Na bazie tego imponującego zbioru można zadać pytanie: które z przedstawień, również z innych terenów niż stale zamieszkałe przez Słowian, można z nimi łączyć. Byłoby ciekawe choć zakres spekulacji olbrzymi.
Drugie pytanie dotyczyłoby idei przedstawień wielotwarzowych (czy wielopostaciowych).
Dopisuję:
Władysław Duczko (docent Uniwersytetu w Uppsali) w
Rusi wikingów oryginalny tytuł
Viking Rus. Studies on the Presence of Scandinavians in Estern Europe we wkładce ze zdjęciami rys. 72.b przedstawia igielnik z kości słoniowej z trzema bądź czterema twarzami. Rys 72.c kamienną dwutwarzową figurkę kamienną. Oba przedmioty z Szestowicy na Rusi.
Duczko kwalifikuje je jako skandynawskie ale należy do jego interpretacji podchodzić ostrożnie. Raz, że wszystko u niego jest skandynawskie, nawet przedmioty, które opisał jako ewidentnie importy stepowe stanowią dla niego skandynawskie odniesienie w dalszych porównaniach, dwa - jest nierzetelny w opisach własnych zdjęć. Widzi napisy, które powinny być takie jak napisał, gdyby nie fakt ich sfałszowania przez analfabetę mylącego szyk liter i litery z znakami ozdobnymi. I to jest widoczne dla półślepego na zdjęciach, które Duczko sam zamieścił w swej książce.
Tym nie mniej obiekty wielotwarzowe są.
Krzysztof napisał(a):
Pozwolę sobie dorzucić parę innych znanych mi przykładów. Z terenów Polski można wymienić rogową orawkę narzędzie (prawdopodobnie noża) znalezioną w Wiślicy, która według współczesnej interpretacji ma przedstawiać wiły
Zdjęcia podobnych narzędzi (nie kwalifikowanych jak oprawki) znaleziono w wielu miejscach (np. wspomniany wyżej Duczko, rys. 16 na Płakunie - Stara Ładoga (z głową smoka), rys. 61 w Kijowie). Widziałem podobne narzędzia, z poroża, lekko wygięte, zwężające się w szpic, w sprawozdaniach z różnych wykopalisk. Już się w nich nie rozpoznaje oprawek noży. Najczęściej przeznaczenie narzędzia jest określane jako nieznane lub wcale. Rozmawiałem z rekonstrukcjonistami, z przedstawicielami starych, ginących zawodów. Tym ostatnim pokazywałem zdjęcia w skali 1:1 pytając co to jest. Większość albo nie wiedziała albo próbowała spekulować. Nie mieli żadnych wątpliwości rybacy i żeglarze (ci starsi). Uznali że to kulka do wiązania sieci wykorzystywana również jako swajka (marszpikiel) do zaplatania lin, albo w przypadku żeglarzy - marszpikiel. W czasach przed budową grodziska, i po wybudowaniu, Nida płynęła nie z jego północnej strony, jak obecnie, lecz od południa. Teren grodziska był suchym, gipsowym półwyspem wcinającym się w zakole Nidy. Chyba idealnym miejscem do cumowania za półwyspem, do suszenia i napraw sieci, do rybackiej działalności.