Lucky:
Cytuj:
Bez sprawdzania zakładam, że podałaś poprawne definicje, co oznacza że mieszałem pojęcia
Podałam bardzo uproszczone definicje, ale z powodzeniem moglibyśmy rozszerzać je i dyskutować dowolnie długo

Nie chodzi mi tu o to, by łapać się za słówka.
Cytuj:
Tutaj może bardziej nie podoba mi się niż nie zgadzam się z twierdzeniem o moralności jako czynniku spajającym społeczność. Nieodzownie kojarzy się to z narzucaniem systemu. A jak bardzo chore może to być wiemy my - mieszkający w kraju z religią wyznaczającą standardy moralne przy czym do moralności ładowane są też sprawy nie mające z zagadnieniami etycznymi niczego wspólnego.
Narzucanie systemu... jak mówisz przedszkolakowi, by nie wyrywał zabawki koledze i go nie bił, to narzucasz zasady... gdy w prawie karnym przewidziane są kary za kradzież, gwałt czy morderstwo - to jest to, w pewnym sensie, narzucanie zasad. To, że kasuję na forum obraźliwe określenia, to zasada narzucona użytkownikom...
Nie potrafię wyobrazić sobie społeczeństwa, w którym nie funkcjonowałoby jakieś "narzucanie zasad".
Natomiast piszesz o tym, że
do moralności ładowane są też sprawy nie mające z zagadnieniami etycznymi niczego wspólnego. Zgadzam się. Kwestie obyczajowe często miesza się z moralnymi. Ale też w jakimś zakresie sfery te przenikają się w sposób naturalny... To złożone zagadnienie, chyba musielibyśmy rozmawiać o konkretnych przykładach, żeby dobrze się zrozumieć.
Cytuj:
Jako że każdy odbiera pewne rzeczy inaczej i w związku z tym indywidualna etyka każdego z nas jest inna być może można by się było pokusić o stwierdzenie, że subiektywna prawda jest funkcją percepcji.
Gdybyśmy zatrzymali się tylko na subiektywności, byłoby to niebezpieczne. Subiektywnie mogę mieć poczucie, że najlepszym rozwiązaniem wszelkich problemów jest... hm, jakiś drobny armagedon
A, tak jak pisze Szerszeń, te zasady muszą mieć też jakieś pozytywne dla innych skutki np.
umożliwić budowę trwałej społecznościSek'ach:
Cytuj:
A czy w zasadzie tak nie jest?
Zastanawiam się, czy działanie wg norm moralnych obowiązujących w jakiejś grupie społecznej jest tożsame z byciem moralnym. Czy może dopiero właśnie ta refleksja wyznacza początek moralności jednostki.
Jeśli planujesz na nowo zdefiniować, czym jest moralność, to owszem

W tym wypadku czeka Cię heroiczne zadanie napisania nowych, filozoficznych tomów o moralności, w których uzasadnisz Swoje stanowisko
Cytuj:
A nie ma jeszcze jakiegoś stadium? Dla jednostek, które przeanalizowały zasadność posiadania "ustalonych i uogólnionych przez siebie zasad etycznych" i doszły do wniosku, że zostawiają ten etap za sobą?
A co masz na myśli? jeśli coś w stylu: Do what thou Wilt shall be the whole of the Law - to jest to zasada, choć zapisana w bardzo hermetycznym stylu.
A jeśli chodzi o coś w rodzaju: moją zasadą jest nie mieć żadnych zasad - to jest to wewnętrznie logicznie sprzeczne
Cytuj:
Czy to już po prostu powrót do amoralności?
Nie ma powrotu do niewinności
Tak po prawdzie rzadko działamy z tylko jednego poziomu. Najczęściej kierujemy się motywami z kilku poziomów, z tym, że któryś jest dominujący.