Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest sobota, 25 kwietnia 2026, 05:03

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 stycznia 2009, 14:44 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1134
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Każdy byt manifestuje swą obecność na swój sposób. I zapewne większość z nich może tę manifestację zmienić, dostosować do oczekiwań otoczenia. Wszyscy jesteśmy istotami społecznymi choćby dlatego, że współistniejemy. Nie widzę powodów dostrzegania we wszystkim czego nie rozpoznaliśmy - zła. Alex pisze o nieprzyjemnych odczuciach związanych ze współobecnością. Naprawą sytuacji będzie ustąpienie owych nieprzyjemnych odczuć a nie pognębienie innych bytów. Jeśli ktoś wybudował sobie dom to ma prawo czuć się w nim pierwszym gospodarzem (z małym wyjątkiem - zasiedlił już istniejące a więc może zamieszkałe miejsce). Nie wiemy jednak czy Alex zbudował(a) sobie dom czy zamieszkała w istniejącym. Mnie w ogóle nie chodzi o rozpatrywanie sytuacji w kategoriach: on ma prawo, ja mam prawo, moje, nie moje. Skoro świat jest pełen bytów to widocznie tak jest to urządzone, tak ma być bo to norma. Nie widzę problemu w przywaleniu komuś (czemuś) gdy mi dokucza. Jednak sama manifestacja obecności, jeśli jest nieprzyjemna, może być jedynie niezręcznością. Duchy nas otaczają, czy nie szkoda energii na wojenkę z jednym w chwili gdy przygląda się temu tuzin innych? I tak może pojawić się następny, i albo zamanifestować swą obecność, albo nas zignorować.
Mam wrażenie, że jeśli żyjemy wśród "innych bytów" to żyjmy a nie walczmy czy ignorujmy się. Wolę żyć z duchami niż być egzorcystą.
Rawimirze, moja wypowiedź nie jest umykaniem od odpowiedzi na pytanie Alex. Nie proponuję by nic nie robić, ewentualnie by podejmować jakieś skomplikowane działania. Jest odpowiedzią proponującą inny sposób postępowania. Zresztą kilka osób już sugerowało nawiązanie kontaktu i zapytanie "o co chodzi". Można również nie pytać lecz postawić świeczkę, jakąś małą ofiarę i wyrazić swoje odczucia. Zarówno co do nieprzyjemnej manifestacji jak i wizji natury kontaktów w przyszłości.
Z doświadczenia wiem, że lepiej, i zasugerować czego się oczekuje, i zapytać o oczekiwania interlokutora.
Lepiej gdy otacza nas sympatia czy przyjaźń, ona jest dobrą obecnością a czasami przeradza się w dobre rady, w pomoc. Gdy otacza na ignorowanie, dusza czuje pustkę. Gdy otacza nas złość, agresja, szarpią duszę złe namiętności. Spala się.


Ostatnio edytowano wtorek, 20 stycznia 2009, 22:54 przez Poświst, łącznie edytowano 3 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 stycznia 2009, 14:48 
Hakken napisał(a):

Odróżniam praktykę od filmu, po prostu lubię ten cytat a nieźle ilustrował dalszą część mojej wypowiedzi.



Nie wątpię, że odróżniasz, ale nie każdy, kto czyta w Internecie, odróżnia. W tym wątku ktoś szuka porady. Może inni też.

Hakkena zaraz zapytam na priva, co to za film taki rozrywkowy.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 stycznia 2009, 14:49 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 17 września 2007, 22:29
Posty: 407
Lokalizacja: Gdynia
Ja chciałam tylko powiedzieć, ze podkreślam u siebie tę potrzebe powiedzenia "jak chcesz mi coś przekazać..."
to wazna połowa mojego zdania.

Jesli chodzi o podany przze mnie sposób i jego skuteczność to powiem w ten sposób: osoby z mocno rozwiniętym zmysłem, bedace wrażliwe na to, co niewidoczne przyciagają do siebie takie istoty. I ja się im (istotom) nie dziwię (łojejku! patrz, patz! on nas wiiidzi! nareszcie ktoś nas widzi!). I nie uwazam żeby od razu zakrycie uszu rękami i mówienie "blablablablanicniesłyszęblablablaidźsobiebozawołampolicję" było najlepszym wyjściem z sytuacji. Ale spośród znanych mi medów (sama ni jestem medium i nie mam tego problemu, na szczęście musze chcieć żeby coś poczuć ;)) w zasadzie wszystkie problemy dało sie rozwiazać, i wszystkie byty przegonić, nawet najbardziej złosliwe i wytrwałe w momencie kiedy odnosiło się do swojego Opiekuna czy to poprzez modlitwę czy to medytację.

