Szerszen napisał(a):
Piekła nie ma w Asatru ale jest... wybrzeże trupów, dla wiarołomców, krzywoprzysięzców i zdrajców. To nie jest do końca tak, że nie ma żadnego rozliczenia moralnego - odpowiadamy sami za swoje czyny a te rzutują nie tylko na nas ale i na nasze dzieci, tak samo jak czyny naszych przodków rzutują na nas. Jest wiele ścieżek pogańskich, ale Asatru czy Heitini nie jest dla każdego i niestety nie każdy noszący Mjollnira rozumie kwestie odpowiedzialności z tym związane. Wolność niestety oznacza również odpowiedzialność - taka mała pułapka

.
Cytuj:
Zresztą IMHO właśnie nie wychodzi na to samo.
jeśli nikomu nie szkodzisz, czyń swoją wolę; a wszystko, co uczynisz, wróci do ciebie zwielokrotnione.
w powyższym zdaniu dostrzegam wiele podobieństw z tym, co napisałeś. wszystko ma swoje konsekwencje i niezależnie, czy za nasze szkodliwe uczynki trafimy na "wybrzeże trupów" czy dostaniemy po zadku w następnym wcieleniu, przyjdzie nam zapłacić. można by napisać cały traktat o podobieństwach między Wicca (w moim wykonaniu

) a Asatru (wyobraźcie sobie, że są podobieństwa, a nie tylko różnice

), ale to nie w tym wątku.
Szerszen napisał(a):
Zważ, że w Asatru istotna jest więź zarówno z przodkami jak i z potomkami - to oznacza mimo wszystko pewien "konserwatyzm" w poglądach m.in. na aborcję jako "metodę na wszystko" (prosta zasada - brak dzieci, brak ciągłości rodu, brak klanu - a aborcja nie jest obojętna dla zdrowia kobiety) a zdrowy pragmatyzm w życiu i stosowanie środków antykoncepcyjnych, w drugą stronę daje możliwość czerpania przyjemności z życia.
ten fragment daje sporo informacji o podejściu do "tych spraw" w kontekście religii, a jest właściwie bezstronny. i o takie "coś" mi chodziło.
Cytuj:
Tym samym nie uważam aby artykuł był zbędny
ja absolutnie i w żadnym wypadku nie miałam na myśli, że artykuł Vikinga jest zbędny
pokazuje, że Asatru w przeciwieństwie do chrześcijaństwa nie zakazuje "tych spraw", a to jest moim zdaniem ok, bo niektórych szukających swojej ścieżki interesuje akurat ten aspekt.
przyczepiłam się tylko do kilku elementów.
ale już się odczepiam

Rutilius napisał(a):
Sama poniekąd mimochodem zauważyłaś, że ta sama zasada może być różnie uzasadniana i motywowana.Różne uzasadnienia przemawiają do różnych osób i są właściwe różnym tradycjom. Jak przyjrzysz się nurtom etyki starożytnej, to wszystkie stawiały ten sam cel: szczęście i poniekąd ten sam środek: rozumne życie. A jednak epikurejczycy, stoicy, cynicy czy neoplatonicy uzasadniali to wszystko odmiennie i stanowili różne szkoły. Nie starczy powiedzieć: bądź rozsądny, warto wskazać cóż to konkretnie może oznaczać. No i samo bycie rozsądnym niekoniecznie jest czymś pociągającym dla wszystkich, więc może warto zmotywować dodatkowo odwołaniem do pewnych wartości. Jedni potrzebują bata, inni marchewki, inni banana.
cóż mogę dodać?
chyba tylko to, że właściwie zawsze warto być rozważnym i rozsądnym, a jeśli kogoś to "nie pociąga", to mi się nasuwa od razu pytanie "ile masz lat?"
jeśli chodzi o odwoływanie się do wartości, faktycznie jest to wskazane, żeby delikwent mógł się rozeznać, czy taki światopogląd mu odpowiada - tak jak to wykazał Szerszeń, u jednych priorytetem jest dbanie o rodzinę czy klan a u innych o własną karmę. bo poglądy na niektóre sprawy możemy mieć zbliżone, ale już motywację inną, co zostało pokazane.