Międzynarodowa Federacja Pogańska

Forum PFI PL
Teraz jest poniedziałek, 20 kwietnia 2026, 23:36

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 1 sierpnia 2008, 14:00 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Takie dowody można znaleźć wśród np. Tybetańczyków, zwłaszcza ich tulku. Tak się zresztą tulku min. rozpoznaje: każe im sobie przypominać określoną wiedzę, a nawet przedmioty pytając: co należy do ciebie? Ale taką pamięc mają istoty wyżej rozwinięte, świadomie inkarnujące. Nie dałoby się tego zrobić na przypadkowej próbie ochotników.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2008, 13:12 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Dowody, reinkarnacja... A mnie zastanawia, jak wielu z was laczy reinkarnacje z pojeciem karmy? Bo przyznam sie, ze zwykle pojecie to mnie niezwykle irytuje. :oops: Oczywiscie w odniesieniu tylko do mnie, nie w wypowiedziach innych... Czy to tylko ignorancja z mojej strony? Czy wybieranie tego, co mi sie podoba i co mi sie nie podoba? A moze platanie praw ludzkich w prawa niezbadane, nieudowodnione sa przyczyna odrzucania przeze mnie calego zagadnienia? Pojecie karmy jest tak popularne, ze zakladam, ze musi "cos w nim byc", jak na razie nie mam pojecia, gdzie tego szukac. Nie widze tego. Czy ktos z was tam za ekranami, kto wierzy w karme moglby mi wytlumaczyc, dlaczego? "co" w tym widzicie? Moze uda wam sie otworzyc moje oczki, a moze tylko dalej bede trwac w mojej opinii... Tak czy inaczej jestem bardzo ciekawa. :)

Pozdrawiam,
Yuriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2008, 22:46 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Hmm, karma i reinkarnacja są mocno sprzężone, bo jaki sens miałaby reinkarnacja bez karmy?
No i czy to logiczne, żeby skutki wszystkiego co robimy tylko z powodu rozpadu ciała ulegały unicestwieniu?
Część ulega rozpadowi - to oprócz ciała nasze ego, nasza osobowość, charakter. Ale dusza, wraz z jej nawykami, przeżyciami, zostaje i wędruje dalej. Karma to właśnie to, że wracamy w kolejnych życiach do nieprzepracowanych spraw z żyć poprzednich, że te lekcje których nie odrobiliśmy, musimy w końcu odrobić - nie uciekniemy od nich. Jeśli mieliśmy bardzo ciężko przed śmiercią, to dusza jest tak do tego przyzwyczajona, że będzie szukała sobie domu z ciężkim losem.
Tylko istoty wyzwolone same wybierają sobie kolejne wcielenia, ale to wcale nie znaczy, że będą wybierały sobie łatwe i miłe wcielenia - szybciej się uczymy i szybciej dojrzewamy w warunkach trudniejszych - bylebyśmy się właśnie uczyli a nie powtarzali jednej lekcji n razy.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2008, 23:23 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Nuit napisał(a):
Część ulega rozpadowi - to oprócz ciała nasze ego, nasza osobowość, charakter. Ale dusza, wraz z jej nawykami, przeżyciami, zostaje i wędruje dalej.


A jakie są wg Ciebie składniki osobowości? Bo jak dla mnie nawyki są elementem osobowości. Być może rozumiemy pod tym terminem co innego.

Uważam, że jeśli istnieje reinkarnacja, to jest ona możliwa bez karmy. Słowo 'karma' kojarzy mi się ze specyficznym 'kijek - marchewka'. Orientalny odpowiednik chrześcijańskiego 'piekła - straszaka'. Motywacją do czynienia pewnych rzeczy i powstrzymywania się od innych jest strach przed tym, co by mnie czekało w kolejnym wcieleniu. Nie będę bić, bo w kolejnym wcieleniu będę bita - na przykład.
Ja bym widziała tę koncepcję reinkarnacji bez karmy tak, że trzeba przejść przez obie opcje bicia - bycia bitym itp., aby przyswoić sobie jakąś lekcję. I to w jaki sposób będę postępować nie ma wpływu na to, co mnie spotka w kolejnym wcieleniu. Tylko albo się nauczę co jest słuszne, albo będę powtarzać do skutku.

_________________
"Wyrocznia Bogów to Dziecięcy Głos Miłości w twej własnej Duszy. Usłysz go!" - Aleister Crowley


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 6 sierpnia 2008, 23:55 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Ta wschodnia koncepcja kija jest stworzona na potrzeby systemu kastowego w Indiach, i nie ma co tego serio traktować.