Tylko opiekun zakłada nie zniszczenie bytu ale... hmm.. wiem że to moze głupio zabrzmieć... miłość. W sposobie jaki Opiekun wykorzystuje aby unieszkodliwić ducha nie ma nienawiści i agresji. To taki... hmm.. nie wiem jak to ująć... trochę jak by rodzic który klepie po głowie i mówi: "no juz juz, mama Cie kocha ale jesteś matwy i powinieneś isć do swojego pokoju"

(żesz. chyba mi sie parodia z posta zrobiła)
Reasumując: wydaje mi się ze w przypadku takiej sytuacji, keidy nie występuje nastawanie na zdrowie i życie mozna sie spytać "ossochodzi" i jeśli nie odpowie to dopiero powiedzieć żeby sobie poszedł. A wszystko to pod bacznym okiem Opiekuna.

_________________
One string to rule them all
One string to find them
One string to bring them all
and in the music bind them


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 20 stycznia 2009, 15:34 
Nie ma żadnej parodii Lyshanno. Miłość jest wyrazem zrozumienia łączności i zależności wszystkiego ze wszystkim, więc trudno się dziwić, że Twój Opiekun oddaje się tej zasadzie. Współistnienie o którym pisze Poświst, jest obrazem tej myśli na naszej ludzkiej płaszczyźnie wbrew postawie ścieżki lewej ręki, która w tej sytuacji mówi "Bić, łobuza!" Osobiście jestem za pierwszym rozwiązaniem. A niektórzy mówią (palcem wytykał nie będę kto), że to ja jestem lewus czy tam inny mańkut ;)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: duchy
PostNapisane: wtorek, 20 stycznia 2009, 15:39 
alex napisał(a):
mam ostatnio wrażenie,że w moim pokoju nie mieszkam sama...tzn budzi mnie ok. 3 nad ranem straszny chłód, mimo zamkniętych okien i kaloryfera odkręconego na max, czuje czyjś wzrok... jak rozpoznać czy to są duchy(?) i jakie są ich zamiary?


nie bylam pewna gdzie dać to pytanie, więc daje tu :wink:


Hej, powróciłam do źródeł naszej dyskusji. Otóż abstrahując od duchów, mam pytanie do Alex: jak Twoje zdrowie? Jak samopoczucie? Po sposobie pisania i fakcie, że masz własny pokój, a nie własne mieszkanie, wnoszę, że jesteś osoba młodą i raczej nie są to dolegliwości menopauzalne, ale budzenie się w nocy z uczuciem zimna może być symptomem (nie jedynym!) nerwicy. Może warto odwiedzić lekarza i tę możliwość wyeliminować.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 00:00 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Zgadzam się z Enenną, że najpierw trzeba wykluczyć wszelkie przyziemne powody takich niemiłych doznań. Wszyscy przyjęliśmy tutaj milcząco założenie, że to naprawdę duch, ale przecież tak nie musi być.
Hm... wydaje mi się, że naszymi odpowiedziami bardziej wystraszyliśmy Alex niż ten duch :wink: bo dyskutujemy o jej problemie bez niej.

Mały offtop:
Nocny, piszesz
Cytuj:
wbrew postawie ścieżki lewej ręki, która w tej sytuacji mówi "Bić, łobuza!"
Protestuję :twisted: Ścieżka lewej ręki często toleruje i korzysta z pomocy bytów duchowych, które na ścieżce prawej ręki zostałyby już dawno wyegzorcyzmowane :) Porównaj leworęczny tantryzm czy voodoo z praworęcznym katolicyzmem :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 02:59 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Ennena zgadzam się z Tobą w 100 %. Może nie jestem osobą z wieloletnim doświadzeniem , jeśli chodzi o emanacje w domach , zdarzylo mi się kilkakrotnie oczyszczać mieszkania w których mieli zamieszkać moi znajomi , lub u ludzi którzy słyszeli stuki puki i chrobotania. I właśnie to o czym mówisz zawsze im mówiłam jako podstawy. Najpierw lekarz, zimno w nocy to rónież osłabienie organizmu, problemy z krążeniem i wiele innych dolegliwości. aż po stany lękowe. Odłosy wydawane przez dom ( w tym przypadku mówie ogólnie, po tym co ja doświadczyłam to przewarznie wysuszone belki , praca stalowych belek , zmieniających się pod wpływem zmiany temperatury, myszy, upierdliwi sąsiedzi i 1000 różnych innych rzeczy) myśle że zacząć należy od najzwyklejszego idealnego wysprzątania pokoju, potem lekarz czy przypadkiem nie jestes sołabiona, lub nie masz niedoborów mikroelementów. A jeśli to uczucie się nie przestanie pojawiać , wtedy trzeba drążyć dalej. Sama mam w domu sublokatora, zresztą umarły w tym budynku 3 osoby, ( może to nie jest śmeszne ale zawsze mnie bawiło , pierwszą osobą która w nim umierała była moja Babcia, zawsze nam powtarzała że nie ma takiej możliwości żeby się nam pokazała po śmierci i mamy jej pod żadnym pozorem nie prosić bo opiekowała się nami tyle czasu i miała tyle kłopotów że chce wreszcie od nas odpocząć) i słowa dotrzymała. A nasz wpółlokator jak to współlokator szwęda sie po domu, czasem wygania nas z jednego pokoju ale delikatnie jak chce zostać sam , próbowałam się z nim skontaktować książkami. ale nie miał na to najmniejszej ochoty , ludziom nocującym sie rzadko naprzykrza , kiedyś tylko raz przyglądał się w nocy mojej przyjaciółce, ale że dziewczyna obeznana z tematem , grzecznie powiedziała dobrywieczór i poszła spać dalej :)

