Amvaradel napisał(a):
Rahibe:
Cytuj:
Ja tam we wszystkich słowiańskich świętach widzę namiastkę rytuałów seksualnych/płodności. Był to jeden z najważniejszych aspektów życia (do dziś właściwie jest chociaż nie tak wprost). np. Noc Kupały - po dziś dzień większość wróżb związanych są w kierunku zamążpójścia, płodności itp. Tylko zadaję sobie pytanie czy to moja wyobraźnia czy faktycznie jest w nich erotyczne odniesienie

, co wy myślicie o tym
Nie specjalizuję się w rodzimowierstwie, ale z tego, co pamiętam, Kupała to były nie tylko "wróżby" w kierunku zamążpójścia czy płodności, tylko całkiem konkretne działania

I wiele dzieci rodziło się 9 miesięcy później
No cóż - i na naszym forum jest osoba mająca dziecko ze Święta miłości (nie ja

)
Jeśli traktować rytuał jako określony obyczajem czy przepisami zestaw podejmowanych działań, wybór czasu i akcesorii, to Noc Kupały jest niewątpliwie rytuałem. Czas wiadomy, akcesoria to ognisko, miód, piwo (tak, tak), zachowania to zabawa, w jej czasie ofiara, toasty, skoki przez ognisko, poszukiwanie kwiatu paproci (jedni twierdzą, że chodziło o Nasięźrzał (Ophioglossum vulgatum L.), inni, że o zgrabne oddalenie się w parach. Kolejne bardzo ważne zdarzenia to dobieranie się w pary na czas nocy (i seks oczywiście) i na stałe. O rytualnym, prócz ludycznego, charakterze tego dobierania świadczy to, że pary które spędziły tę noc razem (znowu ten seks

) i ogłosiły swój związek jako małżeński stawały się małżeństwem prawnie. Nawet jeśli rodziny młodych wcześnie nie były temu związkowi przychylne. Tej jednej nocy młodzi całkowicie samodzielnie decydowali o swej wspólnej przyszłości a związek uznawano za pełnoprawny czyli w opiece Bogów (oczywiście skonsumowany).
Z tych obyczajów mimochodem wynika, że przed zawarciem małżeństwa panowała dość duża swoboda seksualna. Rytuał małżeństwa znacznie ją ograniczał - zdrady były bardzo źle widziane.
Jeśli chodzi po pozostałości rytuałów w obyczajach ludowych to bodajże na Morawach dziewczyny w Noc Kupały wybierały partnera, rytualnie godząc się na związek i seks, poprzez założenie swego kwietnego wianka na drewnianego fallusa chłopaka. wianek zawieszony na fallusie pozostawał w kręgu ogniska a para skakała przez ogień trzymając się za ręce i oddalała w las. U nas wyłowione z rzeki wianki zawieszano na kołkach (sękach okolicznych drzew) - reszta jak na Morawach.
Prócz fallusów demonstrowanych we wcześniejszych postach znaleziono drewniane puchary na trzonkach w kształcie tychże właśnie fallusów. Nie jest pewne w jakich sytuacjach z nich korzystano ale spotkałem się domniemaniami badaczy, że używano ich do picia w męskim gronie i najpewniej pełniły role naczynia wtajemniczonych - wojowników po inicjacji.
Jakiś arabski kronikarz opisał z oburzeniem i wstrętem rytuał polegający na upuszczaniu nasienia do klepkowego wiadra z miodem, mieszaniu tego i piciu. Cel i dokładny przebieg rytuału nie jest znany. Na pewno brali w nim udział mężczyźni, w piciu również. Czy kobiety także nie wiadomo. Być może wspomniane wcześniej puchary miały jakiś związek i z tym rytuałem.
W magii płodności powszechnie stosowano seks z żoną, lub w braku z młodą dziewczyną, na objętym polu (by się rodziło), w obejściu (podobnie). Do dziś myśliwi łapią pod spódnice za kolano kobiety by się darzyło na polowaniu (a pozdrawiają się niby Darz Bór

). Istotne, że w tym wszystkim nie chodziło o płodność żony czy dziewczyny lecz o akt seksualny nadający płodność, i szerzej pomyślność. Z ciekawszych obyczajów to pociągnięcie pierwszej skiby pługiem czy radłem zaprzężonym w sześć nagich dziewczyn.
Można by jeszcze wspomnieć letnie nagie tańce na pogodę (rusałki?), które często się kończyły grupowym "zatańczeniem" zaproszonych czy zwabionych chłopców.
Nie wiem czy nie jako seksualne należy traktować rytuał - lot czarownic. Pokrywano maścią czarownic to na czym miały lecieć - kij miotły, ożoga, wideł, pomiotła, nawet trzonek maślnicy. Maść w kontakcie ze śluzówką przenikała do krwiobiegu wywołując lot. Falliczny kształt różnorakiego sprzętu był dopasowany do "tej" śluzówki. Czarownice najczęściej rozbierały się do lotu.
Słyszałem również o rytuale polegającym na osobistym ofiarowaniu. To ofiarowanie się mężczyzny (myślę, że Wspólnocie Bogów i towarzyszy - opola? wioski?). Rzecz ciekawa prowadziła to kobieta. Mężczyzna częstował gości miodem (miód również dla Bogów - w ogień), kobieta pomagała przy nacięciu (ręki) tak by krew kapnęła na ziemię (dla Bogów ?) i by można naznaczyć nią twarze towarzyszy i przyjaciół, kobieta pomagała również w pozyskaniu nasienia (ofiarowywane je wodzie,rzece).
Słyszałem o tym rytuale na Polesiu, pod koniec lat siedemdziesiątych. Zaśmiewając się i płoniąc liczko rozmawiali o obyczaju badacze i miejscowi. Na kościelny mi raczej nie wygląda, na nowożytny także nie, trochę seksualny jest, więc informację o nim tu umieszczam.