agni napisał(a):
I tak i nie, to co napisales jest super ale wydaje mi sie ze dziala tylko na indywidualnym poziomie jednostki i to byc moze nie kazdej. Suma osiagniec czy historia zycia oczywiscie posiadaja wplyw na to jak ludzie siebie postrzegaja ale wielu ludzi poprzestaje na takiej powierzchownej analizie. Sa nawet ludzie ktorzy nie marnuja czasu na zastanawianie sie kim sa - czy to oznacza ze sa nikim. Czy jesli ktos nie zastanawia sie nad swoja wlasna natura oznacza ze jej nie ma. Czy jelsi jakis zapalony materialista ateista nie wierzy w dusze to znaczy ze jej nie ma.
Posłużyłem się pewnym skrótem myślowym, dziękuję za wytknięcie jego niedoskonałości.
Mówiąc o przyjęciu czyjejś perspektywy jako o sposobie na pojęcie prawdziwej natury drugiego bytu nie chciałem sugerować, że każdy automatycznie ma pełną i doskonałą wiedzę o samym sobie, bo siebie samego postrzega z perspektywy pierwszej osoby.
Taka perspektywa jest warunkiem koniecznym ale nie wystarczającym do zdobycia pełnej wiedzy o kimś/sobie.
Jeszcze w ramach unikania możliwych nieporozumień: pisząc o "postrzeganiu innego bytu z jego perspektywy" też nie mam na myśli intelektualnej próby "postawienia się w czyjejś sytuacji" tylko tzw. percepcję eidetyczną, której pewnym przedsmakiem może być zjawisko empatii (jako zjawisko fenomenologicznego dialogu a nie przykład działania nieuświadomionego psychologicznego mechanizmu analogii), która jednak jest czymś daleko głębszym i... innym :/ Mogę opisać dokładniej ale nie chciałbym za bardzo rozgałęziać bieżącej dyskusji.
Hakken napisał(a):
Ja nie mówię o redukcji w sensie degradacji a jedynie o rozłożeniu na części pierwsze. ta metoda jak do tej pory się sprawdza świetnie, spójrz choćby na matematyków, fizyków czy biologów. Właśnie dzięki rozkładaniu na części pierwsze poznają naturę czegoś i potrafią nad tym zapanować (a przynajmniej próbować zapanować). Ja właśnie mówię o czymś takim, o takiej mistycznej wiwisekcji.
Ok, krytyczna analiza jest czymś, za czym zawsze będę stał murem.
Niektórych z przytoczonych "ścisłych" nauk co prawda nie użyłbym jako przykładów poznawania prawdziwej natury rzeczywistości, tymniemniej zgadzam się z ich praktyczną użytecznością.
Dobry fizyk zawsze wie, że tak naprawdę nie poznaje obiektywnych praw rządzących dziełem stworzenia a tylko klasyfikuje powtarzalne dane eksperymentalne i wyciąga na ich podstawie użyteczne generalizacje. To, że prawo ciążenia chodziło jak w zegarku przez ostatnie parę tysięcy lat pozwala wierzyć, że i jutro będzie działać. Ale żaden szanujący się fizyk nie da na to 100% gwarancji.
Hakken napisał(a):
Oj Duszu, to bardzo nieprecyzyjne sformułowanie a to chyba nie przystoi mistykowi Razz kim _jest_ w jakim sensie?
Uh, w tym sensie co go użył Kartezjusz jako "sum" w "cogito ergo sum".
Jak piszę o _istnieniu_ z podreślnikami albo z dużymi literami to chodzi o istnienie jako byt świadomy/samoświadomy. W odróżnieniu od istnienia bytów abstrakcyjnych takich jak idee które też istnieją ale nie mogą o sobie pomyśleć "myślę więc jestem" (i bez animizmowania mi tutaj proszę bo od razu mówię, że na przyklejanie platońskim ideom osobniczej świadomości nie pójdę

).
W języku polskim jest na określenie tych dwóch odmiennych stanów niestety tylko jeden czasownik.
Hakken napisał(a):
Orzeł jest sumą tego wszystkiego o czym mówiłeś, tej nieskończonej ilości punktów widzenia i odniesienia.
W pewnym sensie, ale nie koniecznie.