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 13:46 
Lyshanna napisał(a):
...spośród znanych mi medów (sama ni jestem medium i nie mam tego problemu, na szczęście musze chcieć żeby coś poczuć ;)) w zasadzie wszystkie problemy dało sie rozwiazać, i wszystkie byty przegonić, nawet najbardziej złosliwe i wytrwałe w momencie kiedy odnosiło się do swojego Opiekuna czy to poprzez modlitwę czy to medytację.

Tylko opiekun zakłada nie zniszczenie bytu ale... hmm.. wiem że to moze głupio zabrzmieć... miłość. W sposobie jaki Opiekun wykorzystuje aby unieszkodliwić ducha nie ma nienawiści i agresji. To taki... hmm.. nie wiem jak to ująć... trochę jak by rodzic który klepie po głowie i mówi: "no juz juz, mama Cie kocha ale jesteś matwy i powinieneś isć do swojego pokoju"

.... A wszystko to pod bacznym okiem Opiekuna.



Jest wiele prawdy w tym co mowisz. Zdarzalo mi sie przeprowadzac akcje odsylana ducha i nigdy nie odbylalo sie to z zamiarem przepedzenia go. Pamietajmy, ze duch to tez istota, ktora ma swoje potrzeby. Jezeli manifestuje sie w pokoju Alex (zakladam, ze to duch a nie w/w problemy medyczne) swiadczy to o tym, ze nie znalazl jeszcze swojego miejsca po smierci. Swiat materialny nie jest miejscem dla duchow, wiec skoro przyszedl sie skontaktowac to oznacza, ze ma w tym jakis interes. Niektore duchy przez dlugi czas nie zdaja sobie sprawy z tego, ze umarly i blakaja sie po znanych sobie miejscach. Kiedy zrozumieja co sie stalo czesto chca odejsc, ale nie wiedza jak. Wtedy przychodza tam, gdzie moga uzyskac pomoc w odprowadzeniu. Jezeli po prostu przepedzimy ducha, to w dalszym ciagu nie trafi on w miejsce, w ktore powinien, ale w inne, w ktorym znow bedzie nieproszonym gosciem. Dobrze odprawiony egzorcyzm ma na celu odeslanie ducha tam gdzie jest jego miejsce a nie byle gdzie.

Przestrzegam tez przed samodzielnym komunikowaniem sie z duchem i wchodzeniem z nim w bezposredni kontakt.
Z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze moze sie to skonczyc bardzo "niesympatycznie". Zawsze trzeba poprosic o to swojego Opiekuna. I to ona zalatwia cala sprawe. My pozostajemmy wtedy bezpieczni.


Ostatnio edytowano środa, 21 stycznia 2009, 14:01 przez Albruna, łącznie edytowano 2 razy

Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 13:55 
To fakt, że przemilczeliśmy możliwość wpływu chociażby długotrwałego stresu, ale o takie podstawy trzeba spytać Alex. Co do małego offtopu (z góry przepraszam za ciągnięcie tego w tym wątku, ale przy tak nielicznych okazjach wymiany myśli na ten temat nie mogę przepuścić takiej okazji)

Amwaradel napisał(a):
Mały offtop:
Nocny, piszesz
Cytuj:
wbrew postawie ścieżki lewej ręki, która w tej sytuacji mówi "Bić, łobuza!"
Protestuję :twisted: Ścieżka lewej ręki często toleruje i korzysta z pomocy bytów duchowych, które na ścieżce prawej ręki zostałyby już dawno wyegzorcyzmowane :) Porównaj leworęczny tantryzm czy voodoo z praworęcznym katolicyzmem :)