Karma tak jak ja ją rozumiem, nie ma nic wspólnego z tym, że jak kogoś zbijesz, to w kolejnym cyklu ktoś zbije ciebie.
Raczej wynika ona z obserwacji jedności wszystkich istot - robiąc coś komuś, robimy to sobie samemu, co zostawia ślad na duszy. I jeśli krzywdzimy kogoś, sami stajemy się coraz bardziej skrzywdzeni. A jeśli nauczymy się rozpoznawać powiązania z innymi istotami, nie będziemy w stanie robić nic co jest krzywdzące dla innych i wcale do tego żadna moralność, żadna etyka nie są potrzebne. Też wyzwalając innych, wyzwalamy samych siebie, osiągamy większe zrozumienie, większą stabilność umysłu - z życia na życie. W którymś momencie takiego rozwoju zaczynami świadomie decydować o tym, w jaki sposób będziemy się realizować w kolejnych wcieleniach.

Co do nawyków - nie chodzi o takie w stylu palenie papierosów - raczej nawyki dotyczace stanow umyslu, transów (smutku, złości, poczucia skrzywdzenia, poczucia braku zrozumienia przez innych, odrzucenia, albo transu "wszystko-mi-jedno" itd.).
Natomiast na osobowość składa się np. temperament, styl kognitywny (w jaki sposób postrzegasz rzeczywistość), sposoby działania i reagowania na sytuacje stresowe, problemy.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 01:11 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Hmmm... a w takim razie jak podejsc do kultur, gdzie reinkarnacja byla czyms naturalnym, a zarazem krzywdzenie innych rowniez bylo naturalne, ba, chwalebne - vide walki o bydlo u Celtow, rzezie miedzyplemienne u Indian polnocnoamerykanskich itd itp?

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 01:13 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
To jeszcze zależy, jak kto rozumie "krzywdzenie". W wielu kulturach plemiennych śmierć w uczciwej walce nie była specjalną krzywdą.
Poza tym sama śmierć z perspektywy reinkarnacji również nie jest czymś negatywnym.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 01:16 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Wlasnie, ale idac tym tokiem myslenia, nigdy nie ustalimy co to jest "krzywda". Dlatego osobiscie mam podobny poglad na sprawe jak Driada.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 01:44 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Driada napisał(a):
I to w jaki sposób będę postępować nie ma wpływu na to, co mnie spotka w kolejnym wcieleniu. Tylko albo się nauczę co jest słuszne, albo będę powtarzać do skutku.

Tylko że to dla mnie jest zupełnie nielogiczne - w końcu ma wpływ, czy nie ma wpływu?

Kocie, a po co ustalać co to jest krzywda? Wystarczy traktować innych tak jakbyś sam chciał być traktowany. To bardzo proste.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 02:10 
Offline
Szpieg jezuitów
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 września 2007, 15:15
Posty: 1883
Lokalizacja: Piaseczno k. Warszawy
Mysle, ze marzeniem kazdego Indianina bylo zginac przy palu meczarni, albo oddac swoje wlosy wraz ze skora drugiemu szczepowi :)

Mysle, ze to nie takie proste, chociaz na pewno jest to jakas podpowiedzia.

_________________
- Wołanie kotów - odparł, jakby zdradzał jej wielką tajemnicę - to zwykle niezbyt produktywna czynność.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 02:22 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Kocie, nie jesteś indianinem.
Traktowanie innych jak siebie pojawia się w sposób naturalny na pewnym poziomie rozwoju i na pewno nie u całej społeczności równocześnie.
Trudno oczekiwać, żeby każdy indianin tak miał. Mieli szamanów, którzy rozumieli bardzo dużo, mieli szamanów, którzy rozumieli mniej, a reszta to prości wojownicy, którzy słuchali się swoich wodzów i swoich szamanów.
To, że jakaś społeczność przyjmuje reinkarnację wcale nie świadczy o jakimś konkretnym rozumieniu sprawy.

Myślę że to działa tak jak w religiach - jednostki mają jakieś wizje, mają głębokie doświadczenia, które przekazują swoim współplemieńcom, a oni to już interpretują na swój ograniczony sposób, dorabiają mity etc.
Rdzeń prawdziwych ścieżek zawsze jest taki sam, jest to nazywane filozofią wieczystą. Jest taki sam, bo to są prawdziwe ścieżki, a rzeczywistość jest jedna. Ale mity, interpretacje, zalecenia etc. mogą się drastycznie różnić;)

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 11:25 
O reinkarnacji wiem mało ale zainteresował mnie fragment wypowiedzie Nuit :
"Karma to właśnie to, że wracamy w kolejnych życiach do nieprzepracowanych spraw z żyć poprzednich, że te lekcje których nie odrobiliśmy, musimy w końcu odrobić - nie uciekniemy od nich. "

i mam pytanie - co za lekcje a przede wszyskim po co?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 11:40 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): środa, 21 maja 2008, 16:55
Posty: 61
Lokalizacja: Warszawa
Nuit napisała: "Kocie, a po co ustalać co to jest krzywda? Wystarczy traktować innych tak jakbyś sam chciał być traktowany. To bardzo proste."

