Hakken napisał(a):
Ależ oczywiście, że wierzę w istnienie wszechrzeczy, jakby to nazwać "ducha rzeczywistości" jedynie nie widzę powodu dla którego miałby być absolutem. Nic na to nie wskazuje, wszystko wokół nas się ciągle zmienia. Rozwija lub ulega regresowi, więc nijak nie pasuje mi to do idei absolutu.
Moze po prostu inaczej rozumeimy absolut. Ok - filozoficzna definicja absolutu - pojęcie oznaczające byt doskonały, najwyższy, pełny, niezależny, nieuwarunkowany, bezwzględny. Jako termin filozoficzny, absolut został wprowadzony przez Schellinga i Hegla. U Hegla absolut jest całością istniejących rzeczy rozpatrywaną w całej jej złożoności. Całość ta jest rozumna i zmienna, a jej rozwój podlega dynamicznym prawom dialektyki, będącymi w mniemaniu Hegla i jego następców czymś więcej niż "statyczną" logiką. Podobne koncepcje absolutu występują u neoheglistów angielskich, w szczególności zaś u Bradleya, w systemie, którego wszystkie zjawiska (fenomeny) istnieją samodzielnie i są jednocześnie składnikami wszechobejmującego absolutu.
A zatem jesli wszechrzecz oznacza wszystko wszechrzecz to wszechrzecz jest tym samym co absolut - duch wszystkiego to duch absolutu, zlozony z samodzielnych skladnikow/duchow ktore sa jednak ze soba polaczone w jednosc/calosc. I oczywiscie ze sie rozwija, aby byc absolutem musi zawierac w sobie i rozwoj i regres, wszelkie zmiany a takze stagnacje. Absolut nie moze byc statyczny, dynamizm jest w niego wpisany. Jednym slowem wszystyko. Inaczej nie bylby absolutem.
Hakken napisał(a):
Tym bardziej nie wiem czemu zakładać, ze ma to świadomy cel i sens, poza trwaniem i rozwojem, czyli generalnym celem wszystkich innych bytów w tejże wszechrzeczy. Nie uważam również aby był on do końca samoświadomy a przynajmniej nie w naszym rozumieniu (oczywiście świadomość i percepcja to rzeczy bardzo złożone i możemy wszystko porównać jedynie do siebie).
Kilka postow wyzej napisalam ze celem i sensem zycia jest zycie. To bardzo dobry cel i oczywiscie ze moze byc jak najbardziej swiadomy. Jesli my mozemy byc swiadomi to dlaczego odmawiac tego wszechrzeczy/absolutowi. W koncy skladaja sie na niego takze nasze pojedyncze swiadomosci.
Hakken napisał(a):
Bardzo się mylisz. Przecież wielokrotnie zgodziłem się z tym poglądem. Kwestia tylko tego, że moim zdaniem wyciągasz z tego faktu zbyt daleko idące wnioski i przykładasz do niego zbyt dużą wagę. Nie to abym to krytykował, po prostu dla mnie nie jest to takie znowu ważne, bo dużo bardziej mnie interesują sprawy indywidualne, osobnicze a nie holistyczne, na które mam praktycznie zerowy wpływ. Ale masz rację nie ma co o tym dyskutować, wystarczy spojrzeć co już na ten temat napisaliśmy.
Taka sama wage przykladam do naszej osobniczej perspektywy jak i holistycznej perspektywy absolutu. Uwazam ze prawdziwe zrozumienie przychodzi kiedy popatrzymy ze wszystkich mozliwych, danych nam perspektyw, nie odrzucajac zadnej. Ale o tym tez juz pisalam i nie ma sensu rozwodzic sie nad tym po raz kolejny.
Hakken napisał(a):
Chyba spokojnie można już zaliczyć ta metaforę do najbardziej niezrozumiałych przykładów. Nie, nie postawiliśmy miedzy nimi znaku równości. Wybacz jednak, ale nie chce mi się po raz kolejny tego tłumaczyć, kto nie zrozumiał do tej pory, pewnie i tak zrozumieć nie chce,
Chyba nie o brak checi chodzi a raczej o to ze nie potraficie tego wytluamczyc tak zeby mialo rece i nogi. Ja w waszych postach widze wiele sprzecznosci, raz mowicie jedno potem sie okazuje ze jednak mowicie cos innego. A wierz mi ze bardzo chce was zrozumiec i pozanc 'wasza perspektywe' i nie jestm na nia zamknieta.
Hakken napisał(a):
więc nie ma co wypisywać kolejnych długich i nudnych postów.
Dla odmiany calkowicie sie zgadzam.