Hm, ale dom tani wcale nie równa się że z plastiku i "nie eko" - jak by się tak zastanowić,
to część eko-technologii jest tańsza niż konwencjonalne - chociażby domy z gliny które przywołałaś

W zadaniu masz rozważyć dylemat "projektuję kiepsko za dobrą kasę" a "projektuję dobrze,
ale ryzykuję brak ciągłych dochodów (przynajmniej dopóki się nie wybiję)"?
Np. projektuję "domy z katalogu" (w domyśle - szybko, tanio, od sztancy, architektoniczna kupa) vs. "robię indywidualne projekty"
(fajne, jedyne w swoim rodzaju, ale trudniej o ciągły napływ kasy)?
Jak bym była bogatym młodym architektem, to bym wybrała rozwiązanie nr. 2 - na tworzeniu kiepskiej architektury sławy się nie zdobędzie
Chyba że tą wątpliwą

Jak bym była młodym architektem z pustym portfelem... to chyba tak czy siak wolałabym próbować tworzyć dobrą architekturę,
w takim zakresie w jakim by się dało - żeby się za swoje twory nie wstydzić. Czy to na własny rachunek, czy zahaczywszy się w jakimś
biurze projektowym nie robiącym zupełnej kichy

Zawsze to większa szansa że fajne projekty zostaną docenione, pójdą za nimi kolejne zlecenia,
a za zleceniami w końcu przyjdzie i większa kasa.
EDIT: Ale w zasadzie to i tak zależy od sytuacji danego konkretnego architekta - jeśli dajmy na to musi utrzymać dziecko,
to pewnie prędzej schowa zawodową dumę do kieszeni i zostanie wyrobnikiem, jeśli może sobie pozwolić na mniejsze dochody
ale większą satysfakcję - pewnie wybierze to drugie. Jeśli liczy się dla niego przede wszystkim kasa jaką zarobi - raczej pójdzie na pierwszą
opcję, jeśli chce tworzyć fajne rzeczy - może zaryzykować...
A swoją drogą muszę się siorki zapytać, czy też mają takie zajęcia na uczelni

Bo jeśli mają to pewnie zagrozi mi pomoc w pisaniu pracy na nie
