Amvaradel napisał(a):
W zasadzie po tym należałoby zakończyć dyskusję, bo logiczny wniosek jest taki, że nie da się ustalić nawet dobrej definicji szamanizmu (bo do tego konieczny jest ten „rdzeń”).
Tak, logicznie rzecz ujmując to masz rację

Nie mniej są rdzeniowe cechy wspólne, które pozwalają sklasyfikować systemy animistyczne jako takie a nie jako coś innego. Z resztą już o tym pisałem. Myślac o nich postaraj się myśleć nieco prościej niż o innych religiach i stanowczo mniej rygorystycznie. Nie są to religie księgi, są zmienne i dynamiczne i wraz z rozwojem społeczeństwa ciągle się rozwijają i uzupełniają. Tak jak ewoluuje człowiek, tak samo ewoluuje animizm. Nie jest zamknięty na nowości i odkrycia, jeżeli coś okazuje się dobre to zostaje do niego dodane, jeżeli okaże się błędne to zostanie bez żalu odrzucone.
Wiem, ze może się to wydawać dziwne wyznawcom bardziej ustalonych, by nie powiedzieć skostniałych, religii, ale tak właśnie jest. Dlatego właśnie upatruje w animizmie religii teraźniejszości i przyszłości. Nie kłóci się z nauką, nie ma skostniałego systemu moralnego i dopasowuje się do istniejących warunków.
Jeżeli uda Ci się przeskoczyć na takie myślenie o religii, wtedy będziesz mogła poważniej badać animizm. Niestety lwia część badaczy tego nie potrafi i ciągle porównuje go do późniejszych form religijności.
Amvaradel napisał(a):
Może być tak, że ty stosujesz model szamański powiedzmy skandynawski, a ja model „buddyjsko tybetański” i porównanie tych dwóch modeli będzie jeszcze trudniejsze i karkołomne niż porównywanie drzewa skandynawskiego z kabalistycznym, bo Tybetańczycy stworzyli model jeszcze bardziej skomplikowany, obejmujący nawet stany pośmiertne.
Z jednej strony tak, a z drugiej myślę, że jednak z buddystą bon bym znalazł jakąś płaszczyznę porozumienia. Mimo tego, że na pewno znaleźli byśmy jeszcze więcej płaszczyzna na których byśmy totalnie się nie zgodzili, ale jak już mówiłem szamanizm nie jest jednorodny (z różnych przyczyn) i tego typu spory to normalka. Ale między innymi dzięki temu wciąż ewoluuje i się rozwija.
A tak na marginesie, moim zdaniem akurat bon zabrnął w ślepą uliczkę i już prawie zatracił swoją tożsamość na rzecz "zwykłego" buddyzmu, ale cóż tak to już bywa. Nazwijmy to religijnym darwinizmem, ich przykład nauczy innych, czego, a raczej jak, nie robić

Amvaradel napisał(a):
Ty masz swój szamanizm, ja mam swój i tyle.
Byłbym skłonny się z Tobą zgodzić w tej kwestii, gdybyś zaczęła szamanić (czego jak mi się wydaje nie robisz). Dopóki jednak jesteś jedynie teoretykiem to zakładam, że "mojsza jest bardziejsza niż twojsza"

Ale rozbieżności w szamnizmie (nie jako animizmie, tylko jako szamanieniu) jest tyle, że takie stwierdzenie jest często bardzo prawdziwe. Nawet z Asusem, z którym w większości spraw się zgadzam mam sporo różnic w zdaniu i odbiorze pewnych rzeczy ale to nie przeszkadza nam się świetnie rozumieć

Amvaradel napisał(a):
Ten wątek i tak jest teoretyzowaniem
Naprawdę? Wydawało mi się, że z Agni mówimy jednak o sprawach bardzo praktycznych.
Amvaradel napisał(a):
Mam inne podejście do „teoretyzowania”, bo psycholog poniekąd musi zajmować się mapami świadomości podobnie jak inżynier musi zajmować się matematyką, mimo że to też „teoretyzowanie”.
Bez wątpienia i, z tego co wiem, pewna część psychologów mocno zajmuje się systemami szamańskimi i stara się je dopasować do własnych (z różnym co prawda skutkiem, ale to też swojego rodzaju darwinizm

). Nie mniej szamaniący również zupełnie praktycznie zajmują się mapami świadomości, ba, rzekłbym, że to dość kluczowa sprawa w tej ścieżce