A ja myślę, że to nie jest aż tak proste. Ładnie brzmi, i niby zawiera w sobie wszystko. Jednakże spójrzmy z innej strony. Nie zawsze to co dla Ciebie jest dobre, jest także takie dla innych. Myśląc że czynisz dobrze, możesz tak naprawde kogoś bardzo skrzywdzić.
Słowo "krzywda" nie jest uniwersalne dla wszystkich. Owszem wiemy np że dla większości można przyjąc pewne czynności, które będą krzywdzące. Nie będzie to jednak ogół, i zawsze może trafić się ktoś o innym rozumieniu pojęcia "krzywda".
A takie tam moje przemyślenia :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 11:56 
Oczywiście, mozna sobie wyobrazić reinkarnacje bez prawa karmy. Rodzimy sie i umieramy i znów sie rodzimy... itd. Tylko po co?

Dla mnie odpowiedź brzmi, w celu wzrostu samoswiadomości.

A co to ma wspólnego z karmą? No więc, po pierwsze, karma jest po prostu prawem przyczyny i skutku. Tyle, że nie w świecie fizycznym, ale świecie duchowym.
Po drugie, jest mechanizmem, który pozwala się rozwijać. Żyję więc działam. Działam więc sprawiam okreslone skutki w moim życiu obecnym i przyszłych. Przeżycie skutków mnie rozwija.

Prawo karmy mówi, że jesli podjąłem jakies działanie, muszę przezyć skutki tego działania, po to aby pojąć rzeczywistość. A że nauka czasem boli, to dlatego uważa się, ze karma polega na nagradzaniu za dobre, a karaniu za złe uczynki. Nie o system kar i nagród tu jednak chodzi.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 12:18 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 11 września 2007, 15:12
Posty: 732
Lokalizacja: Tczew / Gdańsk
Przedewszystkim to muszę zaznaczyć, że moje rozważania są czysto hipotetyczne, gdyż za bardzo w reinkarnację nie wierzę. Więc hipotetycznie:

Nuit napisał(a):
Karma tak jak ja ją rozumiem, nie ma nic wspólnego z tym, że jak kogoś zbijesz, to w kolejnym cyklu ktoś zbije ciebie.
Raczej wynika ona z obserwacji jedności wszystkich istot - robiąc coś komuś, robimy to sobie samemu, co zostawia ślad na duszy


A no to z tym się mogę zgodzić. Z jedności wszystkich istot i następstw tegoż.

Nuit napisał(a):
Driada napisał(a):
I to w jaki sposób będę postępować nie ma wpływu na to, co mnie spotka w kolejnym wcieleniu. Tylko albo się nauczę co jest słuszne, albo będę powtarzać do skutku.


Tylko że to dla mnie jest zupełnie nielogiczne - w końcu ma wpływ, czy nie ma wpływu?


Nie ma wpływu, że tak powiem liniowego: krzywdzić - być krzywdzonym. Ma, jeśli chodzi o cykl powtórek. Tzn. jeśli kogoś skrzywdzimy, nie znaczy, że w kolejnym wcieleniu będziemy skrzywdzeni albo zdegradujemy do jakiegoś niższego stopnia czegoś. Nie znaczy, że będziemy jakkolwiek z tego powodu cierpieć w kolejnym życiu. Znaczy, że będziemy powtarzać to samo, aż dojdziemy do wniosku, że coś robimy niewłaściwie i zdamy sobie sprawę co. Ale w tym zdaje się zgadzamy.

_________________
"Wyrocznia Bogów to Dziecięcy Głos Miłości w twej własnej Duszy. Usłysz go!" - Aleister Crowley


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 13:00 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Elżbieta napisał(a):
O reinkarnacji wiem mało ale zainteresował mnie fragment wypowiedzie Nuit :
"Karma to właśnie to, że wracamy w kolejnych życiach do nieprzepracowanych spraw z żyć poprzednich, że te lekcje których nie odrobiliśmy, musimy w końcu odrobić - nie uciekniemy od nich. "
i mam pytanie - co za lekcje a przede wszyskim po co?

