Poświst napisał(a):
Niewątpliwie chrześcijaństwo w jakimś stopniu wrosło w kulturę Europy. Z drugiej strony nie jest to "chrześcijaństwo czyste" bo uległo modyfikacjom pogańskim.
A istnieje w ogóle coś takiego jak chrześcijaństwo "czyste"?? Co byś uznał za taki kult? Starowierców, czy może uczniów samego Chrystusa? Czy w ogóle można powiedzieć o jakiejkolwiek religii w stanie czystym? To religia żywa i zmieniająca się (mimo sych zapewnień, ze jest inaczej) i nie ma w tym niczego niezwykłego. Oczywiście, ze przejęła wiele z kultów pogańskich, inaczej nie miało nawet cienia szansy by zyskać takiej popularności.
Co do kultu Maryjnego i kultu świętych, to nie od parady pisałem o chrześcijańskim panteonie

Poświst napisał(a):
To wskazuje na długi okres trwania kultów, niekoniecznie na ziemiach polskich ale w całej etnogenezie. (...) Przyjmując wejście Słowian na nasze tereny na VI w. a infiltrację od V, może IV w. to do chrztu Polski mija ok. 500 lat. Jednak reakcja pogańska i trwałość kultów w późniejszych czasach, oraz modyfikacyjny wpływ na chrześcijaństwo, wskazują na późniejsze długie współistnienie, choć w przypadku pogan w regresie. Tak czy siak rycerstwo jeszcze w XIV - XV w. przysięgało na Słońce. To daje także 1000 lat.
Picus pisał o kulturze europejskiej, więc do tego się odniosłem. Patrząc na to w ten sposób to wiary słowian mają tu krótszą tradycję niż chrześcijaństwo. Co więcej są tu tak samo zaszczepione jak i chrześcijaństwo, bo przyszły z było nie było najeźdźcami. Choć zapewne też nie pozostało czyste i stopiło się (podejrzewam, że nawet w dużo większym stopniu niż chrześcijaństwo) z kultami lokalnymi.
Wyliczenie tych 1000 lat jest bardzo ryzykowne, z czego niewątpliwie zdajesz sobie sprawę, choć doceniam jako zabieg retoryczny w dyskusji

Nie licząc Mazur, kulty pogańskie na naszych ziemiach skończyły się wraz z reakcją pogańską. Później to już co najwyżej lokalny drobiazg, a obyczaje rycerstwa to raczej kwestia uzusów kulturowych niż wyraz wiary. Ale, niech będzie liczmy te 600 lat. Niech nawet będzie to 700, więc wciąż krócej.
Zresztą to nie chodzi o to by wykazać wyższość któregoś z kultów czy też, brońcie bogowie, dyskredytować wiarę rodzimą. Ja jedynie odnosiłem się do teorii Picusa i wykazywałem jej luki. Dla mnie duchowość taka jak jest obecnie jest w tym momencie tą która odpowiada naszym czasom. Wszystko, łącznie z powrotem kultów pogańskich i nowych wyznań. Świat duchowy jest tak samo zmienny jak i materialny (wszak wierzę iż są one nierozłączne) zatem dziwne by było gdyby duchowość ludzka nie ulegała ciągłym przemianom.
Asus napisał(a):
Nawet pokazywali jedną dziewczynę co po paru latach służby u bokora wróciła do domu - może i była zywa i się nie rozkładąła, ale jej umysł był w stanie który populanrie nazywamy "stanem zombie".
Z tym stanem bywa różnie, część zachowuje się całkiem normalnie, choć trauma raczej do końca życia pozostaje. Większość zapewne w ogóle nie wraca. Co do Discovery, to wcale się nie dziwię. Jak zwykle wzięli najpopularniejszą teorię, nie zwracając uwagi, że również najmocniej krytykowaną. No ale to w końcu program popularno naukowy

Zresztą nie dziwię się, ze naukowcy maja problemy z takimi choćby przypadkami:
http://facet.interia.pl/ciekawostki/news/39-letni-afrykanczyk-zmartwychwstal,1316017,4824Oczywiście można tłumaczyć to porwaniami do niewolniczej pracy, ale nawet w Europie nikt nie zadaje sobie trudu sfingowania śmierci aby kogoś porwać i sprzedać do niewolniczej pracy (w naszym wypadku jest to najczęściej burdel) zatem czemu miałby to robić w RPA. Nie da się ukryć, ze zombie to fascynujący temat, jednak w dalszym ciągu podkreślam, ze nie są to żywe trupy w znaczeniu takim jakie znamy z horrorów.
Asus napisał(a):
Madamme Brigitte jak mniemam?

Tak, miedzy innymi, lecz nie mówię tu o przypadku, którego byłeś świadkiem a o dużo bardziej powtarzalnym zjawisku i prawdziwych rytach santerii.