|
UPS, no to wpadłem, bo jest to piekielnie trudne zadanie, żiżek jest niesamowicie zawikłany, strasznie abstrakcyjny, i praktycznie niewiele można z niego zrozumieć bez bardzo długiego wstepu. Sam nie wiem ostatecznie,czy cokolwiek z niego rozumiem. Lacan, do którego żiżek najczęściej sięga, miewa niekiedy opinię najbardziej niejasno piszącego teoretyka, jaki istnieje. Podobnież "czyta się go, ale nie rozumie", i tak ma być w założeniu wg. niektórych. Ale spróbuję cos wybełkotać, i z góry przepraszam ,że ten wywód nie będzie zwięzły i pozostanie niejasny, ale inaczej nie potrafię.
A więc: (wszystko poniżej należy rozumieć w tonie i duchu psychoanalitycznym)
O tyle, o ile rozumiem Źiżka, jego poglądy w tej kwestii (pogaństwa,jak i religii w ogóle) dotyczą zasadniczo pewnej koncepcji wolności człowieka.
Lacan (i Żizek) uznaje za podstawowy wymiar świata w którym żyjemy porządek Symboliczny,językowy. Uznając podział na to ,co Znaczące (czyli - sama podstawowa fonetyczna warstwa języka) i na to co Znaczone (czyli to,co ta warstwa oznacza),Lacan widzi to pierwsze jako na zawsze oddzielone od poziomu Realnego. Zgodnie z Lacanowskimi założeniami,taki porządek zasadniczo zamyka się sam w sobie, składając się z niekończącego się ciagu wzajemnie odnoszących się do siebie Znaczących. Dlatego aby zaistniała jakakolwiek "stałość znaczeń",czy raczej jej wrażenie na poziomie podmiotu, konieczne jest tzw. Przyszpilowanie, czyli całkowicie arbitralny "wybór" jednej z nieskończonych możliwości potencjalnych znaczeń całego łańcucha. U każdej osoby dokonuje się to bazowo podświadomie, na poziomie fantazji pierwotnej, czyli zasadniczej fantazji będącej podstawową dla tożsamości danego podmiotu, choć zawsze nieuświadamianą. (Można to również odnieśc do poziomu życia społecznego, gdzie taki arbitralny wybór określa całościowy dyskurs i charakter jakiejś ideologii bądź formacji społecznej,np. dzisiejszego globalnego ,multikulturowego kapitalizmu, o którym żiżek najczęściej pisze). Ponieważ jednak u każdego z nas owa fantazja pierwotna jest z gruntu inna, okazuje się że ostatecznie mamy do czynienia ze światem podmiotów , które dla siebie wzajemnie są całkowicie nietransparentne. Dlatego dla określenia wspólnej płaszczyzny porozumienia, konieczna jest konstrukcja tzw. Wielkiego Innego. Owym Wielkim Innym może być np. Prawo, religia ,podstawowa zasada moralna, bóstwo, Państwo itp. (W średniowieczu niewątpliwie była to osoba Boga). Wielki Inny to iluzoryczny punkt, wobec którego zawsze jakoś "orientuje się" fantazja pierwotna, jest to też jedyny autoreferencjalny element w łańcuchu znaczących, dzięki któremu odbywa się Przyszpilowanie. Wielki Inny "obdarzony" jest aurą Jouissance, czyli pierwotnej rozkoszy, która jako taka jest pozostałością po etapie rozwoju sprzed wykształcenia się fantazji pierwotnej. Owa przynależna mu rozkosz jest z natury konieczna, by utrzymać władzę Wielkiego Innego, oraz jest na zawsze złączona z jego obrazem.
W zależności od rodzaju pierwotnej fantazji,i idącego za tym stosunku wobec Wielkiego Innego, Lacan dzieli umownie ludzi na kilka typów: Psychotycy (osoby zachowujące pewien "dystans" wobec porządku symbolicznego, u których Przyszpilowanie we właściwym sensie nie zaszło, w pełni "kąpiący" się w pierwotnej rozkoszy), Perwersi i Neurotycy.
U Źiżka duże znaczenie ma kategoria Perwersa, który "rzuca porozumiewawcze spojrzenie wielkiemu Innemu", zawierając z nim ukryty sojusz, objawiający się (dla uproszczenia) w działaniu,które choć z pozoru podminowywujące cały porządek, oraz często "obsceniczne" (czyli, np.bezwzględne i okrutne) jest niezbędne dla istnienia i funkcjonowania całości, czyli Systemu. W ten sposób Perwers ma też udzial w Jouissance,czyli pierwotnej rozkoszy skojarzonej z Wielkim Innym. Neurotyzm jest tu względnie normalnym, (a u Żizka często wręcz pożądanym) dla człowieka stanem, gdzie podmiot nie bierze udziału w Jouissance bezpośrednio, zamiast tego wykazując pewne cechy obsesji bądź histerii. Histeria np. objawia się ciagłym "niezdecydowaniem", "zadawaniem pytan Wielkiemu Innemu", co w konsekwencji ma szansę podminować System przez jego "rozchwianie","rozhisteryzowanie".
