Szerszen napisał(a):
Witomirze... w Warszawie jest praca dla bezrobotnych (i nie tylko) - urzędy dzielnicowe mają wolne etaty na sprzątanie terenu miejskiego, przez cały rok. Może nie są to super wysokie pensje, ale z tego co wiem, da się z nich wyżyć... tymczasem te miliony bezrobotnych... wolą z piwkiem na ławce narzekać jak im jest źle, zamiast wziąć się do roboty. To nie system jest zły, tylko ludzie są rozleniwieni i czekają aż im ktoś wszystko da... i jeszcze podziękuje, że łaskawie wzięli, bo przecież "im się należy" - bo właśnie socjalizm ich nauczył że "czy się stoi czy się leży... kilka złotych się należy" - i to jest naprawdę złe.
Przepraszam, ze wtrace sie w dyskusje. Akurat z ta praca to Witomir ma w duzej mierze racje. Jak pracowalem to byl wyzysk i strach, bo wystarczy, ze wyniki pogorsza sie o 1 pkt czy 1% to zwolnia, bo nie spelnia sie juz ich oczekiwan. A pracowalem w miedzynarodowym banku i wygrywalem konkursy na najlepszego pracownika. Ale niestety przy kryzysie spadly nieznacznie wyniki (jakosc utrzymywala sie przy poziomie 89 -91%,a wymog byl 92%) i powiedziano mi dowidzenia.
Aktualnie od 5 miesiecy poszukuje pracy, mam wyzsze wyksztalcenie, doswiadczenie spore zawodowe, a wysylam cv wszedzie gdzie sie da. Zgodnie z kierunkiem studiow, a w wiekszosci zgodnie z doswiadczeniem,a nawet do sklepow, marketow, albo do zuk by zamiatac ulice i czasem jezdze na rozmowy, jak juz ktos mnie zaprosi ...i wielkie nic, nie chca mnie

Nie znam realiow Warszawy, ale podejrzewam, ze wszedzie jest tak samo lub bardzo podobnie z praca.
I nie jestem rozleniwiony i nie czekam az ktos mi cos da. Wlasnie jestem w trakcie zakladania wlasnej firmy... ale czy dam rade sie utrzymac? To inna kwestia bo podatki, skladki, oplaty sa horrendalne. Ale innego wyjscia nie mam. ( co najwyzej moge sprzedac sie na narzady

).
Zatem moze troche to offtopujacy moj wywod rodem z "pamietnika starej pensjonarki"

, ale wtracam sie w tym momencie w dyskusje, by powiedziec, ze nie wszyscy bezrobotni siedza na lawce z piwkiem i czekaja az manna spadnie im z przyslowiowego nieba.
A co do tematu watku. Ja osobiscie uwazam, ze globalizacja ma swoje plusy i minusy.
Dzieki globalizacji mozna sie kontaktowac z calym swiatem, nie tylko z ludzmi "ze swojego podworka", mozna poznawac inne kultury, nowe mozliwosci w zakresie technologii, medycyny itp. Jedno panstwo panstwo wprowadzi do drugiego panstwa swoje korporacje. Wiadomo da to nowe miejsca pracy i z jednej strony ludzie beda happy ale z drugiej strony bedzie do korporacyjny kierat, gdzie nie liczy sie czlowiek i jego system wartosci, a obowiazuja zwyczaje i normy kraju, z ktorego pochodzi firma. Taki moloch tez wyprze z rynku lokalne przedsiebiorstwa, zatem gdyby pracownicy z korporacji chcieli pracowac jednak u "swoich" to nie bedzie takiej mozliwosci. (albo zostaliby zwolnieni i szukali by innej pracy).
Niestety nic nie jest takie jednoznacznie dobre albo jednoznacznie zle.