Reinkarnacja i prawo karmy wydaja mi się nierozdzielne. Tak jak Rawimir czy Nuit postrzegam prawo karmy jako prawo przyczyny i skutku, tylko obejmujące nie tylko fizyczny, ale też emocjonalny, energetyczny i duchowy poziom. Może to dzialać w ten sposób, że rodzac się dysponujemy pewnymi predyspozycjami, które rozwinęliśmy w poprzednim życiu (tzw. wrodzone talenty do czegoś) lub też wręcz przeciwnie, jeśli ktoś przez całe życie nie nauczył się np. dobrze żyć z innymi ludźmi, to w kolejnym życiu też z tym będzie miał problem, dopóki nie zrozumie, o co chodzi.
Dodałabym tu jednak jeszcze jeden ważny aspekt - oprócz karmy indywidualnej jest jeszcze karma zbiorowa: społeczności, plemion, narodów. Rodząc się i żyjąc w jakimś otoczeniu społecznym uczestniczymy w pewnym wspólnym "transie"/ stanie świadomości. Możemy mu ulegać, możemy się przeciw niemu buntować lub też próbować dokonać jego transformacji.
Poświst pisze:
Cytuj:
Myślę, że kultura, system etyczny (może to być własny, wewnętrzny, unikalny system), ma nas zabezpieczać przed robieniem krzywdy.(...) Oczywiście istnieją potwory, których celem życiowym i przyjemnością jest sianie krzywdy. Zazwyczaj jednak społeczność nie akceptuje takich zachowań pomagając tworzyć indywidualną wizję etyki zgodną ze społecznym zapotrzebowaniem.
Tutaj byłabym ostrożna, bo łatwo pomylić plany. Nie zawsze to, co uchodzi w danej społeczności za dobre, jest takie. Społeczne zapotrzebowanie stworzyło Hitlera, społeczne zapotrzebowanie tworzyło też niewolnictwo, walki gladiatorów, wyniszczanie innych narodów tudzież środowiska naturalnego. Jednak najczęściej, aby dostrzec niewłaściwość takich zachowań, trzeba spojrzeć na nie z dużego dystansu.
Niemniej zgadzam się, że powszechne systemy moralne mają na celu zapewnienie ładu społecznego i sprawnego funkcjonowania danej społeczności i wiara w reinkarnację i karmę też może spełniać takie funkcje.
Sprawdziłam hasło: reincarnation research, żeby przekonać się jak to jest z tym stanem badań naukowych o reinkarnacji. Zaskoczyło mnie, że było ich aż tyle. Wyniki niektórych są bardzo przekonywujące, bo opisywanych zjawisk (np. pamięci faktów z poprzedniego wcielenia) nie da się wytłumaczyć w żaden sposób uznawany przez dotychczasową naukę. Jednak tu zaczynają się schody - ponieważ nie mieści się to w obowiazującym paradygmacie, przedstawienie nawet setek dowodów niczego tak naprawdę nie zmienia. Gdzieś czytałam, że im bardziej kontrowersyjna jest dana teoria tym więcej dowodów potrzeba na jej poparcie i muszą to być dowody "silniejsze". Reinkarnacja jest dla oficjalnej nauki bardzo kontrowersyjną teorią i by ją udowodnić, potrzeba zgromadzić sto razy więcej dowodów niż gdyby się chciało np. udowodnić istnienie nieznanego dotąd gatunku albo nowo odkrytej galaktyki.