Żeby uporządkować temat, przedstawię szerzej mój pogląd na reinkarnację, prawo karmy i etyczne konsekwencje wynikając, moim zdaniem z takich przekonań. Te trzy rzeczy mocno się ze sobą wiążą. Prawdę powiedziawszy do koncepcji reinkarnacji doszedłem między innymi na drodze rozważań o „niesprawiedliwości” świata. Zastanawiało mnie, dlaczego ludzie rodzą się nierówni, zarówno pod względem statusu społecznego jak talentów. Dlaczego jednych spotykają przykre rzeczy a innym się wszystko udaje, dlaczego jedni umierają „przedwcześnie” a inni cieszą się długim życiem w zdrowiu?
Nie wystarczyła mi odpowiedź chrześcijańska o niezbadanych wyrokach boskich. Nie wystarczyła mi odpowiedź materialistów o przypadkowym powstaniu życia jako wysoko zorganizowanej materii. Nie umiem, być może jestem pod tym względem ograniczony, wywieść z takiego stanowiska, odpowiedzi na żadne z egzystencjalnych pytań dotyczących naszego losu. Brakuje mi w tym sensu.
Być może rzeczywiście świat jest bo jest a życie nie ma sensu poza tym, że jest. Ja jednak nie umiem w takim świecie żyć, tak więc zbudowałem sobie, częściowo posiłkując się przeczytanymi książkami, częściowo zasłyszanymi opowieściami a częściowo własnymi przemyśleniami wizję świata. Nie powiem w zarozumiały sposób Kartezjusza, że skoro mam taką wizję to znaczy, że to jest prawda. Z drugiej strony byłbym nieszczery, gdybym powiedział, że mam wątpliwości, co do prawdziwości tej wizji.
Podoba mi się koncepcja drugiej połowy Agni o istocie, która chcąc zrozumieć sama siebie stworzyła podzieliła siebie na drobne kawałki, które od tej chwili po kres czasu wiodą samodzielne bytowanie, zdobywając coraz wyższy poziom samoświadomości wcielając się w kolejne osoby. To nie jest moja kosmogonia, bo takiej nie mam ale podoba mi się
Właściwie od tego można by zacząć.
Reinkarnacja
Nieważne zresztą skąd się wzięliśmy jako istoty samoświadome. Mam przekonanie, że istniejemy właśnie w ten sposób jako nieśmiertelny duch. Od czasu do czasu przybieramy materialną postać, by móc doświadczać stanów, które jako byty niematerialne byłby dla nas nieosiągalne np. emocje, uczucia, doświadczenie związane z narodzinami, dorastaniem i śmiercią. Narodziny i śmierć nie istnieją dla ducha ale istnieją dla ciała. Reinkarnacja to pojęcie związane z przybieraniem materialnej, cielesnej powłoki jako ludzie właśnie. Życie w tym ujęciu jest materialną manifestacją ducha. Duch może tez mieć niematerialne manifestacje.
Karma, czyli działanie prawa przyczyny i skutku.
Aby osiągnąć wzrost samoświadomości działamy. Działając wywołujemy określone skutki. Skutki te są konieczne w tym sensie, że skoro zaistniała przyczyna „a” to musi nastąpić skutek „b”. Ale czy rzeczywiście są konieczne? Rzecz w tym, że zarówno przyczyny jak i skutki są natury duchowej a jedynie manifestują się w świecie materialnym. Wyrządzając komuś krzywdę, działam w świecie materialnym, ale to działanie odciska się w mojej duchowej istocie i tam działa jako przyczyna. Ta przyczyna wywołuje określony stan ducha, rodzaj duchowego napięcia, które w konsekwencji domaga się rozładowania wywołując, czy też przyciągając określone zdarzenia. Dzięki tym zdarzeniom mogę się czegoś nauczyć, czegoś dowiedzieć. Najczęściej dzieje się to poza naszą świadomą kontrolą i jest sterowane naszą Wyższą Jaźnią. Tu pojawia się pole do popisu dla wszelkich dróg duchowych. ?wiadomy wysiłek ma na celu nawiązanie kontaktu z naszą Wyższą Jaźnią, naszym wewnętrznym bogiem, dzięki któremu to, co wydaje się być konieczne przestaje takim być. Przestaje być konieczne w materialnej manifestacji ducha, czyli tu na ziemi. W Wyższej Jaźni przyczyna musi wywołać skutek. Skutkiem tym może być Zrozumienie. I w ten sposób możemy uwolnić się od fizycznej manifestacji skutku, czyli kolejnego, czasem bolesnego doświadczenia, które jest „zapisane w gwiazdach”. W tym sensie prawdziwe jest twierdzenie, że „głupcami rządzą gwiazdy a mędrcy gwiazdami”. Innymi słowy mamy wolna wolę.
Etyka
Z pojęciem działania nierozerwalnie związane jest pojecie etyki. Dlaczego? Etyka to nauka o moralności. Moralność to reguły zachowania. Reguły te mają na celu pomóc nam ocenić co jest właściwe a co nie. Co jest dobre a co złe? Skoro celem istnienia życia na ziemi jest wzrost samoświadomości ducha, to tym samym ów proces stanowi najwyższą wartość. Innymi słowy, dobrem jest to, co służy wzrostowi samoświadomości ducha. Złem jest to, co ten rozwój wstrzymuje.
Jeśli zaś chodzi o życie jako wartość, to owszem, jest źródłem wartości, bowiem istnieje dla ducha, jednak nie jest wartością samoistną. Jest wartością wtórną, której znaczenie daje się wywieść z faktu, iż życie jest manifestacją ducha.
Tak wyglądają moim zdaniem ogólne ontologiczne podstawy mojego „systemu etycznego”.
Co do szczegółów, to w różnych kulturach jest on realizowany różnie. Być może istnieją takie kultury, o których wspominała Agni, w których największym dobrem jest zabijanie, jednak taka kultura, moim zdaniem jest marginalna. Jako powszechna norma, nakaz zabijania jest nie do przyjęcia, ponieważ prowadziłby do samozagłady. Samozagłada oznacza, że nie ma życia, brak życia oznacza, że duch przestaje się manifestować w tej formie a więc przestaje się rozwijać. Co oznacza, że albo osiągnął pełnie samopoznania albo zaprzeczenie celowi.
Jednak pomijając tak skrajnie ukierunkowane kultury, w większości życie jest wartością chronioną. Ochrona życia jest uznawana za działania dobre a jego odbieranie za działanie złe.
Natomiast co do innych oddziaływań, takich jak wzajemne relacje pomiędzy ludźmi, to czy ktoś komuś wyrządza krzywdę, czy nie, jest rzeczywiście względne. Nie oznacza to jednak akceptacji dla wyrządzania krzywdy. Otóż dobrze jest unikać wyrządzania krzywdy ze względu na siebie samego. Krzywda wyrządzona komuś jest działaniem, które odciska się w naszej boskiej jaźni. Musimy przeżyć skutki tego działania, które nie wiadomo jak, ani kiedy ale na pewno się zamanifestują w świecie materialnym. Ta manifestacja może być dla nas bolesna.
Pozostaje drobiazg. Odpowiedź na pytanie, kiedy wyrządzam krzywdę?
I tu się zgodzę z większością. Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. I w tym sensie ale tylko w tym, moralność jest względna. Ponieważ to, czy aborcja jest dobra czy zła, czy rozwód jest dobry czy zły, a nawet czy zabójstwo jest dobre czy złe, to zależy od okoliczności. W większości przypadków nie mamy nawet wystarczających danych by móc to rozstrzygnąć.
Cóż zatem można zrobić. Moim zdaniem, najważniejsze jest to, żeby się zawsze zastanawiać nad konsekwencjami swoich działań. A i tak pewności co do skutków nie będziemy mieli.