Hmmm...
Jak dla mnie, żadnej sprzeczności między wiarą a nauką nie ma, ale przyznam, że wynika to z mojego panteistycznego podejścia do świata. Przyrodę w sensie fizycznym uważam za przejaw działania sił twórczych. Podkreślam - PRZEJAW, nie "dzieło". Przyroda nie musi być niczyim dziełem, może być po prostu sposobem, w jaki widzimy Ich działanie. Nie będę wnikał, czy jest to jedna siła, wiele sił, jedna przejawiająca się w wielu postaciach, itp i dlaczego tak myślę - to temat na długie zimowe wieczory w pubie

Dodam tylko, że Bogów na płaszczyźnie fizycznej uważam za tożsamych z siłami Natury, np. Peruna, Thora, Indrę czy Shango - z elektrycznością, Swaroga, Sol czy Heliosa - z siłami jądrowymi i elektromagnetycznymi, itp. Jest tu też jak najbardziej miejsce dla duchów "animistycznych" jako kolejnych przejawów tych sił lub efektów ich działania.
)
Gdzie tu nauka? Cóż, Przyroda (Wszechświat) jest przy tym bytem na tyle stabilnym - co wiemy dzięki naszym badaniom - że można ją w miarę dobrze obserwować, gdyż obserwacje są potwierdzane przez wielu niezależnych badaczy. Nauka dostarcza nam więc spójnej wiedzy na temat Boskości na poziomie, który jest w stanie badać i objąć.
A co z innymi poziomami?Hmmm, nie uważam, aby ich istnienie było nierealne; całkiem możliwe dla mnie jest, że np. świat duchowy istnieje jako "przedłużenie" tego co widzimy, a np. magia czy szamanizm to "inny kanał komunikacji" niż nasze zmysły zdolne obserwować świat fizyczny.
Ewolucja? To po prostu AKT KREACJI wykonany przez siły, których do końca nie rozumiemy. To efekt życiotwórczej natury Wszechrzeczy. Podkreślam - PRZEJAW, nie "dzieło". Przyroda nie musi być niczyim dziełem, może być po prostu sposobem, w jaki widzimy Ich działanie. Mity kreacji? Cóż, według niektórych mitów za tworzenie życia odpowiadają bóstwa gromowładne... Hmmm a o eksperymencie Millera-Ureya ktoś słyszał? Każdy też pewnie wie, że słaby prąd płynie w każdym organizmie żywym...
Podsumowując: rozdźwięk między wiarą a nauką wynika moim zdaniem głównie z dualistycznej formy niektórych religii (judaizm, chrześcijaństwo, islam), dzielących świat na "zywego Boga/Ducha-Stwórce" i "martwą materię, dzieło stworzenia". Ja takiego dualizmu nie uznaję, dla mnie materia nie jest "martwa", jest tożsama ze "Stwórcą", jest Jego/Jej/Ich emanacją.