Protestujesz jak najbardziej słusznie podnosząc jedną z cięższych rękawic ścieżki lewej ręki :) Czyli co powinien zrobić adept takiej ścieżki w tym wypadku?
Mańkuci faktycznie takie byty tolerują by później je wykorzystać co zbliża ich do aspektu pojednawczego odpowiadającego podniesieniu energii do poziomu wspólnoty co przysługuje prawiczkom (prawa ręka). Jednak wykorzystują je dla potrzeb realizacji własnych celów, więc aspekt sprowadzany jest w dół czyli jak należy. Katoliccy prawiczkowie jak celnie zauważyłaś celują głównie w hasło "Bij, łobuza!" (wystarczy spojrzeć na ciemnotę egzorcystów), ale to tylko skrzywienie pojęcia, prawdziwe zrozumienie aspektu pojednawczego zaprezentował tu jedynie Poświst. Skąd więc bierze się chęć mańkutów do częstej walki z takimi bytami, bo musisz przyznać, że arsenał magicznych technik ofensywnych w tych ścieżkach jest imponujący. Czy nie jest tak, że destrukcja jest formą przejęcia energii i atrybutów danego bytu, jak nie przymierzając zjadanie serca znanego wojownika przez dawne plemiona dla pozyskania jego mocy? Czy jest to dychotomia lewej ręki na ciemną i ciemniejszą? Czy takie zjawisko występuje u prawiczków? Jak widać po dwoistym podejściu chyba tak.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 14:21 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Nocny, nie rozwijajmy tu offtopu na temat tak odległy od głównego wątku jak porównywanie ścieżek lewej i prawej ręki. Jeśli chcesz, załóż odrębny wątek, porozmawiamy. Nie wiem tylko dlaczego używasz terminów w stylu: mańkuci, prawiczki... to pewnie żart, ale dla mnie takie określenia brzmią trochę pogardliwie.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 14:49 
Amvaradel napisał(a):
Nocny, nie rozwijajmy tu offtopu na temat tak odległy od głównego wątku jak porównywanie ścieżek lewej i prawej ręki. Jeśli chcesz, załóż odrębny wątek, porozmawiamy.


Ale załóżcie odrębny watek, bo to ciekawe. :)

Natomiast w wyniku tej dyskusji ujawnił się też następny problem. Mianowicie chodzi o BHP w postęowaniu z duchami.
Z problemem tym wiąże się także pytanie o granice eksperymentowania w sytuacji, gdy rzecz nie dotyczy maga/czarownika/wiedźmy tylko osoby proszącej o pomoc.

Dla mnie są to kluczowe zagadnienia. Rozumiem punkt widzenia Pośwista. Rozumiem chęć zaspokojenia ciekawości przez Hajdamakę i sam moge postępować zgodnie z ich postulatami jeśli rzecz dotyczy mnie. Natomiast mam poważne wątpliwości w przypadku kogoś, kto prosi o pomoc.

Duchy to nie tylko błąkające dusze nie mogące się rozstać z ziemskim zyciem. To takze całe rzesze stworzeń o różnych własciwościach, które moga nam zaszkodzić. Moga wyrzadzić nam szkodę nie przez złosliwość ale przez swoja naturę. Mogą tez wyrządzić nam szkodę przez złosliwość. Z tym wszystkim trzeba się liczyć.

Jeśli osoba szukająca pomocy zwraca sie o pomoc, wówczas osoba udzielająca tej pomocy może wejsć w interakcję z duchem jednak musi wziąć ryzyko na siebie. Nie może wymagać o osoby proszecej aby w imię holistycznej wizji niepotrzebnie ryzykowała.

Jeśli porada jest udzielana zaocznie, tym bardziej nie można powiedzieć, poznaj tego przybysza, bo może on jest w potrzebie. Przeciez to wymaga opanowania swojego lęku, to wymaga odpowiedniego podejscia, którego zdaje się, osoba prosząca o poradę nie ma.

Z tych powodów uważam, że w tej, konkretnej sytuacji oczyszczenie jest lepsze, bo bezpieczniejsze.

Inną sprawą jest kwestia metodzy oczyszczenia, tak aby była bezpieczna, suteczna i w miare mozliwości nie szkodząca także owej przybyłej istocie.

Oczywiście pozostawiam pytanie o stres i nerwice Alex na uboczu, bo choć to moze być własciwy powód jej odczuć, ale roboczo przyjmuję, że jednak jest to jakis byt zewnętrzny.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 15:26 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Albruna napisał(a):
Jezeli manifestuje sie w pokoju Alex (zakladam, ze to duch a nie w/w problemy medyczne) swiadczy to o tym, ze nie znalazl jeszcze swojego miejsca po smierci.


A może właśnie znalazł.
Gdybym ja był duchem to też bym nawiedzał młode dziewczyny 8)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 18:59 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 7 stycznia 2009, 18:35
Posty: 24
Lokalizacja: Lębork
mieszkanie nie jest moje, jestem młodą osobą (lat osiemnaście).
co do długotrwałego stresu/nerwicy jest możliwe ale nie sądzę...jego obecnoś czują tez niektorzy moi znajomi.
nie mam do kogo się zwrócić bezpośrednio, a sama nie mam doświadczenia... to LBRP jest bezpieczne dla osób nie mających o tym pojęcia (moim celem jest raczej wicca)?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 19:55 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Alex skoro mówisz że stres i nerwica możliwe ale nie sądzisz i że inni ludzie też odczuwają jego obecność , to może postraj się najpier zadziałac na stres, ponieważ jeśli ty jesteś zestresowana, znerwicowana, możesz oddziaływać na odczucia innych ludzi bardziej podatnych na sugestię? Pewnie, to nie jest łatwe, ale choćby spróbować warto. Jest duża możliwość że to, że wyczuwasz emanacje , jesteś podenerwowana całą sytuacją , przenosi się na innych. Nie chce wyjść na sceptyka, ale zanim powiemy że w domu przemieszkuje, bądź już się zadomowiła na dobre emanacja, warto spróbować ,naprawdę wyciszenia , może nawt wyciszającej medytacji uporządkowania jakiś zaległych spraw które w podświadomości mogą robić mętlik. A potem zabrać się za odprowadzenie lub głębsze oczyszczenie miejsca zamieszkania.

