Ech, Driada drąży...

- dobra, spróbuję odpowiedzieć.
Cytuj:
- pojedyncze ziarenka mają jakiś rodzaj osobowości? Albo inaczej, na jakim poziomie dochodzi do wytworzenia się indywidualnego 'ja'? Na poziomie ziarenka czy dopiero babki? Czy może jeszcze niżej, bo ziarenko też jest jakąś formą.
Nad tym szczerze mówiąc się nie zastanowiłam. Po prostu nie wiem. Ale to może tak jak z cząstkami (nie jestem fizykiem i nie wiem jakiego słowa użyć na te cząstki, które są mniejsze od protonów, elektronów i tak dalej) tymi najbardziej podstawowymi - skoro istnieją - to mają coś na kształt własnej świadomości... Może sensowniejsze byłoby użycie porównania do wody czerpanej w określone naczynia, a kiedy trwałość naczynia się kończy i ono przestaje istnieć, woda wraca do pierwotnego oceanu, a przez cały cas jest tą samą wodą i w żadnej chwili swojego istnienia, również wtedy, kiedy przebywa w naczyniu, nie traci ciągłości z resztą oceanu, cały czas stanowiąc z nim jedność?
Cytuj:
- czy plaża jako taka ma jakiś rodzaj osobowości? Czy potrafi skierować swoją świadomość na siebie i pomyśleć o sobie jako 'ja'? Czy jest to właściwość tylko określonej babki?
Plaża jako taka - albo ocean jako taki, czy ma jakąś osobowość? Sądzę, że to możliwe, że jest to jedno wielkie "ja", na które nasze pojedyncze małe ja tylko się składają, wciąż będąc tylko częścią tego wielkiego, ogólnego "ja" i po dezintegracji formy ich treść wraca do ogólnej treści.
Cytuj:
- czy przyjmujesz odrębną plażę dla 'ludzie', osobną dla 'żyrafy' i osobną dla 'słonie'? Czy plaża 'ssaki' jest odrębna od 'gady'? A większa od niej, i powyższe zawierająca plaża 'przyroda ożywiona' stojąca obok 'przyroda nieożywiona'? Jak daleko sięgają te plaże i na jakiej zasadzie są ze sobą połączone? Czy plaża ma gdzieś swój koniec?
Moim zdaniem jest tylko jedna plaża, albo jeden ocean. Zawierająca/zawierający w sobie cały istniejący piasek, czy też całąistniejącą wodę. Bez rozróznienia na ssaki, gady, bakterie i kamienie. Źródło jest jedno, a to co jest z niego zaczerpnięte wciąż stanowi jego część, róznica jest tylko ilościowa, nie jakościowa. Może kot ma więcej ducha niż bakteria czy kamyczek. Sama plaża czy sam ocean jest bezkresny - jest nim po prostu wszystko co istnieje.
Cytuj:
- i w końcu, czy te 'przeskoki' między plażami i formami, które się na nich tworzą to faktycznie istniejące podziały i rozróżnienia, czy tylko przydatna iluzja, dzięki której pewien rodzaj ssaka może porządkować rzeczywistość (jako, że w pewien sposób istnieje w języku, który byłby niemożliwy bez rozróżnień).
I tu gwóźdź. Ćwiek. Nie wiem, po prostu nie wiem. Na dzień dzisiejszy skłaniam się ku tezie, że to tylko przydatna i porządkująca iluzja. Że całość to po prostu całość, a wszelkie podziały tylko ułatwiają kategoryzację i stwarzają iluzję zrozumienia swojego miejsca, dając miejsce na wiarę we własną odrębność i wyjątkowość, która jest tylko złudzeniem. Mówię - na dzień dzisiejszy, bo tylko krowa nie zmienia poglądów, puma zmienia je kiedy uzna to za słuszne, więc jeśli spotkam się z jakimś, który bardziej mnie przekona, albo sobie taki wymyślę, prawdopodobnie skłonię się ku niemu