Pozwolę sobie tutaj posłużyć się przykładami, które mam nadzieję więcej wyjaśnią niż zaciemnią.
O trawie na przykład można by powiedzieć, że jest zielona. Ale trawa zielona jest tylko w oku człowieka, który na nią patrzy i tylko pod warunkiem, że człowiek ów nie jest daltonistą.
Z kolei dla krowy trawa jest przede wszystkim smaczna, z czym człowiek mógłby już dyskutować.
Należałoby więc stwierdzić, że trawa jest zielona tylko dlatego, że tak widzi ją człowiek. Albo nawet, że jest zielona tylko wtedy, kiedy
ktoś na nią patrzy. Gotów jestem pójść dalej i stwierdzić, że stwierdzenie "trawa jest zielona" tak naprawdę nie opisuje tego, jaka JEST trawa a tylko to, jaki JEST człowiek, który na nią patrzy.
Zieleń jest cechą która nie przynależy trawie lecz ludzkiej percepcji. I w "języku stworzenia" w opisie trawy ani słowa nie będzie o zieleni, za to pojawi się ona przy opisie człowieka którego naturą jest to, że świat widzi między innymi poprzez barwy.
Zgadzam się, że należy pamiętać o znaczeniach, które ludzie i w ogóle istoty świadome mogą przywiązywać do rzeczy. Ale uważam, że aby uchwycić prawdziwą naturę rzeczy znaczenia te należy postrzegać jako coś, co wynika z natury obserwatora a nie coś, co definiuje naturę rzeczy obserwowanej.
Dla przykładu, jeżeli mag bierze gałązkę mirtu i używa jej jako symbolu pokoju to nie dlatego, że w tym kawałku drewna istnieje jakaś alchemiczna esencja pacyfizmu. Bo nie istnieje; drzewo (krzew?) mirtu ma głęboko w dziupli tak pacyfizm jak i militaryzm, i to że ktoś go używa jako symbol tego albo czegoś innego nic w tej kwestii nie zmienia.
Mag działa tutaj z własną wolą, własnym wyobrażeniem na temat mirtu i własnym zestawem symboli. I to wszystko są rzeczy, które należą do maga i naturę maga opisują; maga, a nie gałązki mirtu.
Wracając do orła: dobrze jest pamiętać o tym, że orzeł to symbol potęgi, wolności i majestatu, ale po to, żeby pojąć naturę ludzi, którzy tak go widzą; a nie naturę orła.
agni napisał(a):
Tak ale ....ja nadal uwazam ze jedna perspektywa nie daje nam pelnego obrazu.
Perspektywa pierwszej osoby daje nam możliwość poznania pełnego obrazu prawdziwej natury danej rzeczy/bytu. Inne spojrzenia na dany przedmiot/byt dają nam odrobinę informacji o obserwatorach.
Hakken napisał(a):
Raczej obserwowanie z każdej możliwej perspektywy, tak wewnętrznej jak i zewnętrznej i jeszcze do tego pełne pojęcie tego co się widzi, czuje.
Z tą perspektywą zewnętrzną to nadal się nie zgodzę. Mówiąc językiem biblijnym: smak jabłka Bóg stworzył nie tego dnia, którego stworzył jabłoń lecz tego dnia, którego stworzył człowieka który mógł skosztować jej owoców.
agni napisał(a):
Nie jestem pewna czy czlowiek moze miec obraz czegos co jeszcze nie istnieje, bo mam podejrzenie ze wszystko co pojawia sie w nas jako idea istnieje wczesniej.
Hakken napisał(a):
Pytanie tylko czy człowiek może stworzyć coś naprawdę nowego...
Nie mówię o tworzeniu nowej jakości tylko o tworzeniu nowego (doczesnego) bytu.
Tutaj trzeba rozróżnić między ideami istniejącymi w sposób absolutny a bytami istniejącymi w sposób bardziej doczesny. Nie da się stworzyć nowego prawa logiki albo barwy, która wcześniej nie istniała. Bo wszystkie idee i koncepcje istnieją w sposób absolutny, całkowicie na zewnątrz czasu.
Ale da się stworzyć np. jeden krzew róży, który wcześniej nie istniał. Przy czym oczywiście można dyskutować czy nawet leży to w granicach możliwości śmiertelnego człowieka...