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 20:52 
Offline
Manaderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 18 sierpnia 2008, 14:35
Posty: 901
Lokalizacja: Wrocław
Do tego co powiedziała Goss dodam jeszcze tyle ze najpierw trzeba posprzątać swoje życie - poszukaj, pomyśl, moze rzeczywiście męczą cię stresy, nerwy, może szkoła, moze rodzice, może faceci, a moze jeszcze coś innego - wiesz, jeśłi to emanacja, duch czy jakkolwiek by tego nie nazywać to prawdopodobnie odejdzie gdy okaze się ze juz nie jesteś psychofizycznie osłabiona, a jeśli to nie emanacja, to tak czy siak kłopoty powinny się skonczyc.

szczerze powodzenia i szczere pozdro od Asusa :)

_________________
Obrazek
-------------------
gg 4217782

Hakken napisał(a):
Mazowsze jest niestety gorzej zaopatrzone w miejsca kultowe, mam tylko jeden chram i to, Warszawkim zwyczajem, nowy :)


wegetarianin - słowo w języku indian ojibwa oznaczające "za głupi by polować"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 21:35 
Offline
Nadmilczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 7 stycznia 2009, 18:35
Posty: 24
Lokalizacja: Lębork
ok, spróbuję medytacji
dzięki, uspokoiło mnie to, że to nie koniecznie są duchy :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 21 stycznia 2009, 22:39 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Mi się zdarzyło zamieszkać w budynku, do którego nigdy nie chciałam wchodzić, bo czułam, że "coś jest nie tak", gdy tylko zbliżałam się do drzwi. Wtedy jednak nie miałam pojęcia jak to uczucie umiejscowić i faktycznie racjonalnie podchodziłam do sprawy. Teraz mówię, że tam był "ślad" i na szczęście, jeśli się na niego nie otworzę, to mi nie przeszkadza, tylko sobie zalega, choć bywa niepokojący. Więc do tego stopnia uważam, że metody w stylu "współistniejemy/medytujemy/idziemy do lekarza" brzmią dla mnie sensownie.

Później jednak zrobiło się mniej wesoło. To coś, przyzwyczaiło się do mojej obecności i zaczęło obserwować, przestało być ostrożne i zaczęły się dosyć "nerwowe" sytuacje. Tutaj chciałabym rozróżnić sytuację, w której byt(ja ich też nazywam śladami, bo do końca nie wiem, co to) jest i wprowadza atmosferę niepokoju i niezręczności, od sytuacji w której zaczynamy się czuć jak pod okiem mordercy, który obserwuje swoją ofiarę mając już zaplanowany atak. W skrócie - paranoja i nerwica na miejscu. W takiej sytuacji zgodzę się z rawimirem, że stworzenie bezpiecznej przestrzeni jest najważniejsze. Nie ważne, czy w między czasie zaczniemy leczyć się na nerwicę, poczucie bezpieczeństwa dużo daje. Na własną rękę zrobiłam więc małe oczyszczanie w moim mieszkaniu, połączone z medytacją itd. nie wdając się w szczegóły udało mi się zatrzymać to "cholernie nieprzyjemne" uczucie poza moim mieszkaniem. Niestety, gdy tylko przekraczało się drzwi, uczucie, że on jest, patrzy, zbliża się i chce coś powiedzieć wracało. Natomiast znalazłam nowe trzy odkrycia w moim mieszkaniu - trzy byty, które mogłabym określić jako "niewinne", bo tylko sobie siedziały i obserwowały nie zbliżając się do drzwi. To było dosyć ciekawe, bo wiedziałam, że one też uznały to miejsce za bezpieczne od "tego czegoś" zza drzwi. Od tamtej pory często śniło mi się płaczące niemowlę, co tu dużo mówić - jedno z mojej trójeczki.