Elu, ja to postrzegam tak, że wszystko to co Cię w życiu spotyka - zarówno cudownego jak i bolesnego - to jest jakieś zadanie do rozwiązania, które ma Cię coś nauczyć o Rzeczywistości, a tym samym, o Twojej naturze. Zadanie trwa dłużej, albo krócej, powtarza się, albo i nie - w zależności od tego jak sobie z nim radzisz. Żeby zaobserwować to zjawisko wcale nie potrzeba mieć oglądu kilku wcieleń- to widać już w tym jednym. Kiedy jednak w tym życiu nie uda ci się rozwiązać jakiegoś zadania, jeśli pomimo powtórek na różne sposoby i tak nic nie zrozumiesz, w kolejnym życiu dostaniesz to samo. Po co? Żeby zrozumieć, żeby się u-rzeczywistnić (obudzić się w rzeczywistości) bo na tym polega rozwój Twojej duszy.

Aurewen - nie jest to naturalne i oczywiste dla wszystkich, z tego powodu, że jeśli sama cierpisz i jesteś zamknięta na świat, to nie dostrzegasz innych takimi jacy oni są i czego potrzebują. Radą na to jest, żeby ciągle pamiętać, aby być bardzo uważnym i obserwować swoje otoczenie, a zwłaszcza siebie.
To działa tak, że jeśli uzdrowisz sama siebie, zupełnie bez wysiłku będzie się uzdrawiało twoje otoczenie i nie będziesz w stanie nikogo więcej skrzywdzić. Krzywdzimy w pierwszej kolejności samych siebie.

No i zgadzam się z Rawimirem odnośnie karmy- ładnie to ujął.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 13:17 
Nuit
kto lub co daje mi to zadanie do rozwiązania i kto lub co stwierdza, że już je wykonałam (nauczyłam się),
co rozumiesz jako Rzeczywistość i swoją (moją) naturę?


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 13:21 
Offline
Nadmilczek wprawiony

Dołączył(a): środa, 21 maja 2008, 16:55
Posty: 61
Lokalizacja: Warszawa
Zgodzę się z Tobą Nuit jak najbardziej, że nie należy być zamkniętym na świat i należy go obserwować. Czasem dzięki obserwacjom i wyciąganiu wzniosków można się czegoś nauczyć na cudzych błędach. Choć jest to trudne, gdyż najłatweij przyjmujemy naukę, jak sami coś przeżyjemy, pozwala nam to czasem na postawienie się w czyjejś sytuacji i zrozumienie go. No ale odbiegłam zbyt mocno od tematu:)
Przyznam także rację do stwierdzenia "(..)uzdrowisz sama siebie, zupełnie bez wysiłku będzie się uzdrawiało twoje otoczenie(..)". Łatwo jest to zaobserwować. Jeżeli jesteśmy radośni, to i ludzi wokół nas jest co raz więcej itd itd.

Dla mnie karma jest nauką. Ja to rozumiem tak. np pewne lęki które mam są cieniem tego co mogło być w poprzednim życiu. I w tym, powinnam te lęki przezwyciężyć i zrozumieć je, a następnie wyciągnąc wnioski, co mi to dało.

Fakt, Rawimirze ująłeś to doskonale.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 19:59 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 13 marca 2008, 17:29
Posty: 1134
Lokalizacja: Z Łysych Gór
Myślę, że kultura, system etyczny (może to być własny, wewnętrzny, unikalny system), ma nas zabezpieczać przed robieniem krzywdy. Nawet w sytuacji gdy nie jesteśmy w stanie jej precyzyjnie zdefiniować. Po to mamy doświadczenie, ale również wiedzę wynikającą nie z doświadczenia lecz przekazaną czy też wytworzoną samemu w drodze metafory, analogii, spekulacji myślowej, by właściwie żyć. Oczywiście istnieją potwory, których celem życiowym i przyjemnością jest sianie krzywdy. Zazwyczaj jednak społeczność nie akceptuje takich zachowań pomagając tworzyć indywidualną wizję etyki zgodną ze społecznym zapotrzebowaniem. Pojęcie i wiara w reinkarnację mieści się w takich, nakierowanych na spolegliwość (Kotarbiński), systemach.
Sam nie mam zdania na jej temat. Może za mało słyszałem o reinkarnacji, za mało przemyślałem?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 7 sierpnia 2008, 23:42 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Reinkarnacja i prawo karmy wydaja mi się nierozdzielne. Tak jak Rawimir czy Nuit postrzegam prawo karmy jako prawo przyczyny i skutku, tylko obejmujące nie tylko fizyczny, ale też emocjonalny, energetyczny i duchowy poziom. Może to dzialać w ten sposób, że rodzac się dysponujemy pewnymi predyspozycjami, które rozwinęliśmy w poprzednim życiu (tzw. wrodzone talenty do czegoś) lub też wręcz przeciwnie, jeśli ktoś przez całe życie nie nauczył się np. dobrze żyć z innymi ludźmi, to w kolejnym życiu też z tym będzie miał problem, dopóki nie zrozumie, o co chodzi.
Dodałabym tu jednak jeszcze jeden ważny aspekt - oprócz karmy indywidualnej jest jeszcze karma zbiorowa: społeczności, plemion, narodów. Rodząc się i żyjąc w jakimś otoczeniu społecznym uczestniczymy w pewnym wspólnym "transie"/ stanie świadomości. Możemy mu ulegać, możemy się przeciw niemu buntować lub też próbować dokonać jego transformacji.

