Rawimir napisał:
Cytuj:
Oczywiście. Dlaczego nie?
Cieszy mnie to. Jeśli np. któraś konferencja PFI będzie odbywała się w Wawie, to można będzie coś pomyśleć.
Cytuj:
O naturze miłosci można długo. To też temat na odrębną dyskusję. Czasem miłość polega na pozwoleniu aby obiekt miłosci postepował zgodnie ze swoja natura a nie zgodznie z naszymi oczekiwaniami. Miłość w której oczekuje sie wzajemności troche przestaje być miłościa a staje sie transakcją. W sumie nie mam nic przeciw transakcjom ale nazywajmy rzeczy po imieniu.
Masz rację, to temat na inny wątek, ale śmiało mogę stwierdzić, że większość normalnych związków, także tych miłosnych, opiera się na „transakcjach”

Nie widzę w tym nic zdrożnego, o ile obie strony są zadowolone
Hakken napisał:
Cytuj:
Co do zbierania datków na ruchy ekologiczne, to zgoda, ale nie na Greenpeace. Choćby dlatego, że niezbyt dobrze by PFI wiązano z organizacją terrorystyczną. Dużo lepiej przekazać to na np. Bird Life lub WWO.
Nie będę specjalnie upierać się przy Greenpeace, jest wiele innych organizacji, którym warto pomóc, ale oskarżenia o terroryzm uważam za zbyt daleko idące. Tu przykład takiego “terrorysty” – osobiście podziwiam.
http://wyborcza.pl/1,75476,6503073,Za_wieloryby_oddam_zycie.htmlCytuj:
Amvaradel jak łączysz kwestię niezabijania z twierdzeniem, że wojna jest naturalnym czynnikiem regulującym populację (nie to abym się nie zgadzał, ale zaskoczyło mnie to, że to ty o tym mówisz a nie ja ).
Kontekstem jest tu szeroka definicja natury – z pewnego punktu widzenia wszystko, co istnieje, jest naturalne, bo zaistniało zgodnie z prawami natury – wydaje mi się, że taki punkt widzenia reprezentowała Ailinon. Na dużym poziomie abstrakcyjności można się z tym zgodzić, ale jak chcemy przyłożyć taką definicję do zwykłego życia, to nam wyjdzie, że zanieczyszczona rzeka jest równie naturalna co rzeka bez zanieczyszczeń np. z fabryki. I cokolwiek się stanie na ziemi – łącznie z wojną nuklearną, też będzie naturalne.
Druga sprawa, to że ludzie mają głęboko zakorzenione instynkty, podobne do instynktów wielu innych gatunków. Mamy potrzebę rozmnażania się i ekspansji, a kiedy populacja okazuje się zbyt liczna - także wewnątrzgatunkowej agresji. Z analizy ludzkich dziejów wynika, że wojny najczęściej toczono o zasoby naturalne, o terytorium. I toczono je, bo na danym terenie było już ludziom za ciasno. Zupełnie podobne wojny o terytoria toczą czasami między sobą stada innych zwierząt. Tak więc same wojny, konflikty o zasoby są naturalne z biologicznego czy socjobiologicznego punktu widzenia. Tym, co ludzie twórczo dodali od siebie, to udoskonalone metody zabijania.
Rozważacie konflikt ludzi z dużymi drapieżnikami. Dobrze go prześledzić np. na przykładzie tygrysa.
Nie pamiętam dokładnych danych, ale chyba jeszcze w XIX wieku tygrysów żyło na wolności przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy. Obecnie w Indiach około 2000, a ogólnoświatowa populacja to kilka tysięcy sztuk. I nadal ich ubywa. Jednym z zagrożeń jest kłusownictwo, ale drugim i prawdopodobnie poważniejszym jest utrata terytoriów tj. po prostu wyrąb lasów tropikalnych. I to nie jest tak, że tygrysy spragnione ludzkiego mięsa wyruszają na długie wyprawy do wiosek, to raczej wioski coraz bardziej wchodzą na dżunglę i zajmują jej miejsce. I bez zahamowania tego procesu niedługo tygrysy będą tylko w zoo. Podobny los spotyka właśnie zwierzęta z parków narodowych w Afryce:
http://www.dziennik.pl/nauka/article365516/Masaje_zagrazaja_zyrafom.html