Teraz przejdę do ostatniej metody - metody ciekawości. Po jakimś czasie zaczęła mnie sytuacja irytować, byłam uspokojona, ale te trzy nie chciały ani słowa powiedzieć, ani się wynieść. Chciałam coś zrobić, ale nie miałam pomysłu co i co mogłoby podziałać. Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać... No i tutaj nie wiem do końca co się stało, dość by to nazwać "byłam i nie byłam we mnie i poza mną". Takie to było uczucie mniej więcej. Właśnie w ten sposób nawiązał się jakiś tam kontakt. Podczas, gdy moje "opiekuny" (wiem, że na pewno na chwilę pojawiła się moja babcia) zmagały się z utrzymaniem tego "nieprzyjemnego śladu", nagle bardzo zainteresowanego, z dala od mojego umysłu, ja "spotkałam ducha" małej dziewczynki. Tylko nadal nie potrafiłam wykrzesać słowa, dosyć irytujące, więc zaczęłyśmy nucić, w sumie ona zaczęła, a potem śpiewać. Dowiedziałam się jedynie, jak ma na imię i tyle.
Pomogłam im tak jak potrafiłam, nie wykluczając z tej pomocy tego "nieprzyjemnego śladu", bo doszłam do wniosku, że może dlatego wydawał się straszniejszy, że po prostu był silniejszy, starszy? Ostatecznie skąd mogłam wiedzieć? Po tym w moim mieszkaniu znowu jak chmura zawisł ślad, ponownie je oczyściłam i krótko po tym wyniosłam się. Nie mam pojęcia, czy to były duchy, czy moja wyobraźnia i nerwy płatały mi figle, ale wiem, że to nie był jedyny raz, kiedy to czułam. Za to jeden z pierwszych.

Także z mojego punktu widzenia wszystkie wasze sposoby są dobre, przynajmniej jak dla mnie, tylko że na innych etapach. Jeśli coś cię niepokoi to trochę trwa zanim albo cię przerazi i wpędzi w nerwicę, albo zirytuje do stopnia "jeśli chcesz mi coś powiedzieć, to mów, jak nie to sp***" ;)

Mam nadzieję, że nie brzmię jak wariatka. Problem polega na tym, że sama nie do końca wiem, jak to wszystko opisać i co właściwie się wydarzyło z punktu odbiorcy. Mam na to swoje określenia i swoje metody. Zdaję też sobie sprawę z tego, że nie każdy stan niepokoju można nazwać śladem ;) Tak samo jak nie każdy ślad wywołuje stan niepokoju. Oraz nie każdy ślad musi być duchem, może być tylko pozostawiona po nim atmosferą. Każda sytuacja jest inna. Wiem tylko, że śmierć można poczuć i nie można jednoznacznie określić, czy to uczucie jest dobre, czy złe.

Pozdrawiam,
Yuriko

Ps. Przepraszam, że tak bardzo się rozpisałam... ;)

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 00:02 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Yuriko moim zdaniem super że sie rozpisałaś:) Alex mam propozycje , jeśli uda ci sie wyciszyć , uda uspokoić i pomedytować, i to co cie nie pokoi nie minie, spróbuj zaraz po medytacji , pomyśleć o danej emanacji,skoncentruj sie na niej, podejdź do półki z książkami, wyjmij jedną otwórz ja na chybił trafił, z zamkniętymi oczami wyceluj palcem w jakiś wers i go przeczytaj. Czasem to pomaga w zrozumieniu czym jest dana emanacja czasem w ten sposób mozna z nią nawet ( jeśli można to tak nazwać ) romawiać.

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 13:44 
Również polecam sposób jaki podała Goss, wielokrotnie stosowałem go nie w odniesieniu do bytów, ale dla interpretacji snów czy wizji. Efekty są nie tyle zaskakujące co inicjują pewne ukryte pokłady wiedzy, która miło i szybko wypływa na widzialną i zrozumiałą powierzchnię świadomości.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 17:24 
alex napisał(a):
jestem młodą osobą


To zupełnie jak ja.

Wspomniałam o wieku, bo ponoć kobiety w wieku menopauzalnym mają podobne objawy, ale oczywiście nam, młodym osobom, nic o tym nie wiadomo :D

alex napisał(a):
to LBRP jest bezpieczne dla osób nie mających o tym pojęcia (moim celem jest raczej wicca)?


Jak już pisałam, tak. Część wiccan stosuje LBRP, i to bardzo często. Ja sama jestem wiccanką i wielką fanką owego LBRP, które polecam każdemu - co osoby, które mnie spotkały w realu, wiedzą i pewnie czytając ten wątek się uśmiechają.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 17:36 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Eni, taki malyy offtop - jak przyzywanie tych pomocnych nam, ludziom, bytow, jakim sa anioly, ma sie do bycia poganka i wykleta przez chrzescijanstwo, spadkobierce tradycji JHWH, ktory lubil takim jak my spuszczac jednego z tych aniolow z zaraza lub osobiscie zajmowal sie spuszczaniem ognistego deszczu?

LBRP mnie kreci, nie wiem dlaczego, ale mam wlasnie z tym problem... bo jako poganin nie uznaje aniolow za osoby bedace mi przychylne. Raczej chowam sie do bunkrow i zaciemniam, kiedy ktorys nadlatuje - nie chce skonczyc jak Egipt czy Sodoma.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 18:10 
Hajdamaka napisał(a):
LBRP mnie kreci, nie wiem dlaczego, ale mam wlasnie z tym problem... bo jako poganin nie uznaje aniolow za osoby bedace mi przychylne. Raczej chowam sie do bunkrow i zaciemniam, kiedy ktorys nadlatuje - nie chce skonczyc jak Egipt czy Sodoma.