Poświst pisze:
Cytuj:
Myślę, że kultura, system etyczny (może to być własny, wewnętrzny, unikalny system), ma nas zabezpieczać przed robieniem krzywdy.(...) Oczywiście istnieją potwory, których celem życiowym i przyjemnością jest sianie krzywdy. Zazwyczaj jednak społeczność nie akceptuje takich zachowań pomagając tworzyć indywidualną wizję etyki zgodną ze społecznym zapotrzebowaniem.

Tutaj byłabym ostrożna, bo łatwo pomylić plany. Nie zawsze to, co uchodzi w danej społeczności za dobre, jest takie. Społeczne zapotrzebowanie stworzyło Hitlera, społeczne zapotrzebowanie tworzyło też niewolnictwo, walki gladiatorów, wyniszczanie innych narodów tudzież środowiska naturalnego. Jednak najczęściej, aby dostrzec niewłaściwość takich zachowań, trzeba spojrzeć na nie z dużego dystansu.
Niemniej zgadzam się, że powszechne systemy moralne mają na celu zapewnienie ładu społecznego i sprawnego funkcjonowania danej społeczności i wiara w reinkarnację i karmę też może spełniać takie funkcje.

Sprawdziłam hasło: reincarnation research, żeby przekonać się jak to jest z tym stanem badań naukowych o reinkarnacji. Zaskoczyło mnie, że było ich aż tyle. Wyniki niektórych są bardzo przekonywujące, bo opisywanych zjawisk (np. pamięci faktów z poprzedniego wcielenia) nie da się wytłumaczyć w żaden sposób uznawany przez dotychczasową naukę. Jednak tu zaczynają się schody - ponieważ nie mieści się to w obowiazującym paradygmacie, przedstawienie nawet setek dowodów niczego tak naprawdę nie zmienia. Gdzieś czytałam, że im bardziej kontrowersyjna jest dana teoria tym więcej dowodów potrzeba na jej poparcie i muszą to być dowody "silniejsze". Reinkarnacja jest dla oficjalnej nauki bardzo kontrowersyjną teorią i by ją udowodnić, potrzeba zgromadzić sto razy więcej dowodów niż gdyby się chciało np. udowodnić istnienie nieznanego dotąd gatunku albo nowo odkrytej galaktyki.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 sierpnia 2008, 00:04 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 26 lipca 2008, 18:41
Posty: 225
Lokalizacja: Warszawa
Elżbieta napisał(a):
Nuit
kto lub co daje mi to zadanie do rozwiązania i kto lub co stwierdza, że już je wykonałam (nauczyłam się),
co rozumiesz jako Rzeczywistość i swoją (moją) naturę?

Elu, to już wolałabym na żywo omówić, bo to głębokie sprawy, przy których ważny jest przekaz i wewnętrzne zrozumienie - nie intelektualne.

_________________
"Ty nie jesteś kobietą, jesteś wiedźmą. A wiedźma to wiedźma - nie ma dobra, czy zła"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 sierpnia 2008, 11:24 
Nuit ja wolę rozmowy na żywo i bardzo się cieszę, że będziemy
mogły porozmawiać na ten temat.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 8 sierpnia 2008, 19:02 
Offline
Arcyrozmowny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 8 lutego 2008, 23:42
Posty: 291
Lokalizacja: Gdańsk
Hmm... Widze, ze moja prosba spotkala sie z szerokim odzewem. Wszystko fajnie, ale... Wyglada na to, ze karme postrzegamy glownie, jako przenoszenie czegos z jednego zycia, do poprzedniego, o przenikanie sie pewnych duchowych spektow na zasadzie jakichs tam praw, ktore kazdy traktuje inaczej. Jedni mowia o systemie kar i nagrod (choc inni twierdza, do czego sie przychyle, ze to nie o to chodzi), a inni, ze o przyczyny i skutki naszych dzialan, oraz nauke. Dlaczego wiec takie wazne jest nazywanie tego karma? Spieranie sie o niuanse znaczenia "krzywda", "kara", "nagroda", "przyczyna, skutek"? Dbanie, by "nie zepsuc sobie karmy"?

