawiają się wciąż nowe (zgodnie z twierdzeniem Marksa - byt kształtuje świadomość, co w tym przypadku można tłumaczyć: wyższy poziom, status, komfort, ujawnia nowe, nie istniejące wcześniej, potrzeby). Dodam, że zaspakajanie potrzeb prawie zawsze niesie jakiś koszt ale to na pewno nie musi być cierpienie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 10 marca 2010, 09:00 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): piątek, 7 sierpnia 2009, 01:20
Posty: 14
Lokalizacja: Nottinghamshire/Kielce
Poświst napisał(a):
To obraz pobieżny. Sprawdza się przy pominięciu rozszerzania się wszechświata. On stygnie bo się rozszerza. Gdy wyhamuje (po uwzględnieniu ciemnej materii wystarczy grawitacji) i zacznie się kurczyć, materii i energii na jednostkę objętości będzie coraz więcej. Aż do wielkiego BUM! (wg. hindusów parę razy już tak było). Czyli uwzględniając zmianę gęstości wszechświata wynikającą z rozszerzania mamy constans energii wraz z materią.


Fakt, nie wziąłem pod uwagę teorii kurczącego się wszechświata. Swoją drogą teoria wszechświata pulsującego (zataczającego wieczne koło powstawania i unicestwiania) jest jedną z ciekawszych.

Za to co do celowości cierpienia wcale nie nie musisz się Poświście zgadzac.
Jednak w takim razie jak jego obecnośc tłumaczysz?
Czy ból - najłatwiej kojarzony z cierpieniem jest zły?

Brat Dębu napisał(a):
Motywowanie negatywne nie tylko jest mało efektywne ale dodatkowo budzi ciemną stronę natury.
- Ups... Wkradł mi się babol. To jest fragment postu Pośwista, nie mojego.
Chyba to Jung twierdził (choc mogę się mylic) że żeby zwalczyc w sobie ową ciemną stronę trzeba zdac sobie z jej istnienia pełną świadomośc i stanąc z nią twarzą w twarz. Czy to właśnie nie czyni nas ludźmi, że nie pozwalamy by kierowały nami instynkty i nasze mroczne "ja"?

_________________
"-Hej, ty. Kimkolwiek jesteś, wiesz, co Freud pisał o snach o lataniu? Znaczą one, że naprawdę śnimy o seksie.
-Naprawdę? Powiedz mi zatem, co znaczą sny o seksie?" N. Gaiman "Dom lalki"


Ostatnio edytowano środa, 10 marca 2010, 23:09 przez Brat Dębu, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 10 marca 2010, 10:31 
Brat Dębu napisał(a):

Poświst napisał(a):
Motywowanie negatywne nie tylko jest mało efektywne ale dodatkowo budzi ciemną stronę natury.

Chyba to Jung twierdził (choc mogę się mylic) że żeby zwalczyc w sobie ową ciemną stronę trzeba zdac sobie z jej istnienia pełną świadomośc i stanąc z nią twarzą w twarz. Czy to właśnie nie czyni nas ludźmi, że nie pozwalamy by kierowały nami instynkty i nasze mroczne "ja"?


Nie muszę być zmotywowany negatywnie, aby uświadomić sobie, że potrafiłbym zabić w określonych okolicznościach. Moim zdaniem konfrontacja ze swoją ciemną stroną, nie polega wcale na tym, że muszą zadziałać bodźce zewnętrzne, prowokujące sytuację budzącą moje najczarniejsze emocje. Konfrontacja polega na uświadomieniu sobie, swojej prawdziwej natury i próbie zapanowania nad nią, jeśli to konieczne w imię innych wartości. Lepiej jeśli to uświadomienie następuje samo niż z powodu bodźców negatywnych. Przyznaję jednak, że większości ludzi, w tym mnie, idzie to słabo, bez solidnego kopa od życia ;).

Włączając się do dyskusji o sensie życia/istnienia, to po pierwsze, starannie oddzielam te dwa pojęcia. Sens istnienia, w moim rozumieniu, odnosi się do istnienia świata, w całości. Sens życia (ew. sens bytowania) odnosi się do istnienia konkretnych manifestacji w świecie materialnym, np. do konkretnego życia człowieka.
Dla mnie sens życia sprowadza się do odrobienia lekcji karmicznej, do wykonania zadania, z którym się urodziłem. Uświadomienie sobie swojej lekcji karmicznej, jest równoznaczne z uświadomieniem sobie sensu własnego życia.
W tym miejscu pojawia się pytanie o sens istnienia. Bo w naturalny sposób dochodzimy do pytania, że skoro istnieje prawo przyczyny i skutku, które decyduje o tym, jaki element samoświadomości powinniśmy wzbogacić, to czemu to ma służyć? Jaki jest punkt docelowy całego procesu. Czyją samoświadomość wzbogaca, jaka jest relacja jednostki (indywidualnego ducha) do reszty świata w tym procesie?
Moja odpowiedź jest krótka: nie wiem. :) Przynajmniej na razie.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 10 marca 2010, 14:54 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
rawimir napisał(a):
Konfrontacja polega na uświadomieniu sobie, swojej prawdziwej natury i próbie zapanowania nad nią, jeśli to konieczne w imię innych wartości.