Hebrajskie słowo EL oznacza bóstwo. Zatem Micha-el, Gabri-el itd to imiona bóstw. Tak sobie możesz to tłumaczyć. A jaka do tego mitologie dorabiaja chrzescijanie czy nawet Żydzi, to mniejsza. Ja mam swoją ;)


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 18:16 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
rawimir napisał(a):
Hebrajskie słowo EL oznacza bóstwo. Zatem Micha-el, Gabri-el itd to imiona bóstw. Tak sobie możesz to tłumaczyć. A jaka do tego mitologie dorabiaja chrzescijanie czy nawet Żydzi, to mniejsza. Ja mam swoją ;)


Wow mocne słowa, to żeś po bandzie pojechał Rawmirze... To trochę jak wchodzenie w czasie burzy na wysoką skałę i wrzeszczenie, że bogowie to bekarci ;)
Ale jasne to generalnie Twój wybór jak traktujesz anioły, zresztą je to pewnie i tak mało obchodzi. A przynajmniej taką powinieneś mieć nadzieję :P

Ja jednak mam podobnie jak Kot, zresztą już tu o tym pisałem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 19:21 
Hakken napisał(a):
Wow mocne słowa, to żeś po bandzie pojechał Rawmirze... To trochę jak wchodzenie w czasie burzy na wysoką skałę i wrzeszczenie, że bogowie to bekarci ;)


Nie bardzo rozumiem, dlaczego bękarci. Byty większe od nas - bogowie, moga być różnie nazywani. Moga być bóstwami, pomniejszymi bóstwami, posłańcami, zwiastunami czyli aniołami a nawet świętymi. Nasze nazewnictwo i sposób interpretacji nie musi i pewnie nie ma wpływu na ich prawdziwą naturę (choć może i ma? hmmm)
Oczywiście, mogę przyjąć judeo-chrześcijański punkt widzenia i uznać, ze bóg jest tylko jeden ale moge też zinterpretować tamte religie po pogańsku i politeistycznie. I prawdę powiedziawszy tak robię. Co prawda nie jest to mój ulubiony panteon (tzn. JHVH Co.) ale nie uznaję tez, ze go nie ma.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 19:45 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
rawimir napisał(a):
Hebrajskie słowo EL oznacza bóstwo. Zatem Micha-el, Gabri-el itd to imiona bóstw. Tak sobie możesz to tłumaczyć. A jaka do tego mitologie dorabiaja chrzescijanie czy nawet Żydzi, to mniejsza. Ja mam swoją ;)


Racja. Na ten tok myślenia nie wpadłam z moim sceptycznym podejściem do LBRP.
Stąd określenia takie jak El Szaddai (mające znaczyć bóg wszechobecny - tak miał przedstawić się YHWH Mojrzeszowi, w mitologii Kanaanu Szaddai jest bogiem pól, równin i stepów) itp.
Z jednego z wykładów pamiętam, że El był najwyższym bogiem w Kanaanie właśnie ( chyba później został zdetronizowany przez Baala, ale mogłam coś pomieszać). El posiadał synów (i znów chyba - 72 synów, stąd w niektórych pismach kabalistycznych pojawiają się 72 imiona boże).
Można więc zgrabnie ominąć naleciałości żydowskie i powrócić do źródeł mitologii kananejskiej (kanaańskiej?). :twisted:

Tylko mam jedną wątpliwość: czy przez wieki postrzegania aniołów (i nadania im tych a nie innych imion - atrybutów) jako myśli czy wysłanników YHWH, nie stali się oni tym właśnie - myślami YHWH? Ich pierwotne źródło, znaczenie mogło się rozmyć czy nawet zupełnie zaniknąć. Stare pytanie czy syn Ela i wysłannik YHWH o tym samym imieniu to ten sam czy inny byt?

_________________
"Wyrocznia Bogów to Dziecięcy Głos Miłości w twej własnej Duszy. Usłysz go!" - Aleister Crowley


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 20:19 
Driada napisał(a):
Tylko mam jedną wątpliwość: czy przez wieki postrzegania aniołów (i nadania im tych a nie innych imion - atrybutów) jako myśli czy wysłanników YHWH, nie stali się oni tym właśnie - myślami YHWH? Ich pierwotne źródło, znaczenie mogło się rozmyć czy nawet zupełnie zaniknąć. Stare pytanie czy syn Ela i wysłannik YHWH o tym samym imieniu to ten sam czy inny byt?


A Święta Brygida i bogini Brygid? Ten sam dylemat.

