OrchideaPhobos napisał(a):
To ja mam dziwny mózg w takim razie bo na mnie niektóre szumy działają...
Mogę zaproponować autosugestię

?
Znane jest działanie placebo udającego alkohol na zachowanie ludzi, którym je podano. Tutaj, jeśli jesteś podatna na sugestię, może się zdarzyć, że słuchając czegoś, o czym Ci powiedziano, że "działa jak Salvia divinorum/kokaina/ecstasy/inne" - wywołałaś w sobie efekt.
Substancje psychoaktywne działają w zasadzie na neuroprzekaźniki, substancje chemiczne, uwalniane między neuronami. Czy wywołują konkretne, rozpoznawalne "z perspektywy EEG" stany - nie wiem. Jeśli tak, to teoretycznie można by dojść do nich od drugiej strony i właśnie tak wywołać, od ustalenia wzorca fal. Kłopot w tym, że chyba nikt z "poważnych naukowców" (traktujmy ten termin umownie) jak dotąd tych mechanizmów "synchronizacji półkulowej" nie badał. Więc I-Doser i BWG jako same metody są dość podejrzane, jeśli chodzi o to,
czy i ewentualnie
co wywołują.
Jakiś czas temu na onecie był artykuł, oczywiście z serii "nasze biedne dzieci znów są zagrożone!", ale rozmawiali z jakimś neurologiem. I gość powątpiewał w skuteczność realizacji obietnic I-Dosera, aczkolwiek ostrzegał, że wystawienie na dźwięki, z których część wykracza poza zakres słyszalny dla człowieka
może być niebezpieczne. Zwłaszcza dla rozwijającego się (do
circa 25-30 lat) układu nerwowego.
Generalnie, nie jest to zabawa szczególnie polecana

Amvaradel napisał(a):
Ja kilka razy próbowałam, ale bez efektów. Być może trzeba by systematycznego treningu, by mózg przyzwyczaić do tej techniki? A mnie się zdarzyło usnąć w trakcie sesji
Podpisuję się pod tym. Co prawda zasnąć nie zasnąłem, ale byłem blisko. Rezultatów żadnych. I, generalnie, raczej nudzi mnie siedzenie 30 minut do godziny z dziwacznym szumem w uszach.