Amvaradel napisał(a):
Myślę też, że możliwe jest istnienie wielu rodzajów "posługi kapłańskiej". Wyobraźmy sobie lekarza, który za swego patrona uznał Asklepiosa. Lekarz pracuje w szpitalu i przy okazji diagnozowania pacjentów oraz ustalania dla nich terapii prosi o przychylność swego patrona, by móc jak najskuteczniej leczyć, z tym że pacjenci o tym nie wiedzą. Po udanych terapiach lekarz dziękuje bogu za opiekę. Jest to posługa dla boga i rodzaj kapłaństwa czy nie?
No ja na przykład bym takiego lekarza nazwał wyznawcą danego bóstwa, a nie kapłanem. Modlenie się do bóstwa, dziękowanie bóstwu i prośby o przychylnośc to wszystko są rzeczy, które robią wyznawcy.
Nie chciałbym się wdawac w spory o definicję i gotów jestem się zgodzic, że na kapłaństwo można patrzec w różny sposób. Ale jednak definiowanie kapłana jako osoby, która ma bliższy niż inni kontakt z bóstwem i dzięki temu dostęp do mocy bóstwa, w oderwaniu od funkcji społecznej to, z całym szacunkiem, ale opis klasy RPGowej. Aż do tzw. Ery Wodnika i ery gier komputerowych nikomu by do głowy nie przyszło, żeby nazywac jednoosobową praktykę duchową w formie, o której tu mówimy, kapłaństwem.
Amvaradel napisał(a):
Cytuj:
To wtedy mówimy o religii jako o niczym więcej niż sposobie wyparcia strachu przed śmiercią i zaprzeczamy istnieniu bóstw jako obiektywnych bytów.
Nie. Nawet jeśli bogowie byliby obiektywnymi bytami nie wyklucza to możliwości, że sposób ich postrzegania przez wyznawców jest ściśle uzależniony od predyspozycji/ uwarunkowań/poziomu świadomości etc. wyznawców. Czyli jeden i ten sam bóg może być w takim ujęciu postrzegany zupełnie różnie przez różne osoby.
Zmyliło mnie trochę stwierdzenie "każdy wyznawca ma takiego boga, na jakiego zasługuje".
Będę tu musiał niestety trochę pozgadywac intencje autora - zakładam, że chodziło Ci o to, że bogowie istnieją jako byty obiektywne (w sensie: niezależnie od istnienia obserwatora/wyznawcy) i autonomiczne (w sensie: są charakteryzowani przez cechy niezależne od obserwatora/wyznawcy i jego wiary i przekonań) ale w momencie kiedy wchodzą w kontakt z wyznawcą komunikują się z nim przez obraz (awatar) który zawiera także cechy nie-autonomiczne, jakby na potrzeby tego kontaktu i tego konkretnego wyznawcy "uzupełniane" bądź to przez bóstwo bądź przez umysł samego wyznawcy. I tak na przykład bóstwo, które z natury swojej jest bezcielesnym duchem objawia się pod jakąś perceptowalną przez ludzkie zmysły postacią; lub bóstwo nieosobowe i pozaczasowe komunikuje się poprzez awatara wyposażonego w ego i określonego w czasie, który to awatar nie jest jednak prawdziwą formą a tylko pewną tymczasową projekcją bezosobowego (bez-ego) i pozaczasowego bóstwa.
Przy takim założeniu można od biedy powiedziec, że "każdy widzi bóstwo trochę inaczej". Ale moim zdaniem jest to stwierdzenie bardzo nieprecyzyjne. To tak jak by powiedziec, że jeżeli jeden człowiek zobaczy Matta Damona w slipkach i meloniku a drugi w bikini i podwiązkach to widzieli "trochę innego człowieka". Jeżeli ktoś nie odróżnia człowieka-i-ubrania od człowieka (albo awatara od eidetycznej natury bóstwa) to po prostu popełnia błąd i tyle.
Sztuka polega na oddzieleniu tego, czym bóstwo jest od tego, jak się objawia. To, czym bóstwo
jest, jego
eidos jest niezmienne i niezależne od obserwatora/wyznawcy.
...a wracając do meritum:
Amvaradel napisał(a):
Duszu, przyszło mi do głowy takie coś : a jeśli każdy wyznawca ma takiego boga, na jakiego zasługuje? I - pytając o tych bogów - tak naprawdę dowiadujesz się więcej o wyznawcach niż o bogach?
Uważam, że są pewne granice tego, pod jaką postacią bóstwo może się objawic wynikające także z tego, że są pewne granice tego, komu bóstwo może chciec się objawic. Większości bóstw nie da się "skutecznie" wyznawac jeżeli samemu nie posiada i nie pielęgnuje się odpowiadających danemu bóstwu cech. Sam wolitywny akt "chcę byc wyznawcą boga X i bedę do niego trzy razy dziennie odwalał zdrowaśki" zwykle nie wystarcza. Żeby móc liczyc na... obustronny kontakt... samemu też trzeba sobą coś reprezentowac. A to co nazywam "skutecznym wyznawaniem" to właśnie takie... połączenie, obustronny kontakt. Nie wiem, jak to lepiej określic.
Więc z jednej strony uważam, że rozmawiając ze "skutecznym" wyznawcą bóstwa mogę się wiele od niego o bóstwie dowiedziec. Chociaż zgadzam się, że jakiś procent obrazu bóstwa zawsze jest subiektywny i nie każdy jest w stanie oddzielic tą częśc od obiektywnej natury bóstwa/ducha.
Z drugiej strony, jeżeli dany "wyznawca" (względnie "kapłan") nie posiada kontaktu z bóstwem a tylko "chciałby", "się modli" i od czasu do czasu ma zwidy o charakterze okołoreligijnym, to da się to szybko stwierdzic. I wtedy z pewnością dużo więcej dowiaduję się o wyznawcy niż o bóstwie : /