widzę, że wątek się urwał przed czasem

(
Pogrzeb odbył się w W-wie. Niestety w formie mieszanej :/ . My, rodzimowiercy, przybyliśmy silną, wyraźną grupą pożegnać Go, podziękować za to, co zrobił i oddać Mu hold. My, kolejne pokolenie
W drugiej części pogrzebu wystąpiła Lesza i pięknym, wspaniałym, mocnym głosem (serio, do dziś to pamiętam!) powiedziała, że przybyliśmy i pożegnamy go w wierze, którą wyznawał i do której odrodzenia tak walnie się przyłożył. Następnie opowiedziała (siłą rzeczy w dużym skrócie) kim był, czego dokonał, co było dla niego ważne, czym żył... I z właściwymi słowy rozlała miód z rogu wokół grobu. I dokonała Pożegnania. Były też "toasty" (mówi ten, kto ma róg) - czyli nasze wezwania, w których każdy z osobna mówił coś o Odeszłym, zazwyczaj w formie dziękowania mu za to. Każde takie wezwanie zakończone tradycyjnym "Sława!!" - odpowiedzianym przez obecnych. I to silne za każdym razem "Sława!!" było żywym znakiem, że Emfazy, że to czego dokonał,
mocno żyje w kolejnym pokoleniu

Było piękne, jak młoda latorośl odbijająca na opadłym pniu. Jego ciało odeszło do Przodków, ale jego duch i dokonania
żyją.
Dziękowaliśmy mu za odrodzenie ruchu rodzimowierczego, jak i za jego udział w Powstaniu W-wskim, i każdy za to co mu w jego życie wniósł.
Pożegnaliśmy go godnie.
Po pogrzebie wraz z Jego córką większość z nas poszła do niedalekiego lokalu powspominać...