Nie pamietam juz kto powiedzial cos, z czego wywnioskowalam, iz reinkarnacja bez karmy nie mialaby sensu. Dlaczego nie? Dlaczego stawiac natretne, ludzkie pytanie "po co", zamiast po prostu wierzyc, lub nie, ze tak jest, ze potrafimy sie reinkarnowac i wszystko zalezy od naszego zycia, od naszych przezyc, od naszej osobowosci, duchowosci i ich stanu "oswiecenia" (mowi sie, ze "obudzeni" potrafia sobie sami wybrac przyszla forme, tak? Ale gdyby nie wiedzieli o reinkarnacji, to chocby byli cudownie uduchowieni zreinkarnowaliby sie niezaleznie od ich woli). Dlaczego wiec nazywane jest to karma? Ja tego nie lubie nazywac w ten sposob. Przyczyny i sktuki, Konsekwencje i "sprawiedliwosc", nauka i zycie. Czy ktos kiedys po prostu wzial i nazwal to karma, o ktora musimy sie spierac?

Wyglada na to, moim zdaniem, ze nie ma czegos takiego jak Karma ("prawdy absolutnej"), jest to pojecie na tyle szerokie, ze kazdy probuje wcisnac w nie swoje zrozumienie sensu reinkarnacji. Znaczenie calego cyklu odrodzenia i smierci. Jesli sie myle, to prosze o poprawienie mnie. :)

Pozdrawiam,
Yruriko

_________________
"Many people hear voices when no-one is there. Some of them are called mad and are shut up in rooms where they stare at the walls all day. Others are called writers and they do pretty much the same thing" x.x ^^


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 00:41 
Jeszcze raz, karma to prawo przyczyny i skutku. Niezależnie czy będizesz to rozpatrywała w kategpriach odpłaty za własne uczynki, czyli stworzysz sobie sytem etyczny, czy potraktujesz je etycznie neutralnie, to jedno jest pewne - działanie powoduje reakcję a innymi słowy przyczyna wywołuje skutek. I na tym mozna poprzestać.

A dlaczego słowo karma? Karma w sanskrycie znaczy działanie, praca. Działając powodujesz określone skutki. W świecie fizycznym tak jest na pewno. Przyjmuje się, że w świecie duchowym jest podobnie.
Jesli nie podoba sie Tobie słowo "karma" i pojęcie "Prawo karmy" możesz mówic o działaniu i prawie działania, które zawiera w sobie implicite, opis świata duchowego w kategoriach przyczynowo-skutkowych.

Różnica miedzy osobami wysoko rozwiniętymi duchowo a osobami mniej rozwiniętymi duchowo polega na tym, że ci pierwsi zbliżaja sie do stanu świadomego kierowania swoimi uczynkami, aby uzyskiwac rezultaty zgodne z ich oczekiwaniami (w tym takze wybór nastepnego wcielenia) a ci drudzy nie mając świadomosci skutków swoich uczynków nie kierują nimi ale i tak ich doświadczają.

Pisałem juz we wczesniejszych postach, ze moim zdaniem, chodzi o odbicie zdarzeń w świadomości i zrozumienie ich. Zatem istnieje mozliwość przerwania łańcucha przyczyn i skutków w swiecie fizycznym, jesli w świecie duchowym, w naszej świadomości już przerobilismy te skutki na tyle skutecznie, że w rezultacie sie od nich uwolnilismy. To jest powód, dla którego nie zawsze przyczyna wywołuje skutek.

No i jeszcze raz wracając do pojęcia "karma" - wygodnie jest używac tego słowa w odniesieniu do prawa przyczyny i skutku działającego w sferze duchowej. Czyli karma oznacza nie tyle działanie w świecie fizycznym, co przeżywanie tych działań w naszej duchowej jaźni, w nadświadomości.

W obecnym życiu, na poziomie świadomym mozesz nie wiedzieć o tym, jakie działania podjęłaś w obecnym i poprzednich życiach, ale Twoja nadświadomość to wie i albo pojmie problem albo przyciagnie zdarzenia, które dadzą jej szanse pojecia tego i nauczenia sie panowania nad tym łańcuchem przyczynowo-skutkowym. Wówczas zniknie przymus przezycia skutków w swiecie fizycznym.

No i oczywiscie, ja jestem przekonany, ze tak to działa, ale przyjmuję, że inni moga widziec to całkiem inaczej.

