To o czym piszesz Chimaira, na moim Uniwersytecie dotyczyło tylko pierwszego roku historii filozofii, reszta przedmiotów i lat była wolna od takich uproszczeń. Nawet tam zresztą Mistrz Eckhardt wprowadzał pewien mistyczny niepokój.
Nie wiem kim byliby dawni filozofowie gdyby żyli dzisiaj, nie podejmuję się spekulować. Wątki pogańskie jednak są jakoś niedoceniane. Wiem, że wiecie, ale trochę konkretniej ponarzekam

Np. w Uczcie czy kilku platońskich dialogach warto zwrócić uwagę, jak poważnie traktowano bogów mitologicznych. Jako personifikacje idei ich genealogia, życie etc. mówiły wiele o idei samej, jej rdzeniu i nie lekceważono ich. Stąd pokręcona koncepcja miłości Sokratesa, jako założenia wykorzystująca mit o Erosie. Ja się zgadzam z trochę poważniejszym potraktowaniem mitu, jako opowieści wyrażającej wiedzę o rzeczach i ich relacjach do siebie, mającą odniesienie do naszego świata. Taki trochę inny rodzaj abstrahowania. Jeśli ich symbolikę potraktuje się bardziej dosłownie można dojść do ciekawych wniosków.
Np. mit o jednym oku Odyna. Co naprawdę oznacza oddanie oka za wiedzę? co jeśli potraktować dosłownie jednooczność... Człowiek bez jednego oka widzi w dwóch wymiarach. Traci cały wymiar widzenia. W zamian Odyn otrzymuje olbrzymią wiedzę, ale wiedzę z określonego punktu widzenia, z jednego ŹRÓDŁA. Czyżby utracenie wymiaru mogło oznaczać niemożliwość wyjścia z tego pudełka? Tkwienie w jednym, bogatym i wspaniałym paradygmacie, ale tylko jednym? Jego oko, nadal na dnie jeziora, ma możliwość obejrzenia tego w trzecim wymiarze, z ZEWNĄTRZ. Można zdać sobie sprawę jak wielkie było to poświęcenie na rzecz walki w Ragnarok jeśli się kontynuuje ten punkt widzenia. Warto oczywiście pamiętać o innych źródłach wiedzy z jakich czerpał Wisielec.
(oczywiście, to tylko interpretacja, ale moim zdaniem ciekawa i nasuwająca skojarzenia z postmodernizmem. Absolutna wiedza naszej kultury to wciąż wiedza istotna tylko w naszej kulturze)
Albo Hugin i Munin. Czyżby nie była to dobra metafora rzeczy, które usystematyzowała wspołczesna logika? Założenia (pamięć, dane) i wnioskowanie (myśl)? Przesadzam? spekuluję? Pewnie. Poczytajcie spekulacje pogan, wychowanych w pogańskim społeczeństwie z "Uczty")
Nie mówcie mi, że nie mogli o tym wiedzieć. Ludzie mają naturalną tendencję do myślenia, że są mądrzejsi i inteligentniejsi niż ludzie przed nimi. Tak nie jest, a i danych empirycznych nasi przodkowie mieli dosyć. Potraktowanie mitów jak zapisu stanu ich wiedzy i zrozumienia świata w języku ubogim w pojęcia abstrakcyjne, z których korzystamy teraz, uczy do nich szacunku.
Dla mnie osobiście (w moim własnym rozumieniu filozofii), filozoficznym odpowiednikiem politeizmu są koncepcje, które w kosmologii świata wyróżniają KILKA nie sprowadzalnych do siebie nawzajem zasad. Relacje i interakcje między tymi zasadami w czasie tworzą to, co mamy szczęście postrzegać (to się świetnie zgadza ze współczesną fizyką, na którą wciąż się narzeka, że mnogość cząstek elementarnych nie pozwala zbudować prostego modelu, który byłby "elegancki" i obejmowalny od razu naszymi małymi umysłami. Zgadza też się z biologią - kilka zasad ekonomii rozprowadzania pożywienia i proporcji matematycznych i figur geometrycznych w połączeniu z różnymi warunkami, tworzy niezwykłą różnorodność biologiczną). Nie jeden budulec wszystkiego, ani nie "wszysto się i tak rozpływa w Absolucie". Z tego punktu widzenia, mimo że w dokładnym opisie platońskiej jaskini na bogów nie ma wyraźnego miejsca, jego koncepcja stworzenia świata z Timajosa czyni go politeistą ze względu na wyróżnienie brył geometrycznych konstytuujących świat, obfitujących w znaczenia. To filozofia przyrody na wysokim poziomie, moglibyście się zdziwić jak bardzo mająca odzwierciedlenie w świecie ożywionym i nieożywionym. Także idee są wyraźne odrębne od siebie choć shierarchizowane, a ludzki kontakt z nimi nastąpił poprzez podróż duszy w rydwanie Bogów, w którym miejsce, mówi wiele o skłonnościach takiej duszy.
Platoński podział odcinka to zobrazowanie w świecie idei tzw. "złotej proporcji" występującej w baaaardzo wielu organizmach żywych na naszej planecie. Jeśli zignorujemy takie warstwy odniesień możemy oczywiście sprowadzić te teksty do trywialnych głupot i błędów wywołanych rozpaczliwym szukaniem odpowiedzi niemożliwych wtedy do znalezienia, ale będziemy wtedy tylko... ignorantami.
Gdy umiera Sokrates każe zabić koguta dla Asklepiosa. Ironia? Może. Ja bym jednak nie traktowała rytuałów tak lekceważąco

Mam nadzieję, że złożyli.