Poszukiwacz napisał(a):
co miało pędzić z prędkością światła, skoro nic nie istniało?
Ten przykład wskazuje na możliwość istnienia poza czasem bądź w ramach innych zasad fizycznych (punkt osobliwości). Skoro jest taka możliwość to po prostu jest. A czy my możemy rejestrować zjawisko, czy nie, bo nas nie ma, to odrębne zagadnienie bez wpływu na rejestrowane bądź nie zjawisko (choć oczywiście sam fakt rejestracji zjawisko zaburza).
Poszukiwacz napisał(a):
Czy to, że obiekty "wyszły" poza czas oznacza, że nie liczy się już ich stan, który miały przed osiągnięciem prędkości światła? Czas dla nich zniknął dopiero wtedy, w każdym razie tak mi się wydaje
Może tak być, może być inaczej. Skoro coś jest poza czasem to nie ma następstwa zdarzeń. Oznacza to brak końca i brak początku (!). Nie było więc jakiegoś przedtem. My, Europejczycy mamy swój system postrzegania czasu. Antropolodzy twierdzą, że logiczny, przydatny ale nie jedyny. Wielce ucząca, nie tylko poznawczo ale i gimnastykująca wyobraźnię, jest książka "Krótka historia czasu" Hawkinga, ale bardziej jakaś książka wydana w serii + - nieskończoność. Nie pamiętam teraz tytułu, postaram się znaleźć. Ad meritum - trudno nam sobie wyobrażać coś bez czasu (co oznacza również bez początku), a współczesnym wychowanym w cywilizacji technicznej - coś z niczego. I tu:
Poszukiwacz napisał(a):
Kiedy nie było nic, nie było nic. Żadnej ciemnej materii, kwantów (w sumie to nie do końca zrozumiałem dlaczego przytoczyłeś tu ich przykład, z fizyki to noga jestem ale wydawało mi się, że one raczej dotyczą przebywania jednego obiektu na raz w paru miejscach?) ani przestrzeni, w której to wszystko mogłoby się znajdować
Otóż odkrycie Hawkinga dotyczące parowania czarnych dziur dowodzi powstawania samoistnie par cząstek, które normalnie anihilują. Wygląda na to, że z niczego powstają dwa, przeciwstawne stany, których przeciwstawność powoduje błyskawiczny powrót przez anihilację do nicości. Przestrzeń - nic

okazuje się jakimś stanem neutralnym. Problem w tym, że stanem niczego

Szczególne warunki (horyzont czarnej dziury) pozwalają odkryć to zjawisko. Moim zdaniem, krótkotrwale istniejące cząstki to czarna materia nad którą zastanawiają się fizycy, nie mogąc dojść czemu jej nie rejestrują, dlaczego jest nieuchwytna. Ano dlatego, ze pojawia się z niczego i przechodzi w nic. Jednak na dużych przestrzeniach jest jej jednocześnie tyle by wpływ grawitacyjny był rejestrowalny np. przez hamowanie rozszerzania się wszechświata.
Efekt interferencji za dwoma bramkami małej cząstki podałem jako przykład jednoczesnego przejścia jednego obiektu przez dwa miejsca. To też coś z niczego. To, że małe cząstki ujawniają swą strukturę falową miast korpuskularnej to było tylko dokładniejsze wyjaśnienie zjawiska. Tak czy siak cudownego bo kwant także był jeden
Mnie jednak bardziej fascynują garnki