I teraz po tym mętnym wywodzie, próbując przejść do sedna,czyli odnosząc jakoś to wszystko do poziomu teologii:
Żiżek uznaje zarówno pogaństwo jak i obecne chrześcijaństwo za systemy bazowo Perwersyjne w powyższym rozumieniu. Judaizm natomiast widzi on ,( ze względu na dziedzictwo ksiegi Hioba), jako pozbawione stosunku do Wielkiego Innego "wysyconego" pierwotną, obsceniczną rozkoszą - System, gdzie występuje "rozhisteryzowanie" (równiez w powyższym sensie) owego Wielkiego Innego, czyli oczywiście Boga. Pozostaje on ostatecznie jak gdyby "bez mocy", co otwiera drogę do wspólnoty, gdzie bazowa nietransparentność jednostek dla siebie (patrz odp. miejsce w wywodzie powyżej) jest częściowo mitygowana , a one same - zyskują pewną miarę wolności i zdolności wzajemnej analizy. Nie grają już tylko "teatru życia" wg. nut Wielkiego Innego. Jest to forma tzw . Dyskursu Analityka , "jedynego miejsca ,gdzie Rozkosz (Jouissance) nie jest obowiązkowa", istniejąca w formie społecznej.
Żiżek uważa także wczesne chrześcijaństwo za system, który pierwotnie uniwersalizował Judaizm poprzez "śmierć Boga", czyli symboliczną śmierć Wielkiego Innego. Ona to sama w sobie jest wydarzeniem Realnym, tak szczególnym, że rozrywa "zwykłą","pogańską" tkankę społeczeństwa , dając miejsce na zaistnienie wolnego i pozbawionego podziałów społeczeństwa Dyskursu Psychoanalityka. Chrześcijaństwo jednak uległo z czasem wg. Ziżka ostatecznej mutacji w system Perwersyjny, (czyli "obsceniczny"), głównie za sprawą spowodowanych swą żarliwością wojen i ich konsekwencji, które owocowały zagubieniem przez nie swego poczatkowego Pawłowego ducha.
Trzeba też dodać, że Żiżek jest zdeklarowanym ateistą, który świat pojmuje w sposób całkowicie materialistyczny. Dlatego m.in. uznaje on wszelkie faktyczne uzależnienie ludzkości od "innych sił" za złe,błędne i iluzoryczne. Wartość wglądu,który daje religia i teologia, jest oceniana przez pryzmat przydatności tegoż dla tworzenia ducha nowej rewolucji.
Ideałem Żiżka do którego wszystko powinno dążyć, jest wyzwolenie, rzadki i trudny do osiągnięcia moment prawdziwej wolności.
"Pogaństwo" jest niczym innym jak pierwotną okluzją, zaciemnieniem, prototypem systemu Perwersyjnego, gdzie ludzie nawzajem dla siebie pozostają nietransparentni. Zdaja się więc "na łaskę i niełaskę" Wielkiego Innego, podążając na ślepo wiecznie uwikłani w społeczne sieci, spowici kokonem przenaczenia który nie pozwala odetchnąć, kręcąc sie tylko w kółko i w kółko jak szaleni, żyjąc w świecie całkowicie zdeterminowanym.
By coś zmienić, potrzebna jest Noc Świata, czyli rewolucja, moment jedynie prawdziwej wolności, która pozwala "zresetować" system. Tyle,że musi to być rewolucja epokowa, i bardzo szczególna w swych charakterystykach,by mogła dać początek systemowi lepszemu (czyli bardziej wolnemu) od "pogańskiego standardu" zależności od przeznaczenia , co według Żiżka jest możliwe.
Osobiście,uważam że Żiżek chyba nie za bardzo mówi o historycznym, rzeczywistym pogaństwie, całość jego teorii odnosi się raczej do "pogaństwa" jako bazowej ułomności ludzkości i ludzkich społeczności. Rzeczywisty rozmiar i bogactwo wierzeń i dziedzictwa faktycznego Pogaństwa chyba umożliwia dla mnie także i odniesienie się do takich systemów myśli,jak Żiżkowski (np. postać bogini nocy Nyx w mitologii greckiej, a powyższa Noc świata itp.)
|