A co do do związków karmy z reinkarnacją, to tak jak powiedziałem, moge sobie wyobrazic reinkarnację bez prawa karmy, ale nie widziałbym w tym sensu.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 00:51 
Offline
Nadmilczek

Dołączył(a): wtorek, 5 sierpnia 2008, 19:33
Posty: 26
Lokalizacja: Toruń
Cytuj:
Nie pamietam juz kto powiedzial cos, z czego wywnioskowalam, iz reinkarnacja bez karmy nie mialaby sensu. Dlaczego nie?


ponieważ celem reinkarnacji jest rozwój naszej duszy, co nie mogłoby się odbyć bez karmy. nie ważne jak ja postrzegamy, czy jako związek przyczynowo skutkowy czy jako system kar, jest ona źródłem nauki i nadaje sens reinkarnacji.

Cytuj:
Dlaczego stawiac natretne, ludzkie pytanie "po co"


bo taka jest natura człowieka

Cytuj:
mowi sie, ze "obudzeni" potrafia sobie sami wybrac przyszla forme, tak? Ale gdyby nie wiedzieli o reinkarnacji, to chocby byli cudownie uduchowieni zreinkarnowaliby sie niezaleznie od ich woli)


jeśli byliby "obudzeni" to z pewnością wiedzieliby o reinkarnacji :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 12:08 
Offline
Kapłanka Hathor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 8 września 2007, 22:33
Posty: 3271
Lokalizacja: lubelskie
Opis karmy według buddyzmu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Karma
Myślę, że co do szczegółów różne osoby i różne tradycje mogą przedstawiać nieco odmienne wersje, ale rdzeń pozostanie ten sam. Wszystko, co robimy i myślimy powoduje jakieś skutki, nie ma powodu, by jakiejś sfery życia to nie dotyczyło. Natomiast nie zawsze łatwo jest rozpoznać, co jest przyczyną, co skutkiem i jak świadomie pokierować swoim losem.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 13:13 
Amvaradel napisał(a):
Wszystko, co robimy i myślimy powoduje jakieś skutki, nie ma powodu, by jakiejś sfery życia to nie dotyczyło. Natomiast nie zawsze łatwo jest rozpoznać, co jest przyczyną, co skutkiem i jak świadomie pokierować swoim losem.


Powodem trudności w rozpoznaniu skutku i przyczyny jest "natura" myślenia ludzi zachodu. Kiedyś czytałem taki motyw a propos wicca, dlaczego trzeba poznać kulturę wysp by zagłębić się w wicca na prawdę głęboko, podobnie jest z zen jak i ze wszystkimi religiami osadzonymi na "egozytycznych" korzeniach kulturowych. Tak samo temat reinkarnacji wymaga zrozumienia sposobu postrzegania nie tyle samego świata przez myślicieli i mnichów indyjskich (bo nie jest to sprawa wyłącznie buddyzmu, ale ogólnie większej części dorobku duchowego Indii) ale sposobu odkrywania tzw. ukrytej wiedzy o świecie, czyli w języku ezoteryki Europy podnoszenia kurtyny niewiedzy lub iluzji. Na starym kontynencie, w świecie poznania rządzi prawo liniowości. Poruszamy się od skutku do przyczyny, stąd w obrazach ezoteryki Europy tyle grafów, ścieżek i planów. Hindusi obrazują świat za kurtyną w postaci mandali, lub ogólniej mówiąc całościowego planu lub sieci i tak też postrzegają przyczynowość- jako sieć. Widzą siebie jako jeden punkt w nieskończonej ilości splotów. Trudno tu mówić o umiejscowieniu skutku i przyczyny, ponieważ wszystko wpływa na wszystko tworząc jeden reagujący układ. Poza kurtyną widać przyczyny i skutki jakie wpływają i wpływały kiedyś na człowieka wyznaczając jego aktualne miejsce w rozwoju z tym, że czas jest tu mocno umowny. Przeszłość traktowana jest raczej jako zbiór oddalonych od człowieka splotów i tylko fakt, że je rozpoznaje jako znajome z przeszłości (np. ludzie, których kiedyś spotkał) podpowiada, że nie jest to przyszłość. Na planie koła czas nie istnieje. Tak samo jeśli coś jest zapomniane, mimo, że zostało przeżyte staje się nierozpoznane, a więc należy do przyszłości i tak do końca życia, bez specjalnej dyrektywy na cel czy kierunek. Widząc swoje miejsce na planie, można zobaczyć co było i co będzie oraz zrozumieć dlaczego jesteśmy aktualnie tacy a nie inni. Dla ludzi zachodu to chaos. Dla ludzi z Tybetu to normalne myślenie o świecie. Dlatego nie jest celem dla np. mnicha buddyjskiego kierować swoim losem ponieważ na planie sieci nie ma kierunku. Ta idea została błędnie zinterpretowana przez Nietzschego jako nihilizm, mając rzekomo oddawać ducha indyjskich myślicieli.
Co do karmy to jest nierozerwalnie związana z reinkarnacją, ale tylko na poziomie tradycji. Czy z faktu istnienia karmy , czyli łańcucha przyczynowo skutkowego rodzi się reinkarnacja (przez fakt narodzenia umieramy, przez fakt umierania odradzamy się) czy odwrotnie to już pytanie do bardziej zaawansowanych w temacie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 14:00 
Offline
PFI
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 30 czerwca 2008, 02:07
Posty: 1825
Lokalizacja: Świnoujście
Nocny, strzał w dziesiątkę, moim zdaniem. Sama nie potrafiłabym tak tego opisać, choć czytając poprzednie posty do tego się przymierzałam.