Amvaradel napisał(a):
Z pierwszym zdaniem się zgadzam. Ale teraz wytłumacz mi jak można mieć mapę miejsca, do którego się nie chodzi?
A w jaki sposób można mieć mapę drogi mlecznej, skoro najdalej jak się ruszyliśmy to księżyc a nasze duchy-maszyny mniej-więcej obleciały układ słoneczny?
Poza tym, jak piszę już od jakiegoś czasu, to nie jest tak, że tam nie chodzą, tylko bywają tam rzadko i nie wszyscy. Ale w świadomości istnieje a poza tym je widać.
Zresztą mam teorię, że to jeszcze nie koniec, że są światy jeszcze wyższe (jak również jeszcze niższe), takie do których lękają się chadzać nawet bogowie.

Jeśli chodzi o oznaczanie na mapie to do tego się zbytnio nie przywiązuj, bo większość szamańskich map wygląda w ten sposób:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c0/Shamans_Drum.jpg
Prawdziwe mapy tworzą się w nas samych w miarę praktyki, reszta to tylko wskazówki, bo w tej praktyce odbiór światów jest bardzo osobniczy, więc istnieje wiele różnic w postrzeganiu (choć jest również wiele podobieństw, zwłaszcza w warstwie znaczeniowej).
Amvaradel napisał(a):
Myślę, że piszemy o czymś zupełnie różnym
Tak, widzę, że z uporem lepszej sprawy chcesz taki punkt widzenia przeforsować. Nie rozumiem dlaczego? Model "szamański" jest kompletny w tym sensie, że obejmuje
cały świat, łacznie z tym czego jeszcze nieznamy (ani my ani kabaliści, ani inni ludzie). Mogę się zgodzić, ze nie należy do najbardziej precyzyjnych, ale nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że obejmuje tylko część świata i sięga do tej i tej sefiry. Jeśli można porównać te dwa modele to sięga do sefiry najwyższej a być może nawet i ponad nią. Nie rozumiem tego uporu przy upartym twierdzeniu, że jest inaczej. Takie właśnie postępowanie zdenerwowało Asusa a i dla mnie jest irytujące, bo przypomina to stwierdzenie "mój system jest lepszy niż Twój, bo twój nie obejmuje tego to a tego i nie obchodzi mnie, że twierdzisz inaczej". Jak sama zapewne rozumiesz taka postawa jest przykra dla interlokutora i zniechęca do dalszych rozmów. Albo traktujemy się poważnie, albo nie rozmawiamy bo nie mamy o czym. Ja chętnie wytłumaczę co i jak, proszę tylko by każde moje słowo nie było podważane, w razie czego poprawią mnie inni tu obecni animiści.
Amvaradel napisał(a):
A to, co nieświadome, nie może znaleźć się na mapie, chyba że jako biała plama
Zgadzam się z Wilberem, ale nie bardzo wiem czego to dowodzi. Zapewne pierwsi szamaniący podróżowali po innych poziomach światów, być może prościej im było schodzić głębiej niż piąć się w górę, ciężko to powiedzieć z całą pewnością. Ale odkładajac te spekulacje na bok to przypomnę, że świat i człowiek się ciągle zmieniają i tak jak pisałem zmienia się również szamnizm, dopasowuje i rozwija. Dlatego też późniejsi szamniący stawali się coraz lepsi i coraz bardziej doświadczeni.
Zatem to co było białą plamą w stanie archaiczno-uroborycznym prawdopodobnie obecnie jest już starym wychodzonym deptakiem pełnym turystów. Pojawiły się za to nowe białe plamy, które staramy się zapełnić, ale nie robimy tego na oślep. jeżeli ktoś dotarł tam przed nami, to staramy się korzystać z jego doświadczeń. Stad w rozwijających się systemach animistycznych taka chęć do wchłaniania nowych myśli filozoficznych i koncepcji mistycznych. Cześć jest używana a część odrzucana bo się nie sprawdziły. Mapa, tak jak i sam animizm/szamanizm wciąż się rozwija i rysuje, z kazdym nowym pokoleniem i z każdą nową koncepcją. Wszak narodziny idei to narodziny ducha a czasem i całego świata.
Cytuj:
And where does the newborn go from here? The net is vast and infinite.
Major Motoko Kusanagi/Puppet Master
GitS