Dziękuję, właśnie miałem to napisać :) Pozwolę sobie jeszcze dodać, ze koncepcja Cienia jest dużo starsza niż Jungowska teoria filozoficzno-psychologiczna, dość podobne w swoim wydźwięku jest koncepcja wielu dusz z Syberii i Mongolii czy nordycki podział duszy. Ludzie kiedyś wcale nie byli głupsi, posługiwali się jedynie innymi kodami pojęciowymi :) Nie mniej Jung powiedział to na nowo w erze, gdy ludzie już o tym zapomnieli i chwała mu za to. Jednak również on mówił, że jest to bardzo ważna część osobowości i w żadnym wypadku nie nakłaniał aby ją w sobie unicestwić. Wg jego koncepcji odpowiada on min. za zaistnienie świadomości a więc jest kreatywną częścią ducha. Problemy pojawiają się gdy staje się on dominujący i wtedy należy go "przytemperować". Ale podobne problemy pojawiają się również gdy inne części ducha/osobowości zaczynają dominować (choć czasem jest to bardziej akceptowalne społecznie). Tak więc Cień jest nam niezbędny, czy nam się to podoba czy nie.

Brat Dębu napisał(a):
Jednak w takim razie jak jego obecnośc tłumaczysz?
Czy ból - najłatwiej kojarzony z cierpieniem jest zły?


Myślę, że zbyt wielką wagę przykładasz do tego zjawiska. Ból w każdej formie ma tak naprawdę jedno zadanie: zwrócić naszą uwagę na to, ze źle się dzieje a w drastycznych wypadkach wyłączyć naszą świadomość. Prosty mechanizm zarówno na poziomie fizycznym jak i duchowym. Gdyby złamana ręka nas nie bolała to zapewne wyrządzilibyśmy sobie więcej szkód, podobnie jest z ranami duszy, np. zranione uczucia ostrzegają nas przed tym by nie brnęli dalej w daną relację (lub przynajmniej robili to ostrożniej). Jest on oczywiście świetnym nauczycielem, ale tylko rzeczy najprostszych (ogień parzy, zdrada boli). Zatem są to pewne mechanizmy niezbędne do naszego funkcjonowania, ale na pewno nie mają służyć motywacji.
Oczywiście można go użyć jako technikę nauki, choćby przez jego przezwyciężanie, jednak jest to już świadome działanie. Bywa również podstawą niektórych technik sakralnych i magicznych (ekstatycznych). Ponadto nie zawsze kojarzony jest negatywnie a wręcz bywa kojarzony pozytywnie. Wykorzystywanie go w różnym natężeniu podczas seksu jest dość powszechne.

_________________
We risk sanity for moments of temporary enlightenment.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: piątek, 12 marca 2010, 15:55 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Ot tak dla rozluźnienia:

http://demotywatory.pl/1166541/Sens-zycia

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: niedziela, 14 marca 2010, 03:35 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1134
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Brat Dębu napisał(a):
Czy ból - najłatwiej kojarzony z cierpieniem jest zły?
Jest zły. Boli.
Brat Dębu napisał(a):
żeby zwalczyc w sobie ową ciemną stronę trzeba zdac sobie z jej istnienia pełną świadomośc i stanąc z nią twarzą w twarz. Czy to właśnie nie czyni nas ludźmi, że nie pozwalamy by kierowały nami instynkty i nasze mroczne "ja"?
Teraz trochę posmędzę jak stary pierdziel. Żyję na tyle długo, że moje instynkty i mroczne, może nawet przerażające, "ja", zyskało szansę pełnej ekspresji. Nie muszę stawać z nim twarzą w twarz. Mrok, podobnie jak jasność, jest częścią mojej natury. To także jestem ja. Bywa, że w świecie okrutnym i gwałtownym, przeżyć pozwala jeszcze większa gwałtowność. Nie zmienia to mego mniemania, że jasność i dobro są milsze, piękniejsze i bardziej komfortowe. Że ponure przeżycia zapewniają jedynie oparte na wspomnieniach złe sny i depresję. Wojna, gwałtowność, zadanie nieszczęścia i bólu mogą być usprawiedliwione koniecznością lecz to nie zmienia ich istoty, która jest przeciwna rozwojowi, tworzeniu więzi, życiu. Choć ciemna strona istnieje to zarazem wcale mi się nie wydaje konieczna. Gdyby jednak była to życzyłbym sobie daleko posuniętej jej redukcji.
Hakken napisał(a):
Ból w każdej formie ma tak naprawdę jedno zadanie: zwrócić naszą uwagę na to, ze źle się dzieje
Nie koniecznie - gdy w pewnym wieku wstając rano nie czujemy bólu, najprawdopodobniej nie żyjemy :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Sens Życia
PostNapisane: środa, 7 kwietnia 2010, 23:39 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 15 listopada 2009, 18:52
Posty: 667
Lokalizacja: prosto z drzewa
Brat Dębu napisał(a):
Witam po dłuższej przerwie.
Dusz pisze o cierpieniu i jego sensie. Czy aby nie służy ono by nas motywowac? Czy pławiąc się w nieprzerwanym i głębokim szczęściu, mielibyśmy ochotę włożyc wysiłek w cokolwiek? Czy pijak lejąc pod siebie, martwi się że po chwili przyjemnego ciepełka, jego zimne ciuchy zaczną się kleic do ciała? Według mnie cierpienie jest równie potrzebne jak szczęście, bez którego również nie można by funkcjonowac.


Między innymi dlatego właśnie chrześcijańska koncepcja raju kłóciła się z moją logiką. "Wieczne szczęście" byłoby fajne przez pewien czas (mój umysł nie potrafi pojąć teorii "bezczasu", stąd może wynikać luka w moim rozumowaniu), jednak na dłuższą metę byłoby cholernie nudno. To dzięki cierpieniu potrafimy docenić szczęście, tak jak człowiek głodny docenia kromkę chleba z masłem. Myślę, że cierpienie służy nie tyle motywowaniu co urozmaiceniu na życia, przerwaniu monotonii, a być może także przypomnieniu nam, że wobec wszechświata jesteśmy malutcy i powinniśmy mieć w sobie trochę pokory wobec sił wyższych od nas (tu przykładowo odniosę się do Matki Natury, która co pewien czas pokazuje ludziom, że, wbrew ich wyobrażeniom, nie są w stanie jej sobie podporządkować)

Poświst napisał(a):
... gdy w pewnym wieku wstając rano nie czujemy bólu, najprawdopodobniej nie żyjemy :D


tak, przypomniała mi się moja młodsza siostra, która po tym, jak mój tata obciął sobie palca, stwierdziła "jak cię boli, to znaczy, że żyjesz". piękna myśl przewodnia :D


Hakken napisał(a):
Nie mniej Jung powiedział to na nowo w erze, gdy ludzie już o tym zapomnieli i chwała mu za to. Jednak również on mówił, że jest to bardzo ważna część osobowości i w żadnym wypadku nie nakłaniał aby ją w sobie unicestwić. Wg jego koncepcji odpowiada on min. za zaistnienie świadomości a więc jest kreatywną częścią ducha. Problemy pojawiają się gdy staje się on dominujący i wtedy należy go "przytemperować". Ale podobne problemy pojawiają się również gdy inne części ducha/osobowości zaczynają dominować (choć czasem jest to bardziej akceptowalne społecznie). Tak więc Cień jest nam niezbędny, czy nam się to podoba czy nie.


przy okazji tłumienia "ciemnej strony" to, o ile dobrze pamiętam, De Mello w "Przebudzeniu" pisał, że im bardziej się czegoś wypieramy, tym bardziej to do nas wraca i absorbuje naszą uwagę. Pewnie dlatego program 12 kroków Anonimowych Alkoholików (i inne terapie nałogów na nim oparte) zaczyna się od słów "przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec..." i poleca powierzyć swoje uzdrowienie "Bogu jakkolwiek go pojmujesz"... ale znalazłam analogię 8)

_________________
Istnieje tylko Zło i Większe Zło, a za nimi oboma, w cieniu, stoi Bardzo Wielkie Zło. I widzisz, niekiedy bywa tak, że Bardzo Wielkie Zło chwyci cię za gardło i powie: "Wybieraj, bratku, albo ja, albo tamto, trochę mniejsze".


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 105 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL