Świętosław napisał(a):
Nie wiem czy fakt, że Fin był twórcą państwa słowiańskiego jest kontrowersyjny. Samon podobno też nie był Słowianinem
Dodajmy, że Samon doprowadził do zwycięstwa w buncie przeciw sfederowanym (choć na nierównych warunkach) Awarom. Może właśnie po nich Czesi mieli w średniowieczu smagłą urodę? To przykłady dość powszechnej mieszaniny genetycznej, co za tym idzie, różnej fizjonomii i budowy osobników tej samej populacji.
Świętosław napisał(a):
często rozpoznaję cudzoziemców w tłumie na rynku krakowskim. Same głowy, twarze, są po prostu inne. W trakcie podróży po Europie też dostrzegałem to, że ludzie w poszczególnych krajach mają zupełnie inną urodę od Polaków
Rzecz w tym, że to olbrzymie uogólnienie. Na północy Włoch mieszkają blondyni, w Szwecji (raptem 8 milionowej) 10% stanowią imigranci, a romańska językowo Hiszpania to kolejno: przedindoeuropejscy Iberowie, Celci, Rzymianie, krótko Wandalowie (stąd W-Andaluzja) i trochę Swewów. Niektórzy twierdzą, że i nieliczni Prasłowianie. Później odłam Gotów, Arabowie i Żydzi, Frankowie, trochę Cyganów. Jaki fenotyp ma charakteryzować tę mieszankę?
Twierdzę, że nieźle wymieszana genetycznie populacja polska musi (wynika to z genów) reprezentować różne eksteriery. Tym samym odróżnianie "innych" jest wysoce wątpliwe bo i wśród obcokrajowców mieszanka genów. Oczywiście ogólne zasady są takie, że im dalej na północ tym więcej jasnoskórych, jasnookich i jasnowłosych. Im dalej na południe - odwrotnie. Jednak i ta zasada traci wyrazistość. Większość imigrantów w Szwecji to ludzie o ciemnej cerze i włosach a 10% populacji to dużo zwłaszcza, że "jasne" geny są recesywne.
Polska leżąca w środku Europy ma reprezentację wszystkich typów europejskiej urody. Stąd powątpiewam w Twoją sztukę rozpoznawania narodowości po wyglądzie. Podwójnie. Z racji zróżnicowania urody Polaków i z racji zróżnicowania urody innych nacji.
Świętosław napisał(a):
Zastanawiały mnie np. pewne cechy słowiańskiej urody u Greków
Ja raczej kojarzę ich urodę z typową śródziemnomorską - wynik własnej ewolucji i lat niewoli tureckiej. Przy tym warto pamiętać, że Słowianie skolonizowali Grecję kontynentalną wtargnąwszy aż na Peloponez. Ostatecznie zwyciężyła grecka kultura, ściślej rzecz biorąc bizantyjska. Stąd nie dziwi świetna znajomość słowiańskiego u mieszkańców Salonik, Cyryla i Metodego (matka, zdaje się Słowianka). Nie pamiętam dokładnego rozkładu genów w Grecji ale zdaje się, że genetycznie to mieszanka Słowian, Turków i ludów semickich (Fenicjanie?). Po Grekach zostało na tyle mało, że trudno określić jakie geny w ogóle miałyby ich charakteryzować (brak charakterystycznych markerów czy dominującego typu genetycznego, czegoś jak R1A1 u nas).
Świętosław napisał(a):
co do cudzoziemców, nie wiem czy ja piszę w jakimś ksenofobicznym stylu? Ciągle mam o to zarzuty, których nie rozumiem.
Teraz nie. Wcześniej tak. Wyrwało Ci się

- to te wartościujące, niepochlebne opisy wyglądu cudzoziemców. Nawet jeśli większość mieszkańców jakiegoś kraju hołduje obcej nam modzie (ubiór, zachowanie, styl życia) to o ile nie wywiera to negatywnego wpływu na innych pozostaje ich sprawą. Nic nie stoi na przeszkodzie by o tym pogadać, wyrazić własną opinię, należy ostrożnie wartościować.
By się już odczepić od cudzoziemców a pozostać w zagadnieniu, psychologicznie, pisząc o swym odczuciu co do innych pogańskich religii wyraziłeś zdziwienie, że polscy poganie wyznają inne niż rodzimowiercze. Nie wnikając w samą religię - ciągle mam do czynienia z taką, w gruncie rzeczy dość naturalną, postawą. Otóż budujemy wizję świata przede wszystkim na podstawie własnych doświadczeń. Te są siłą rzeczy ograniczone do naszego środowiska. Tak powstaje przekonanie, że nasz świat jest normalny a inny stanowi odchylenie. Stąd z jednej strony zagrania ksenofobiczne, z drugiej spostrzeżenie, że podróże kształcą (przy dogłębnym ich przeżywaniu a nie przy poślizgu jeno po marketingowym blichtrze serwowanym turystycznej tłuszczy). Owo kształcenie może również mieć formę dogłębnych studiów jakiejś problematyki. Poznanie rodzi zrozumienie.
Ja u innych szukam podobieństw, analogii, ewentualnie metafor. Stąd obecność na tym forum. Różnice mnie zaciekawiają i inspirują. Nie stanowią podstawy mentalnej ściany, psychicznego grodzenia się. I nie jest to otwarcie religijne rekompensujące sugerowany przez Ciebie rzekomo powszechny w Polsce kompleks i serwilizm. Ludzie albo są otwarci albo są ksenofobiczni. Albo obywatelscy albo familiarni. Albo cenią wolność i demokrację albo mają totalitarną mentalność niewolnika i dozorcy. Nie wierzę w postawy typu: tu kompleksy, gdzie indziej otwarcie i swoboda (Sloubne, Slouvene, Słovene

).