Amvaradel napisał(a):
A tekst:
Cytuj:
“Bóg kocha wszystkich, a skończone pierdoły to już najbardziej” (Mt 5,3-10)
powinien trafić do działu:
Co mnie ostatnio rozbawiło z jakąś adnotacją w stylu: gryps tygodnia

tygodnia tak... może nawet miesiąca, ale w kategorii gryps roku miałby konkurencję ^^
Cytuj:
"Jednoosobowe parafie" mnie nie drażnią. Pamiętaj o pustelnikach czy ascetach z różnych religii.
tylko czy oni nazywali siebie kapłanami?
Dusz napisał(a):
Ja rozumiem, że to jest prosty i tani sposób na nadanie swojemu życiu pozorów sensu (bogowie mnie potrzebują) i wartości (bogowie mnie kochają, jestem kimś wyjątkowym i ważnym) ale poza tym to... w ogóle... wtf?
imo "kochają nas i potrzebują" na podobnej zasadzie jak my "kochamy" i "potrzebujemy" swoich rąk, nóg czy włosów - są części ciała, których na co dzień w ogóle nie zauważamy (dopóki nie zaczną nas boleć ^^) albo których wręcz nie lubimy oraz takie które lubimy bo nam się podobają albo są przydatne. bogowie mają jednak tę przewagę, że mogą pozyskać sobie nową "rękę" czy "nogę"...
Ulf napisał(a):
Wszelkie rodzaje "kaplanstwa" pojawiajace sie wsrod neopogan skazone sa, powiedzmy to sobie szczerze, wizja kaplanstwa chrzescijanskiego, a moze raczej patrzac szerzej - obcym kulturowo nam europejczykom, mistycyzmem - gdzie kaplan, jest posrednikiem miedzy wiernymi a bostwem, czyni posluge bostwu, i prezentuje maluczkim wykladnie boskich dzialan.
idąc za encyklopedią PWN z 1984 roku "kapłan gwarantuje właściwe wykonywanie sformalizowanych czynności kultowych i pełni funkcję pośrednika między ludźmi a bóstwem; sprawując z urzędu funkcje kultowe staje się jednocześnie autorytetem wiedzy sakralnej i techniki modlitewnej oraz interpretatorem doktryny teologicznej, pism świętych, etyki i prawa religijnego", więc ta wizja wynika poniekąd z definicji
Cytuj:
Jeszcze ciekawsza wersja kaplanstwa jest - kaplanstwo samo w sobie, w ktorym celuja rozne ruchy okultystyczne, nazywajac siebie na wyrost religiami.
jeśli masz na myśli ten sam "ruch okultystyczny" co ja, to z definicji podanej przez wikipedię (Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.) jest religią i wcale nie nazywa się tak na wyrost

Cytuj:
Gdzie nie ma wyznawcow, tam nie ma i religii - to chyba proste.
a jeśli dana idea gromadzi "wyznawców" to można ją już nazwać religią?
Swietoslaw napisał(a):
zawsze wiedziałem, że jestem niczym dla świata
tu się absolutnie nie zgodzę. nie jesteśmy (mimo starań) panami świata, ale to nie znaczy od razu, że jesteśmy niczym. to nie system binarny, tu nie ma zasady wszystko albo nic. to po pierwsze. po drugie jesteśmy elementami budulcowymi tego świata/-ów, cegiełką w chińskim murze, mamy swój udział w jego różnorodności, a często wpływamy także na inne płaszczyzny. po trzecie mój świat to to, co mnie otacza i jeśli kogoś w moim świecie zabraknie mogę to dotkliwie odczuć. wszystko zależy jak kto pojmuje słowo-klucz "świat"
Dusz napisał(a):
I. Kapłan świadczy posługę kapłańską dla przynajmniej jednej innej osoby
(...i ta jedna osoba jest tego świadoma i uznaje kapłana za kapłana swojej religii. Działalności apostolska na otwartych forach internetowych się NIE liczy)
jestem kapłanką Tęczowego Króliczka, mój związek wyznaniowy na chwilę obecną liczy 1 osobę. świadczę posługę kapłańską jednej osobie (sobie) i jestem pośrednikiem między sobą jako człowiekiem a Tęczowym Króliczkiem, w pełni świadomie uznaję siebie jako kapłankę mojej religii. Czciciele Tęczowego Króliczka mają: kapłana (płeć: K), wyznawców (jednego, czyli dolna granica osiągnięta), system wierzeń oraz obrzędy. proszę mi wytłumaczyć dlaczego moja funkcja nie podpada pod kategorię "kapłaństwo"