Warto zauważyć, że takie postrzeganie ciągu przyczynowo-skutkowego istnieje nie tylko w kulturze Indii (nie mnie oceniać, czy idea ta wyszła właśnie z Indii, czy jest to echo praindoeuropejskiej epistemologii, czy może wyszła z jeszcze starszych korzeni ludzkości). Tak wygląda świat jako Drzewo Życia - które pojawia się w wielu tradycjach.

Współcześnie także w myśleniu druidycznym. I jeśli ktoś miałby mnie zapytać, czy dzisiejsi druidzi/druidziści wierzą w reinkarnację, odpowiedziałabym tekstem Nocnego. Wierzą, nie wierzą - właściwie to nieistotne. To, co intuicyjnie robi druid, to stara się spojrzeć na Drzewo (mandalę) i określić miejsce, w którym jest. Więcej nie trzeba.

Masz rację, Nocny, zauważając, że patrzenie na zagadnienie karma/reinkarnacja z perspektywy typowo racjonalistycznego myślenia Zachodu, jest trochę karkołomne. Chociaż, swoją drogą, to liniowe postrzeganie świata przez człowieka zachodniego miało swoje załamanie w przeszłości. David Hume - krytyka ciągu przyczynowo-skutkowego. Myślę, że Hume był wtedy bardzo blisko odkrycia, że rzeczywistość musi być czymś innym niż linią, czymś innym niż kołem. Ale nie dokończył myśli i nie doszedł do wniosku, że jest siecią. Niemniej, zachwiał pewnością Zachodu, że ciąg przyczynowo-skutkowy da się prześledzić. I chwała mu za to.

A do czego ostatecznie doszedł? Że mimo tego, iż człowiek nie jest w stanie tego ciągu pojąć, to i tak świat się jakoś kręci. Pewnie stoi za tym Bóg.
W gruncie rzeczy stwierdził to samo, co Indie, i to samo, co druidyści i inni - że odpowiedź na wiele pytań na pewnym poziomie nie jest potrzebna. Prawa i tak będą działać.

Kurcze, tylko podziwiać taką pokorę i mądrość. Takie spojrzenie na całość Sieci.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 14:35 
Tin, Nocny,
Moja wizja karmy nie stoi w sprzeczności z tym, co powiedzieliście. Po prostu, post faktum można wysledzic konkretną przyczyne i konkretny skutek ale sa tu także mozliwe zapętlenia. To daje wrażenie liniowosci. Z punktu widzenia antefactum wszystko (no wiele jest mozliwe). Jeśli spojrzymy na to z boku (ani post ani ante) wówczas dopiero byc może ujrzymy prawdziwe zalezności, liniowość zniknie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 9 sierpnia 2008, 17:30 
tak jak mówisz Rawimir, liniowość to jest tylko wrażenie. Myślę, że pan Hume, którego bardzo potrzebnie zaprosiła do dyskusji Tin, mógłby nam objaśnić jak bardzo upraszczamy rzeczywistość na użytek konstrukcji myślowych, bez których rozmowa była by jednak niemożliwa, ale na ten temat to już kiedyś mieliśmy uczciwy sparring ;) Liniowość to tylko konstrukt myślowy, ale dla np. sposobu uprawiania magii czy czarostwa w Europie, to jednak konstrukt kluczowy. Od Kabały po Thelemę wszędzie znajdziesz czysta drabinę przyczynowo-skutkową i chyba karkołomne, było by stosowanie się na takim gruncie do idei pochodzących z Indii, chociaż całkiem udane były np. Golden Dawn z najbardziej znanych. Po tym co piszesz, ogarniasz zarówno model indyjski jak i ten europejski czyli jednak da się to pogodzić, pytanie tylko jak to wykorzystać?
Mnie ciekawi jak europejczyk z ezoterycznymi teoriami i doświadczeniami starego kontynentu po kieszeniach dał by sobie radę na indyjskich ścieżkach i co by z tego wyszło, bo w temacie reinkarnacji i karmy nie ma chyba zgodnych głosów nawet w Indiach :)


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2 [czas letni (DST)]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 146 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL