Z tego co się orientuję to w Będzinie przy wczesnym bractwie są spore watahy celtów
Jak się tam przejedziesz i pogadasz to da radę...tylko nie można być namolnym bo uczuleni na to są.
Ale wiesz oni raczej nie są zbyt otwarci na rozmowy o magii...są raczej za działaniem niż gadaniem. Z tych oni:)
Co do grupy z którą uczestniczyłam w rytuale w Biskupinie to już wogóle nie ma co rozmawiać o uczestnictwie z przypadku. Gdyby nie kolega bliski mój co mnie do nich przyprowadził to nie byłoby szans żebym wzięła w tym udział. To Mabon było z tego co pamiętam a i środki-ośrodki były różne, więc nie dziwię się, że byli tacy ostrożni. Raczej wydaje mi się, że być może gdybym złapała jeszcze z Dobrym kontakt...ale to już lata ciszy...
A tak szczerze powiedziawszy miałam kiedyś kontakt na rytuale z jednym kapłanem Asatru i nie powiem żebym była zachwycona jakoś specjalnie. Pijany w diabły próbował prowadzić rytuał i dwóm obcym facetom
kazał(!) zawrzeć braterstwo krwi. No nieprzemyślane to dla mnie. Braterstwo krwi nie jest moim zdaniem czymś co zawiera się ze wszystkimi, ale rozumiem, że zdania można mieć różne.