Moim zdaniem dawni bogowie isnieją nadal i nadal mają swoja moc.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 22 stycznia 2009, 21:08 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): wtorek, 30 grudnia 2008, 02:06
Posty: 64
Lokalizacja: Bryf
Alex i jak ci idzie ze sprzątaniem "życia " ?

_________________
widzisz to czego inni nie widzą , słyszysz to czego inni nie słyszą ......./ gg 2086343


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 23 stycznia 2009, 12:10 
Offline
Zwykły Uoś
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 19 września 2008, 15:01
Posty: 1691
Lokalizacja: W-wa
Podważanie boskich słów to jak nazywanie ich bękartami, czyli proszenie się o kłopoty. Dodatkowo kiedy robisz to na wysokiej skale w czasie deszczu to zwiększasz szansę na ich natychmiastową i spektakularną reakcję.
Ech... to taka metafora była... :roll:

rawimir napisał(a):
Oczywiście, mogę przyjąć judeo-chrześcijański punkt widzenia i uznać, ze bóg jest tylko jeden ale moge też zinterpretować tamte religie po pogańsku i politeistycznie. I prawdę powiedziawszy tak robię. Co prawda nie jest to mój ulubiony panteon (tzn. JHVH Co.) ale nie uznaję tez, ze go nie ma.


Ja nie podważam jego istnienia, choć nie uznaje go za jedynego i najwyższego a jedynie jako jednego z wielu. Jednakże tym samym nie odrzucam judeo-chrześcijańskiej mitologii tak jak nie odrzucam mitologii greckiej, germańskiej czy celtyckiej. Skoro wg nich anioły to myśli ich boga to pewnie tak jest, trochę na tej samej zasadzie jak walkirie pomagają Odynowi.

Tak czy inaczej nie ufam tym chrześcijańskim demonom a im bardziej zdają się one przyjazne tym bardziej wolę się od nich trzymać z daleka. Ale ja wiecie niechrzczony jestem i mnie to nawet bicie dzwonów ogłusza a święcona woda żywym ogniem pali ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 23 stycznia 2009, 12:48 
Hajdamaka napisał(a):
Eni, taki malyy offtop - jak przyzywanie tych pomocnych nam, ludziom, bytow, jakim sa anioly, ma sie do bycia poganka i wykleta przez chrzescijanstwo, spadkobierce tradycji JHWH, ktory lubil takim jak my spuszczac jednego z tych aniolow z zaraza lub osobiscie zajmowal sie spuszczaniem ognistego deszczu?



To jest dobre pytanie i w swoim czasie też mnie dręczyło.

LBRP pochodzi z magii ceremonialnej. Magia ceremonialna korzysta ze słownika kabalistów, z barbarzyńskich imion, z imion egipskich bogów. Czerpie z bardzo wielu źródeł. Wicca może być pojmowana jako uproszczona magia ceremonialna, ale to jest osobna sprawa.

LBRP korzysta z imion bogów i aniołów. Korzystali z nich kabaliści, którzy wcale nie byli ortodoksyjnymi Żydami ani chrześcijanami. Stosowali to, do czego mieli dostęp, a więc i dorobek Kabały, i magię egipską, i własne badania. Treść natomiast - wielkie dzieło - zależała od nich.

Niektórzy uważają, że wszelkie byty przyzywane w magii tak naprawdę są częściami as samych. Nie istnieją na zewnątrz. Inni uważają, że jak najbardziej istnieją na zewnątrz. W praktyce nie ma to znaczenia: jeżeli przyzywamy coś, co uważamy za niebezpieczne, nie ma znaczenia, czy niebezpieczeństwo przychodzi z zewnątrz, czy z wewnątrz. Skutki są te same.

Anioły są bytami innego porządku, niż bogowie czy elfy, ale to nie znaczy, że nie można z nich korzystać. Niektórzy wiccanie zajmują się magią ceremonialną i Kabałą, inni nie. Ja doszłam do tego, że wicca ładnie łączy się z Kabałą. Na Drzewie Życia jest miejsce i dla pogańskich bogów, i dla kabalistycznych Imion Boga. Różne są oblicza boskości dla nas, ludzi.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 23 stycznia 2009, 13:14 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Enenna napisał(a):
Hajdamaka napisał(a):
Eni, taki malyy offtop - jak przyzywanie tych pomocnych nam, ludziom, bytow, jakim sa anioly, ma sie do bycia poganka i wykleta przez chrzescijanstwo, spadkobierce tradycji JHWH, ktory lubil takim jak my spuszczac jednego z tych aniolow z zaraza lub osobiscie zajmowal sie spuszczaniem ognistego deszczu?



W praktyce nie ma to znaczenia: jeżeli przyzywamy coś, co uważamy za niebezpieczne, nie ma znaczenia, czy niebezpieczeństwo przychodzi z zewnątrz, czy z wewnątrz. Skutki są te same.


Z tego wynika, ze jezeli ktos nie uznaje archaniolow za byty przyjazne, LBRP moze nie tylko nie wyjsc, ale byc takze niebezpiecznym?

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL